1. Strach otwierać lodówkę?

Współczesne urządzenia coraz częściej pracują w trybie online, wskutek czego coraz popularniejszy staje się trend znany jako internet rzeczy. Obok smartfonów, smartwachów i smart tv istnieją już smart-kuchenki, smart-piekarniki, smart-lodówki itd. Według szacunków Cisco do 2020 roku internet rzeczy współtworzyć będzie blisko 50 miliardów smart-przedmiotów codziennego użytku.

Znaczna część z nich dostarczy producentowi informacji o zachowaniach i preferencjach konsumentów, czyli wygeneruje Big Data. Już teraz robią to lodówki i zamrażarki, z czego korzystają niektóre sieci supermarketów. Brytyjska sieć Tesco przeprowadziła trzyletni projekt analizy danych wysyłanych właśnie przez te urządzenia, rozmieszczone w 120 sklepach w Irlandii. Dane dotyczyły głównie temperatury chłodzenia i czasu pracy urządzeń. Dzięki nim znaleziono sposób na zredukowanie kosztów. Okazało się, że wystarczy skorygować temperaturę chłodzenia o 2 stopnie (z -23 na -21), aby uzyskać oszczędności sięgające blisko 17 mld EUR w skali roku – oczywiście bez obniżenia skuteczności chłodzenia produktów. Teraz Tesco chce wykorzystać Big Data z innych urządzeń do znalezienia sposobu na redukcję emisji dwutlenku węgla w swoich placówkach.

Czytaj więcej: "FOCUS" W TOK FM: EPOKA INFORMACJI

2. Beer Data

Analiza wielkich zbiorów danych odgrywa rolę także w przemyśle browarniczym. Biznes na złocistym trunku zrobił ostatnio izraelski startup WeissBeerger, który jako pierwszy na świecie opracował i wdrożył w barach, pubach i restauracjach system monitorujący na żywo: ilość, gatunek i markę spożywanego piwa, mierzone w konkretnych przedziałach czasowych. Zlicza także przychody oraz pozostałe na zapleczu beczki (kegi) piwa. Dzięki temu właściciele pubów wiedzą, jakie marki i o jakich godzinach „piją się najlepiej”. System dostarcza również właścicielom gotowych instrukcji SMS-owych, podpowiadających jakie piwo, w jakich ilościach i w jakie dni powinni zamawiać. Sugeruje godziny promocji.

Wykorzystanie Big Data szybko przynosi efekty. Yoav Avlon, właściciel baru Norma Jean w Tel Avivie chwali się wzrostem zysków ze sprzedaży sięgającym od 50% do nawet 80% w skali dnia. Po „Beer Data” sięga ostatnio również Heineken, współpracując z siecią Walmart w ramach programu Shopperception. Piwny potentat chce się dowiedzieć, w którym miejscu w sklepie powinny stać jego puszki, butelki oraz sześciopaki, żeby klienci sięgali po nie chętniej. Testuje zatem różne opcje ustawień swoich produktów: rodzaje półek, niezależne stoiska promocyjne, piwa w lodówkach, różny dobór produktów otaczających, itp.), posiłkując się danymi zebranymi i przetworzonymi właśnie przez Shopperception. System, wykorzystując sensory 3D, podgląda zachowania konsumentów, a nawet wyświetla im promocyjne ceny, jeżeli dłużej zastanawiają się nad kupnem piwa.

Czytaj więcej: Big Data Scientist: najseksowniejszy zawód świata

3. Im dalej w las – tym więcej Big Data

Kolejne zastosowanie Big Data to lasy. Organizacja Global Forest Watch (GFW) używa danych do monitorowania zmian klimatu związanych z nielegalną wycinką drzew, w celu zapobiegania deforestacji. Skala zjawiska jest poważna. Informacje  zgromadzone przez Google oraz University of Maryland w latach 2000-2012 wskazują, że wykarczowano 230 milionów hektarów drzew. Sytuacja jest szczególnie poważna w dolinie Amazonki.

Z obliczeń stowarzyszenia Polska Zielona Sieć wynika, że tylko w ciągu minuty świat traci lasy o powierzchni 36 boisk do piłki nożnej. GFW postanowiło wykorzystać Big Data do wysłania alarmującego sygnału o kondycji naszej planety. Korzysta z tysięcy zdjęć satelitarnych i na bieżąco dostarcza danych rządom, organizacjom z sektora NGO oraz firmom, które stawiają sobie za cel informowanie o zagrożeniach ekologicznych. Wszystko po to, by móc kontrolować stan zalesienia Ziemi.

