Wchodzimy do piwnicy. Uderza nas chłód klimatyzacji i drażniący zapach formaliny. Na długich i wysokich metalowych regałach spoczywają… pudełka śniadaniowe. Spodziewaliśmy się staroświeckich słojów, ale plastikowe opakowania są zapewne praktyczniejsze, choć nie tak fotogeniczne. Jest ich tu przeszło 6 tysięcy. Oprowadzający nas dr Tomasz Stępień bierze do ręki jedno z pudełek i zdejmuje pokrywkę. W mętnym roztworze leży mózg, ku naszemu zaskoczeniu – pocięty w plastry. W dwóch warstwach rękawiczek delikatnie biorę do ręki jeden z nich – jest dość twardy i sprężysty. Nie wiem, do kogo należał ani na co zmarł jego właściciel, bo personalia znajdują się jedynie w protokołach sekcji zwłok. Ale z pewnością trafił tu prosto z sekcji.

SEKCJA

Otoczony trzema oponami, amortyzowany płynem mózgowo-rdzeniowym, zamknięty w twardej czaszce, mózg to najtrudniej dostępny i najlepiej chroniony z organów. By go wyjąć, patolog odcina sklepienie czaszki i ostrożnie wyjmuje mózg w całości. Jest tak delikatny, że można by go wybrać łyżeczką, jak dojrzałe awokado. Musi więc od razu trafić do naczynia z formaliną, by się utrwalić. Po 14 dniach leżakowania w roztworze nie przypomina już gąbczastej galarety, staje się bardziej sprężysty, jak plaster ananasa.

Neuropatolog może przystąpić do sekcji. Najpierw ocenia wygląd zewnętrzny i opisuje widoczne zmiany. Gołym okiem może dostrzec blaszki miażdżycowe w naczyniach, krwotoki świadczące o udarach czy zaniki będące oznaką chorób neurodegeneracyjnych. Potem kroi mózg na centymetrowe plastry, bo na przekrojach ujawniają się bardziej dyskretne zmiany (przerzuty, rozmiękczenie, niedokrwienie, krwotoki). Następnie pobiera wycinki z wybranych struktur i zatapia je w parafinie. Z bloczków przypominających kostki mydła odcina specjalnym urządzeniem – mikrotomem – cienkie skrawki grubości pięciu mikronów i umieszcza je na szkiełkach. Powstały preparat barwi w zależności od potrzeb, aby uwidocznić konkretne zmiany, następnie analizuje go pod mikroskopem.

– Większość chorób pozostawia swój ślad w mózgu – wyjaśnia prof. Teresa Wierzba-Bobrowicz, kierownik Zakładu Neuropatologii Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, konsultantka wojewódzka z neuropatologii. – Na przykład w chorobie Alzheimera widzimy tzw. blaszki starcze oraz zwyrodnienia neurowłókienkowe (jedne i drugie są złogami białek). W chorobie Parkinsona obserwujemy ubytki neuromelaniny w śródmózgowiu i ciała Lewy’ego w neuronach. Natomiast wirusowe choroby uwidaczniają się m.in. w zapalnych naciekach okołonaczyniowych. Całość obserwacji wraz z danymi klinicznymi pozwala na postawienie rozpoznania neuropatologicznego – wyjaśnia profesor.

PRZECHOWALNIA

Wycinki są częścią dokumentacji medycznej i według prawa muszą być przechowywane ok. 20 lat (w zależności od wieku i choroby) w miejscu postawienia rozpoznania lub
hospitalizacji pacjenta, jednak w Zakładzie Neuropatologii niczego się nie niszczy. – Guz mózgu może przecież odrosnąć, a choroba neurozwyrodnieniowa ujawnić się u członków rodziny – mówi prof. Wierzba-Bobrowicz. Badania molekularne rozwijają się w szybkim tempie, powstają nowe metody diagnostyczne i terapie. Naukowcy mogą je przetestować na zmienionych chorobowo tkankach pobranych od pacjenta. To chroni go przed niekorzystnymi skutkami eksperymentalnych terapii i jest zawsze lepsze niż
modelowanie na zwierzętach ze względu na znaczne różnice w budowie mózgów, także na poziomie molekularnym. – Zawsze wypożyczamy bloczki na prośbę lekarza prowadzącego danego pacjenta lub rodziny, wysyłamy je też za granicę, bo chorzy szukają pomocy na całym świecie – mówi prof. Wierzba-Bobrowicz.