KROK TRZECI POZNAJ PRIORYTETY

Podejmując nową pracę, zwykle skupiamy się na naszych obowiązkach i zadaniach, jakie nam powierzono. Następnie czekamy, aż szef nas wezwie i przedstawi swoje oczekiwania. Niestety, zwykle to nie następuje. Warto więc samemu się zastanowić, jaką hierarchię wartości i priorytety mają nasi przełożeni. Najprościej oczywiście byłoby szefa o to zapytać, problem jednak w tym, że często on sam nie jest tego świadomy i nie umie zakomunikować nam swoich potrzeb i oczekiwań. W takiej sytuacji specjaliści podpowiadają prosty trik: możemy spytać szefa, jakie cechy miał najbardziej ceniony przez niego pracownik. Czasem przydaje się też odwrotny eksperyment: można spytać, jaki był najgorszy pracownik.

Ważne, żeby wziąć sprawy w swoje ręce i być ciekawym swego przełożonego. „Jeśli weźmiemy odpowiedzialność za relację z szefem na siebie, będziemy mieli wpływ na to, jak się ona będzie kształtować i ostatecznie ułatwimy sobie pracę” – mówi Dorota Ptak, certyfikowany coach, trener liderów, autorka bloga o przywództwie.

KROK CZWARTY: DOSTOSUJ KOMUNIKACJĘ

Kiedy już poznamy potrzeby i sposób działania przełożonego, czas na dostosowanie naszej komunikacji do jego bardziej czy mniej uświadomionych oczekiwań. Tak tak – niestety, to prawdopodobnie my będziemy się musieli dostosować do niego a nie odwrotnie. Co nie oznacza, że mamy nagle zmieniać charakter. Chodzi o to, by nie generować niepotrzebnych napięć. Jeśli zatem szef nie lubi zbyt długich dyskusji, mówmy zwięźle. Gdy rywalizacja powoduje u niego wycofanie, nie stawiajmy go zbyt często pod ścianą i nie pozwólmy, by niepotrzebnie czuł się zagrożony. Jeśli z kolei nudzą go wykresy, nie przygotowujmy mu skomplikowanych prezentacji statystycznych – raczej krótko przedstawmy gotowe wnioski. „W relacjach z przełożonym nie sprawdza się zasada: „Traktuj szefa tak, jakbyś sam chciał być traktowany”. Jedyna skuteczna metoda to „Traktuj szefa tak, jakby on sam chciał  być traktowany” – radzi Dorota Ptak.

KROK PIĄTY: WYKORZYSTUJ MANKAMENTY

A teraz czas na najważniejsze kroki: musimy umiejętnie wykorzystać mankamenty szefa. Ale nie w sposób konfrontacyjny, lecz koncyliacyjny. Melania Lesińska radzi, by starać się z przełożonym stworzyć dobrze uzupełniający się, symbiotyczny duet. „Czasem zrobienie czegoś jest dla nas torturą, zajmuje dużo czasu, w dodatku dostarcza stresu. Tymczasem te same zadania nasz szef robi, bo lubi, wychodzą mu one świetnie i tak jakby przy okazji. Zapewne bywa też odwrotnie: są rzeczy, które my lubimy, a u niego powodują alergię” – zauważa. W łatwy sposób można więc wyręczyć przełożonego w tym, czego on nie lubi, ale też pozwolić sobie pomóc w sytuacjach odwrotnych.