Ale to nie wszystko – Big Data dostarcza również informacji służbom, takim jak np. straż pożarna, informując je o przypadkach zaprószenia ognia w pobliskich lasach, dzięki czemu mogą one znacznie wcześniej zareagować, a przez to opanować sytuację. Analityka Big Data może jednak służyć nie tylko lasom: już teraz mówi się o wykorzystaniu danych do monitorowania ocieplenia klimatu, stanu pokrywy lodowej a także tempa rozrostu dziury ozonowej. Big Data z lasu wybiega w kosmos.

 

4. Małżeństwo nie z przypadku: Big Data i gry na komórki

Co wspólnego mają gry na smartfony z Big Data? Gamifikacja i "bigdejtyzacja" to małżeństwo nie tylko  z rozsądku, ale i z miłości. Gracze to istna kopalnia danych. Ich preferencje mówią wiele o tym, jaki tryb życia prowadzą, w jakim są wieku, w jakie ubrania noszą, jakiej muzyki słuchają, jakich treści poszukują w sieci itd.

Takie dane są dla marketerów i reklamodawców niezwykle cenne: pozwalają bowiem personalizować i kierować reklamy do konkretnego posiadacza smartfona, dzięki czemu otrzymuje on wyselekcjonowane oferty produktów, które faktycznie mogą go zainteresować. A jeśli połączy się dane, których źródłem są gry mobilne, z cyfrowymi śladami, jakie zostawiliśmy po sobie surfując po sieci za pomocą smartfona – to otwiera się prawdziwy  sezam wiedzy o użytkowniku.

Dlatego w Big Data trwa właśnie cicha, mobilna rewolucja. Tylko w zeszłym roku ściągnęliśmy z sieci ponad 127 milionów aplikacji mobilnych. Gry mobilne stanowią pokaźny ich procent. Do 2017 roku blisko co trzeci z nas będzie użytkownikiem smartfona. Według danych eMarketera w samych tylko Stanach Zjednoczonych w gry mobilne gra co drugi posiadacz smartfona, zaś przychody z reklam wyświetlanych graczom podczas grania wyniosły w ubiegłym roku 373 mln USD. W tym roku mają już osiągnąć poziom 478 mln USD, stanowiąc tym samym blisko 17,4% całości przychodów w tej branży.

Okazuje się, że spersonalizowana reklama mobilna działa: BizReport donosi, że aż 64% posiadaczy smartfonów dokonało zakupu właśnie pod wpływem wyświetlenia  spersonalizowanej reklamy mobilnej. eMarketer prognozuje, że do końca 2017 roku w USA wydatki na reklamę na urządzeniach mobilnych prześcigną nawet wydatki na reklamę desktopową. Dlatego dane składające się na portret mobilnego gracza mogą okazać się dla wielu marketerów kurą znoszącą złote jajka.

5. Lady Big Data

Gwiazdy muzyki pop zdają sobie sprawę z siły, jaka drzemie w Big Data. Wskazuje na to m.in. przykład Lady Gagi. Manager artystki to zdeklarowany miłośnik technologii Big Data. Zastanawiając się nad podbiciem popularności piosenkarki, poświęcił wiele czasu, by dokładnie przyjrzeć się portretom najwierniejszych fanów Lady Gagi.

Następnie zaś wyszukiwał internautów o podobnych profilach zainteresowań, którzy jeszcze nie wiedzieli, że mogą zostać jej fanami. Manager zakładał, że skoro interesują się podobnymi rzeczami co fani Gagi, to istnieje spore prawdopodobieństwo, że zachwycą się również takimi hitami jak Poker Face, Alejandro czy Paparazzi. Trop okazał się uzasadniony. Dzięki analizie wielkich zbiorów danych Lady Gaga zanotowała gigantyczny wzrost liczby fanów. Na Facebooku przybyło ich 51 mln, a na Twitterze – 31 mln.

W Big Data marketingu strategia rozszerzania wąskiej grupy docelowej poprzez wyszukiwanie podobnych grup użytkowników ma nawet swoją fachową nazwę: to look-alike modeling.

6. Obama, Prezydent wybrany dzięki Big Data

Wiele wskazuje na to, że to właśnie Big Data okazało się asem wyciągniętym z rękawa przez sztab Baracka Obamy, podczas wyścigu o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych w 2012 roku. Kampania prezydencka w USA to jedna z największych, najbardziej emocjonujących i wyczerpujących gonitw po głosy na całym świecie. Zrozumienie specyfiki i preferencji ludności w każdym ze stanów i każdym z odwiedzanych miast oraz miasteczek, przekracza możliwości zwykłego człowieka. Dlatego nic dziwnego, że politycy – w tym obecny prezydent USA, Barack Obama – często sięgają po analityków Big Data, którzy odgrywają rolę „górników danych” (data miners) czy „żniwiarzy danych” (data harvesters).

