Gaslighting to termin bez polskiego odpowiednika językowego, oznaczający rodzaj przemocy psychicznej, która polega na manipulowaniu drugą osobą w celu stopniowego przejmowania kontroli nad jej sposobem postrzegania otaczającej rzeczywistości. Agresor często udaje, że nie rozumie drugiego człowieka, poddaje wątpliwości jego osądy i bagatelizuje negatywne emocje. W przypadku pracujących kobiet oprawcami (często nieświadomymi krzywdy, które ich słowa mogą wyrządzić) są zazwyczaj najbliżsi członkowie rodziny, przyjaciele, czy koledzy z pracy. 

Badania prowadzone na wydziale neurologii Uniwersytetu Duke w Północnej Karolinie przez profesorów Grainne Fitzsimons, Aarona Kaya i Jae Yun Kima pokazują, że nadmierne podkreślanie indywidualnego upodmiotowienia kobiet zmniejsza w ludziach poczucie systemowych przeszkód, które wymagają społecznego zadośćuczynienia. 

Jak twierdzą badacze, doradzanie kobietom w zakresie ich upodmiotowienia zapewnia "iluzję kontroli", która jest daleka od rzeczywistości. Porady mogą być dobre, gdy dają nam nadzieję na realną poprawę, ale nie gdy przytaczają tak potężne działa, jak długa historia dyskryminacji kobiet i patriarchatu. "Podejrzewaliśmy, że argumentując, iż kobiety mogą same rozwiązać ten problem, zwolennicy podejścia "zrób to sam" mogą sugerować, że jest to wręcz ich obowiązkiem" – piszą – "Hipotezowaliśmy również, że to przesłanie może prowadzić ludzi do innego, potencjalnie niebezpiecznego wniosku: że to kobiety spowodowały ten stan rzeczy".

Aby przetestować swoje teorie, naukowcy przeprowadzili sześć badań na grupie 2000 kobiet i mężczyzn w USA. Uczestnicy przeczytali tekst z książki Sheryl Sandberg, dyrektor ds. operacyjnych Facebooka, "Lean In", lub wysłuchali klipów dźwiękowych z jej rozmów TED, które opisują problem niedostatecznej reprezentacji kobiet na najwyższych stanowiskach. Książka Sandberg została wybrana ze względu na jej przesłanie, a także dlatego, że opowiada się ona za podejściem "zrób to sam", jednocześnie przedstawiając problemy systemowe, z którymi borykają się kobiety. 

Wyniki eksperymentu pokazały, w jak różny sposób interpretowano główny przekaz książki. Niektórzy wyłapali z niej głównie komunikat "zrób to sam", mówiący kobietom, by były bardziej ambitne, mówiły pewnie, domagały się miejsca przy stole i podejmowały ryzyko, dla innych zaś najważniejszym przesłaniem było to, jakie czynniki społeczne powodują dyskryminację. Po przeprowadzeniu z badanymi pogłębionych wywiadów okazało się, że osoby, które wyniosły z lektury komunikat "zrób to sam", częściej wierzyły, że kobiety są w stanie rozwiązać ten problem same, również częściej sądziły, że to płeć piękna powinna odpowiadać za powstawanie i likwidowanie szkodliwych poglądów. Tymczasem osoby, które skupiły się na problemach społecznych, zazwyczaj dostrzegały potrzebę zajęcia się dyskryminacją przez instytucje państwowe i społeczeństwo. 

Badacze zauważają, że istnieją pewne ograniczenia ich wyników, więc konieczne jest rozszerzenie badań. Głównie dlatego, że dotychczas był to jedyny eksperyment pod tym kątem, a także ponieważ książka Sandberg koncentruje się na kobietach piastujących stanowiska kierownicze i nie ma w niej mowy o kwestii pracownic z klasy robotniczej. 

Choć dziś dużo się mówi o równości w miejscu pracy, wyeliminowanie seksizmu z naszej kultury nie jest łatwym zadaniem. Problem nie rodzi się w szkole, czy w pracy – odmienne traktowanie dziewcząt i chłopców zaczyna się w rodzinie. Ten wzorzec powtarzany jest w szkołach na całym świecie, gdzie chłopcy zachęcani są do odwagi w wyrażaniu swoich pomysłów, za to dziewczynki chwalone za schludność i uprzejmość.
W dorosłym życiu nawet w najbardziej “oświeconych” miejscach pracy kobiety zmagają się z subtelnymi uprzedzeniami, a przeszkody wynikające z pracy w seksistowskiej kulturze są poza kontrolą każdej jednostki. Idea “zrób to sam” w przypadku walki o równouprawnienie w miejscu pracy często kończy się więc podobnie – kobiety, które zabiorą głos są jeszcze bardziej piętnowane, przez co kwestionują swoje umiejętności i poziom zdrowego rozsądku. I tutaj zmiany potrzebuje całe społeczeństwo, nie tylko pracodawcy.