Obiekt, o którym mowa, to trzeci stopień rakiety Długi Marsz 3B (CZ-3B). Została ona wystrzelona 4 lutego 2021 r. z chińskiego Centrum Startowego Satelitów Xichang i trafiła na ziemską orbitę, gdzie powinna pozostać przez długi czas. Ale po około roku, rakieta zaczęła tracić wysokość i energię za każdym razem, gdy wykonywała ruch wokół Ziemi, co ostatecznie doprowadziło do jej opadania i ponownego wejścia w atmosferę.


Sprawę monitorował astronom Jonathan McDowell, który wyjaśnił w komunikacie na Twitterze, że:

Za każdym razem, gdy rakieta przechodziła przez perygeum, traciła trochę energii z powodu oporu atmosfery, więc nie wznosiła się tak wysoko do apogeum w następnej pętli: apogeum stale maleje, aż do ponownego wejścia w atmosferę.

Do Internetu trafiło nagranie z tego wydarzenia - widać na nim płonące odłamki przypominające kometę, które przemierzają niebo nad stanem Maharasztra w Indiach. Badania szybko wykazały, że jest to rozpadająca się rakieta.

Warto wspomnieć, że nie jest to pierwszy raz, gdy chińska rakieta kończy swoją misję wcześniej, niż zakładano. Na początku kwietnia 2020 r. doszło do zniszczenia rakiety wynoszącej indonezyjskiego satelitę komunikacyjnego - w połowie drogi na orbitę. Z kolei 5 maja 2020 r. z Centrum Kosmicznego Wenchang w chińskiej prowincji Hainan została wystrzelona rakieta Długi Marsz 5B, która w niekontrolowany sposób weszła w ziemską atmosferę, rozbijając się w wodach Oceanu Atlantyckiego.

Incydenty te zwróciły uwagę ekspertów z branży kosmicznej, m.in. Billa Nelsona, administratora NASA. Niestety, chińskie stary rakiet często są przeprowadzone w niewłaściwych okolicznościach i nie pilnuje się ich w takim stopniu, jak ma to w zwyczaju NASA czy ESA. Wypadki będą się powtarzać - miejmy tylko nadzieję, że nadal będą nieszkodliwe.