Ich celem jest pozyskiwanie danych o zachowaniach i preferencjach wyborców w konkretnych miastach i stanach, a następnie znalezienie korelacji między poszczególnymi elementami. To tytaniczna praca – każdej nocy badacze danych ze sztabu Obamy testowali blisko 66 tysięcy symulacji scenariuszy kampanii politycznej, szukając takiej korelacji danych, która zapewni najbardziej optymalny scenariusz, a następnie prezentowali je politycznym doradcom Obamy.

Sasha Issenberg, amerykański dziennikarz śledzący kampanię Obamy, w artykule „A More Perfect Union: How President Obama’s Campaign Used Big Data to Rally Individual Voters” w przekonujący sposób dowodził, że sztab obecnego prezydenta USA korzystał z Big Data nie tylko po to, aby przewidywać zachowania wyborców (predictive modeling), lecz również po to, by na nie wpływać oraz je zmieniać.

Analitycy Obamy „przeskanowali” bazy wyborców z chirurgiczną precyzją. A następnie po mistrzowsku zarządzali Internetowymi ruchami wyborców. W 2012 roku specjaliści ds. Big Data pracujący dla Obamy zgromadzili aż 5 razy więcej danych niż w wyborach w 2008 roku. 

 

7. Skuteczna broń na komary

Big Data dostarcza także danych pozwalających skutecznie zwalczać komary. Firma aWhere Inc. postanowiła przeanalizować dane płynące z satelitów i dostarczane przez rozmaite urządzenia, zainstalowane do badania: wilgotności powietrza, temperatury, stopnia nasłonecznienia, głębokości i poziomu wód gruntowych etc. Wszystko po to, by móc z wysoką precyzją określić miejsca, które są (lub staną się) wylęgarniami komarów, bądź ich największymi skupiskami, a następnie zrzucić na te obszary pestycydy i inne środki owadobójcze.

8. Tajny funkcjonariusz CIA

Jeszcze niedawno na stronie głównej Centralnej Agencji Wywiadowczej USA wisiało ogłoszenie o pracę o treści: „Wszystkie departamenty CIA poszukują ciekawych, kreatywnych osób zainteresowanych służbą dla kraju w dziedzinie data science”. CIA stawia sprawę jasno: „Big Data to dla nas Big Deal” (poważna sprawa).

Na pytanie: „A co CIA chce analizować?” – Ira „Gus” Hunt, Chief Technology Officer w CIA, odpowiada lakonicznie i z rozbrajającą szczerością: „Wszystko”. CIA wychodzi z założenia, że im więcej zgromadzi danych o internautach – tym lepiej, bo jakiś użytek na pewno się z nich zrobi. „Big Data to przyszłość, a my tę przyszłość chcemy potrafić kontrolować” – mówi Hunt zdradzając, że CIA zamierza wykorzystywać Big Data przede wszystkim do przewidywania ewentualnych zagrożeń i wzmocnienia bezpieczeństwa kraju, ponieważ to właśnie CIA jest pierwszą linią systemu obrony USA.

Analityka internetowa pełni w tym bezpieczeństwie rolę kluczową: pozwala m.in. udaremniać, wychwytywać i namierzać ataki hakerskie na instytucje publiczne, a także lokalizować potencjalne zagrożenia, wliczając te najniebezpieczniejsze – terrorystyczne. Cindy Storer, obecnie jeden z głównych strategów w CIA, przyznała otwarcie, że w odnalezieniu Osamy Bin Ladena pomogła amerykańskiemu wywiadowi właśnie analityka danych. 

Cyfrowy Bóg?

Granica między światem cyfrowym a analogowym zaciera się z dnia na dzień. Życie digitalizuje się w zawrotnym tempie, a Big Data wnika w każde jego skrawki. Oczywiście pamiętajmy, że Big Data nie daje czarno-białych odpowiedzi. Big Data nie myśli za nas. Jednak rozszerza nasze myślenie i pozwala wkraczać na tereny wcześniej niedostępne. Big Data daje "Big Picture": umożliwia uzyskanie pełnego oglądu danej sprawy. Widzi wszystko, wszystkich i wszędzie. Dlatego nie ma przesady w twierdzeniu, że Big Data to dziś cyfrowy bóg.