Wprowadził u siebie funkcję historii cen. Chociaż w Polsce przepisy wymagają od sprzedawców podawania najniższej ceny z ostatnich 30 dni, na Amazonie sięgniemy znacznie dalej w przeszłość, bo aż o rok. W ten sposób możemy mieć znacznie większą pewność, że promocja jest realna. Wydaje się więc, że to narzędzie, które działa tylko na korzyść klienta, ale czy na pewno?
Koniec z zewnętrznymi wtyczkami. Teraz historię cen pokaże sam Amazon
Klienci platform e-commerce dzielą się zwykle na dwie grupy – jedna kupuje bez większej refleksji nad cenami, a druga przetrząsa cały internet, by dowiedzieć się, czy promocja to faktycznie promocja, czy może cena produktu została wcześniej sztucznie zawyżona. Tu bardzo pomagały zewnętrzne wtyczki i serwisy, choć i one czasem nie dawały dobrego wglądu w historie cenowe wszystkich produktów. Amazon postanowił więc coś z tym zrobić i zintegrował te dane u siebie.
Dzięki temu możemy sprawdzić, jak cena zmieniała się w ciągu ostatnich 30, 90, a nawet 365 dni. Co ważniejsze, dane te pochodzą bezpośrednio z systemu giganta, a to eliminuje błędy czy luki w informacjach, które często zdarzały się zewnętrznym trackerom. Historię cen można sprawdzić nie tylko poprzez dedykowany link przy cenie, ale również pytając o nią asystenta AI – Rufusa. Można mu zadać pytania typu: „Czy ten przedmiot był tańszy w ciągu ostatnich 30 dni?” lub „Czy to obecnie najniższa cena?”.


Amazon już się chwali, że z funkcji skorzystało już ponad 50 milionów klientów, a przeciętny użytkownik sprawdza historię cen średnio trzy razy w miesiącu. Dla wielu osób stało się to stałym elementem procesu zakupowego, niezależnie czy mówimy o codziennych, drobnych zakupach czy większych inwestycjach w drogą elektronikę albo meble.
Ruch Amazona jest mistrzowski pod względem psychologii sprzedaży
Zacznijmy od tego, że ja bardzo pochwalam ten ruch. Wprowadzenie takiego narzędzia podnosi świadomość klientów i uczy nawyków weryfikacji informacji. Jest to zresztą przydatne nie tylko w zakupach, ale to właśnie tu jesteśmy bardziej wyczuleni, bo w grę wchodzą ciężko zarobione pieniądze. Prime Day, Black Friday, wyprzedaże sezonowe czy świąteczne – każda z tych akcji promocyjnych przyciąga klientów, dając tym samym okazje niezbyt uczciwym sprzedawcom do lekkich machlojek przy cenach. Amazon kładzie temu kres.
Jak jednak wcześniej wspomniałam, nie robi tego tylko dla naszej korzyści. Udostępniając roczną historię cen, firma buduje sobie dobry PR, stawiając się w roli „uczciwego doradcy”. Czarno na białym widzimy, że obecna cena jest najniższa w skali roku, więc kupujemy z większym przekonaniem i mniejszym ryzykiem późniejszego zwrotu. Nawet jeśli historia pokaże, że produkt bywał tańszy, transparentność buduje lojalność – czujemy, że Amazon niczego przed nami nie ukrywa. I dlatego wracamy. Właśnie o to firmie chodzi, żebyśmy ostatecznie zrezygnowali z innych platform, które nie są aż tak uczciwe.
W Polsce łowienie okazji to niemal sport narodowy, dlatego porównywarki cenowe typu Ceneo są standardem. Nowość od giganta na pewno szybko zyska u nas pokaźne grono użytkowników, choć akurat na to trzeba poczekać, bo na razie funkcja wdrażana jest w USA, Wielkiej Brytanii i Indiach, a dopiero w nadchodzących tygodniach ma trafić do szerszego grona odbiorców. Tak czy inaczej, jesteśmy wyczuleni na punkcie dyrektywy Omnibus i „cen z ostatnich 30 dni”, a Amazon wyniósł to teraz na wyższy poziom. Mam nadzieję, że kiedy polskie platformy poczują na karku oddech giganta, też wprowadzą u siebie podobne rozwiązania.
Amazon zagrał tutaj koncertowo
Zamiast walczyć z „zakupowymi detektywami”, po prostu dał im legitymację i narzędzia do pracy wewnątrz własnego sklepu. To genialny sposób na zatrzymanie ruchu na stronie – po co mam wychodzić do zewnętrznych serwisów, skoro Rufus powie mi wszystko na miejscu? Moim zdaniem 365-dniowa historia to „game changer” przy większych zakupach, jak laptopy czy AGD, gdzie sezonowe wahania cen są normą. Amazon pokazuje, że transparentność to najlepszy marketing. Jasne, wciąż chce, żebyśmy kupowali u nich, ale teraz daje nam poczucie, że robimy to na własnych warunkach i z pełną wiedzą. I wiecie co? Ja jestem na TAK, bo Amazon nie uczy nas kupować taniej — uczy nas kupować pewniej. A to często wystarczy, żebyśmy kupili więcej.
Źródło:Amazon
