Gdy wielbicielem jest naukowiec, może przyjść mu do głowy tak szalony pomysł, jaki przyszedł 24-letniemu Australijczykowi Bryanowi Lessardowi, by nadać opisanemu przez siebie gatunkowi imię na cześć ulubionej gwiazdy – amerykańskiej piosenkarki Beyoncé Giselle Knowles. Lessard jest entomologiem, lecz Beyoncé nie skojarzyła mu się z pięknym motylem (a może po prostu żadnego motyla nie odkrył), lecz z... muchą i tejże nadał nazwę Scaptia (Plinthina) beyonceae. Patrząc bez uprzedzeń – mucha jest wcale niebrzydka, ma pokryty złotymi włoskami odwłok i złote nóżki, na dodatek opisany egzemplarz został znaleziony w tym samym roku, w którym urodziła się gwiazda R&B (1981). Niewykluczone więc, że hołd młodego naukowca mimo wszystko sprawił jej przyjemność.

SMĘTNE ĆWIR ĆWIR

Szczęście niełatwo zmierzyć, mimo to tego karkołomnego zadania podjęli się... matematycy, fizycy i informatycy z University of Vermont. Jako materiał do badań posłużyły im wiadomości publikowane w serwisie Twitter (w ciągu trzech lat zebrali 46 mld słów), Google Books, teksty piosenek i zawartość archiwum „New York Timesa”. Przygotowali listę 10.222 najpopularniejszych słów w języku angielskim i poprosili ochotników o ocenę w skali od 1 do 9, czy dane słowo budzi w nich negatywne czy pozytywne odczucia. Każde oceniło 50 osób, następnie naukowcy uśrednili wyniki – np. wyraz „śmiech” uzyskał wartość 8,50, a „pogrzeb” 2,10 – i wyszukali te słowa w zgromadzonych wiadomościach z Twittera. Otrzymany wykres okazał się mało optymistyczny – początkowo krzywa szczęśliwości pięła się do góry, lecz od kwietnia 2009 r. tylko się obniża.

NA PAPIERZE NA KSIĘŻYC

Biolodzy z Imperial College London wykonali kilka prostych rachunków i wyliczyli, że z wyrzuconych przez Brytyjczyków kartek bożonarodzeniowych (półtora miliarda) i papieru do pakowania prezentów (83 km3) można by wyprodukować tyle biopaliwa, że wystarczyłoby na 20 podróży słynnym londyńskim piętrowym autobusem z Ziemi na Księżyc i z powrotem. Oczywiście gdyby wszyscy mieszkańcy królestwa grzecznie segregowali śmieci i gdyby autobusy jeździły na Księżyc.

CZY MOŻNA GOTOWAĆ W ZMYWARCE DO NACZYŃ?

Brzmi niedorzecznie? Wcale nie, więcej – powolne przygotowywanie potraw w niskiej temperaturze 60–70 stopni okazuje się zbawienne dla witamin i innych składników odżywczych. W zmywarce można ugotować nawet mięso, które będzie miękkie i soczyste. Ponieważ białko mięsa ulega koagulacji w temperaturze 40–60 stopni, poddawanie go działaniu wyższej temperatury często skutkuje potrawą twardą i suchą. Wystarczy umieścić mięso w szczelnym worku lub naczyniu, by nie zmoczyła go woda z detergentem i para wodna, a przed podaniem włożyć na chwilę do piekarnika (a jednak!), żeby się przyrumieniło i miało chrupiącą skórkę. Francuski chemik This Hervé, guru gastronomii molekularnej, radzi potraktować w ten sposób indyka albo łososia – po kilku cyklach w zmywarce podobno są pyszne. Mniej odważni mogą zacząć od jajek na twardo (należy umieścić je w naczyniu z wodą i wybrać tryb intensywny). To oszczędny i przyjazny środowisku sposób na gotowanie, zwłaszcza jeśli nie będziemy gotować w pustej zmywarce, lecz przy okazji – pozmywamy.

DLACZEGO PSOM NA ŚNIEGU NIE MARZNĄ ŁAPY?

Naukowcy z tokijskiego Uniwersytetu Yamazaki Gakuen wzięli psie łapy pod mikroskop, konkretnie: elektronowy mikroskop skaningowy, i zobaczyli, że tętnicom doprowadzającym krew do poduszeczek łap towarzyszy mnóstwo żyłek, a cały system działa jak tzw. przeciwprądowy wymiennik ciepła, spotykany m.in. u zwierząt żyjących w zimnych wodach. Gdy ciepła krew dopływa tętnicami do poduszeczek, ogrzewa krew w blisko sąsiadujących z nimi żyłkach, co nie pozwala, by temperatura psich łapek zanadto spadła i by krew odpływająca z kończyn była lodowato zimna. Odkrycie zaskoczyło naukowców, ponieważ udomowionym kilkanaście tysięcy lat temu psom umiejętność przeżywania srogich zim nie wydawała się zbyt potrzebna. Być może to dowód na to, że psy przywędrowały do nas z dalekiej północy.