Nowa spersonalizowana szczepionka stworzona przez zespół dr Lany Kandalaft z University of Pennsylvania Perelman School of Medicine przyniosła obiecujące wyniki. W programie pilotażowym uczestniczyło 25 kobiet. Szczepionki dla nich przygotowywano w oparciu o próbki za każdym razem pobierane indywidualnie z komórek nowotworowych danej pacjentki oraz komórek dendrytycznych z jej krwi. Każda z kobiet miała zaawansowaną chorobę w stadium, które statystycznie przeżywa zaledwie 17% przypadków.

Komórki dendrytyczne w naszym systemie immunologicznym działają jak służby wywiadu. Ich zadaniem jest zebrać informacje o przeciwniku. Gdy odkryją wirusa lub niebezpieczną toksynę wchodzą głębiej w gruczoły limfatyczne i uruchamiają limfocyty T, które można porównać do sił uderzeniowych do walki z najeźdźcą.

W ramach badań każda z kobiet otrzymała 16 dawek szczepionki w trakcie 5-letniego okresu pilotażowego. Część z nich dodatkowo przyjmowała chemioterapię, w wariantach jednego lub dwóch leków.

- Pacjentki, które przyjęły szczepionkę tworzyły w organizmach system odpornościowy przeciw własnym guzom – opisuje wyniki Kandalaft i dodaje, że zanotowała wytwarzanie się znacznie większej liczby limfocytów T, które były przygotowane na walkę z konkretnym nowotworem.

Żadna z kobiet nie doświadczyła skutków ubocznych szczepionki. 75% z tych, które przyjmowały szczepionkę i chemioterapię, żyło dwa lata dłużej. Dla grupy korzystającej jedynie z chemii – było to 44%. Jedna pacjentka tylko na szczepionce notowała remisję nowotworu przez kolejne pięć lat po badaniu, podczas gdy przed nim jej rak wracał dwukrotnie po chemioterapii.

Analizujący wyniki Otis Brawley z American Cancer Society ocenia, że to bardzo dobra wiadomość, choć do wprowadzenia takiej szczepionki do powszechnego użytku terapeutycznego droga jest jeszcze daleka. Potrzeba wielu kolejnych testów i badań, jednak te wyniki eksperci zgodnie uznają za bardzo obiecujące.

Źródło: CNN