To według naukowców jedno najbardziej frustrujących zjawisk w nowoczesnych społeczeństwach: powielanie mitu na temat zagrożenia dla zdrowia dziecka, jakim ma być przeprowadzenie szczepień ochronnych. Zresztą nie tylko o frustrację tu chodzi, bo konsekwencje takich mitów są bardzo poważne. 

W Europie chorych na odrę przybyło przez rok aż czterokrotnie. W Wielkiej Brytanii publiczna służba zdrowia wystosowała ostrzeżenie do gości odwiedzających wielkie festiwale muzyczne by byli bardzo czujni na symptomy choroby. Przed mistrzostwami w piłce nożnej WHO ostrzegało by szczepić się jadąc do Rosji. 

Badania, które rozpoczęły antyszczepionkową histerię, zostały już w całości obalone i zdyskredytowane, jednak mity pojawiają się dalej, szczególnie chętnie przytaczane w internecie w środowiskach populistycznych. Przykładem mogą tu być Włochy, ale także i Polska, gdzie obywatelski projekt znoszący obowiązek szczepień, popierany między innymi przez niektórych polityków Kukiz'15 oraz Prawa i Sprawiedliwości. 

Badanie opinii publicznej w 38 krajach pokazuje jak wielka jest skala problemu. Co 4 człowiek na świecie wierzy, że szczepienia mogą powodować autyzm u zdrowych dzieci, około 38% nie jest pewna czy jest to prawda, czy też nie. Trzeba dodać, że proporcje na całym świecie są bardzo różne: w Indiach to 44%, podczas gdy w Hiszpanii 8%.

Są jednak takie kraje, gdzie większość ludzi nie jest pewna bezpieczeństwa szczepień. We Francji to 65%, w Wielkiej Brytanii 55%, we Włoszech 52%. Nawet tam, gdzie nie jest to większość, odsetki są bardzo niepokojące: Szwecja 49%, USA oraz Niemcy 48%. 

Dlaczego boimy się szczepień?

Po pierwsze (i zarazem zupełnie zrozumiałe) chodzi o strach o własne dzieci. Trudno jest hamować emocje, choć tutaj warto sięgać po twarde dane oraz zweryfikowane przez medycznych ekspertów badania – a takich, które potwierdziłyby ryzyko wywołania autyzmu u dzieci przez szczepienia nie ma. 

Jak każda teoria spiskowa, histeria antyszczepionkowa, oprócz bazowania na emocjach, korzysta z faktu, że przeciętna wiedza z zakresu medycyny nie jest duża. Operowanie trudnymi pojęciami oraz ezoteryka badań medycznych podgrzewa mit “onych”, którzy za plecami uczciwych ludzi snują spiski przeciw społeczeństwu. Najtrudniejsze jednak jest to, że teorię spisku bardzo łatwo jest rozpleniać chwytliwymi hasłami, a potem szalenie trudno demontować trudnymi do strawienia dowodami naukowymi, które znacznie trudniej czyta się niż krzykliwe memy w internecie. 

Istnieje zjawisko NOP, niepożądanych odczynów poszczepiennych, zdarza się około 1 raz na 10 tysięcy podanych dawek. Ryzyko wystąpienia NOP nie jest związane ze składem szczepioki, a z indywiduwalną reakcją każdego organizmu. Wbrew powielanym chętnie mitom, obowiązkowe szczepienie na odrę, ospę i różyczkę (MMR) nie zawiera tak dużej ilości etylortęci (pochodzącej z tiomersalu) by zagrozić organizmowi dziecka. Znacznie więcej może się jej do niego dostać poprzez... jedzenie ryb z zanieczyszczonych zbiorników wodnych, gdzie trafią na znacznie szkodliwszą metylortęć.

Histerię antyszczepionkową rozprzestrzeniają także gwiazdy mediów i sceny. W USA skutecznie robiła to była gwiazda MTV Jenny McCarthy, znana tatuatorka Cat von D. W Polsce to między innymi piosenkarka Reni Jusis, dziennikarka Beata Pawlikowska, publicysta Wojciech Cejrowski oraz popularny w internecie propagator pseudonauki Jerzy Zięba.