Niebieska barwa do tej pory raczej kojarzyło nam się ze wszystkim co dobre: niebo, spokój, niewinność, czysta woda. A jednak nie jest trudno natrafić na ostrzeżenia przez błękitnym światłem, które ma prowadzić do różnych niebezpiecznych chorób. Skąd ten strach

The Lancet Psychiatry opublikował jakiś czas temu badania osób starszych ciepiących na bezsenność. Ci, którzy mieli nieregularne godziny snu i poszatkowany rytm dnia znacznie częściej zapadali na depresję i chorobę dwubiegunową. Naukowcy z Uniwersytetu Glasgow zwrócili uwagę, że najwięcej kłopotów miała grupa, która do późna korzystała z mediów społecznościowych na telefonach albo pielęgnowała zwyczaj wstawania w nocy “by napić się herbaty”. Wniosek naukowców był konkretny i prosty – należy wyłączyć urządzenia elektroniczne około na godzinę przed pójściem do łóżka. 

W marcu 2018 roku Sally Davies, naczelna lekarz Wielkiej Brytanii, ostrzegała przed używaniem urządzeń emitujących błękitne światło. W kolejnym miesiącu naukowcy z Instytutu Zdrowia Globalnego w Barcelonie znaleźli powiązanie zwiększonego ryzyka raka piersi i prostaty z wystawieniem człowieka na działanie takiego światła w nocy. 

To, co wiemy na pewno, to fakt, że urządzenia emitujące takie światło są znacznie wydajniejsze niż  tradycyjne żarówki. Do tego w ostatnich dekadach znacznie wzrosła popularność urządzeń z podświetlonymi monitorami, których używamy do ostatnich chwil świadomości przed snem. 

Według Johna O'Hagana, eksperta Publicznej Służby Zdrowia Wielkiej Brytanii do spraw radiacji i zagrożeń chemicznych zwykłe żarówki wytwarzają około 95% ciepła i tylko 5% światła. W tym samym czasie LED daje więcej światła przy mniejszym nagrzewaniu się. Do tego jeszcze monitory LED osiągają świetne wyniki w rozdzielczości kolorów. 

Na rynku łatwo jest znaleźć produkty reklamowane jako remedium na negatywne działanie niebieskiego światła: od kropli do oczu po szkła kontaktowe. Eksperymenty laboratoryjne wykazały, że długie wystawienie na działanie tego światła potrafi uszkodzić siatkówki u zwierząt. Nie ma jednak potwierdzonych tego typu wyników dla ludzi. 

- Panika na temat zagrożeń spowodowanych niebieskim światłem jest trochę poza kontrolą – mówi O'Hagan – Gdyby ludzkość była naprawdę aż tak zagrożona tym zjawiskiem, dowiedzielibyśmy się o tym wcześniej niż teraz, gdy ta technologia zdominowała nasze życia. Jestem przekonany, że niebieskie światło nie powoduje obrażeń. 

Tyle na temat oczu, bo kwestia chorób układu krążenia to zupełnie osobny temat. Popularność ekranów i monitorów LED przełożyła się na wzrost zaburzeń snu u ludzi. To natomiast, według O'Hagana, przełożyło się na kłopoty z układem krążenia. 

- Niebieskie światło nie jest złowieszcze – dodaje Stuart Peirson z Uniwersytetu Oxfordzkiego, który zajmuje się neurochirurgią i zaburzeniami snu. Tłumaczy, że światło w ciągu cyklu dnia zmienia swoje spektrum, a ludzki organizm w wyniku ewolucji dopasował się do tego rytmu. Patrzenie w nocy na urządzenia elektroniczne emitujące światło o podobnym do dziennego spektrum może ten naturalny rytm zaburzyć. To może tłumaczyć problemy z bezsennością i choroby układu krążenia. 

- Kilkanaście lat temu odkryliśmy fotoreceptor w ludzkim oku, który odpowiada za nasze okołodobowe reakcje, bardziej niż za wrażenia wzrokowe - wyjaśnia Peirson.  

W naszych oczach mamy szereg receptorów w postaci pręcików i czopków, które odpowiadają za wychwytywanie światła o konkretnym spektrum. Czy zatem, gdyby wyłączyć te odpowiedzialne za wyłapywanie niebieskiego można by zapewnić nam trwałą ochronę? Według Peirsona nie, ponieważ inne receptory także będą wyłapywać światło, po prostu mniej.