Gronkowiec złocisty z kosmosu, orbitalny szczep pałeczki ropy błękitnej, toksyna zmutowanych laseczek woskowych, astrobakterie kałowe – to wszystko brzmi jak pomysł na kiepski horror science fiction. Ale dzieje się już dziś, sprawiając astronautom sporo problemów. Pod względem higieny Międzynarodowa Stacja
Kosmiczna to prawdziwy koszmar. Niewielka przestrzeń, niska grawitacja, zamknięty obieg powietrza i wody – no i ludzie, którzy ciężko pracują i rzadko się myją. To dlatego ostatnie odkrycie naukowców z Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA i California Institute of Technology (Caltech) zabrzmiało jak dzwonek ostrzegawczy. W próbkach zebranych w różnych miejscach stacji odkryto potencjalnie chorobotwórcze bakterie, które zmutowały i stały się odporne na antybiotyki.

TAJEMNICE TOALETY

Bakterie z rodzaju Enterobacter na Ziemi występują stosunkowo często w wodzie, glebie, a także w ludzkim przewodzie pokarmowym. Niektóre szczepy mogą nawet doprowadzić do śmierci człowieka. Są częstymi – i nieproszonymi – gośćmi w szpitalnych oddziałach intensywnej opieki. Niepokój naukowców wzbudziło odkrycie aż pięciu różnych szczepów Enterobacter wewnątrz stacji. Cztery znaleziono w toaletach, a jeden w module ze sprzętem treningowym, w miejscu gdzie astronauci opierają nogi. Próbki zebrano w 2015 roku, jednak dopiero pod koniec 2018 roku zsekwencjonowano DNA znalezisk, a informacje porównano z danymi typowo ziemskich bakterii. Te „kosmiczne” okazały się najbardziej podobne do Enterobacter bugandensis – bakterii potencjalnie niebezpiecznej dla ludzi. – Po dokładnym porównaniu okazało się, że bakterie ze stacji kosmicznej są podobne do szczepów, które spowodowały zachorowania noworodków i pacjentów po operacji w szpitalach we wschodniej Afryce, w USA w stanie Waszyngton oraz w stanie Kolorado – mówi mikrobiolog dr Kasthuri Venkateswaran z NASA.