Pokazany przez Fujifilm FinePix Real 3D System jest łatwy w obsłudze i kompletny – nie tylko służy do rejestracji zdjęć, ale też do ich późniejszej prezentacji. Wraz z aparatem o dwóch obiektywach i dwóch matrycach Fujifilm zaprezentowało cyfrową ramkę wyświetlającą trójwymiarowe zdjęcia i drukarkę pozwalającą na ich drukowanie. Nie należy oczywiście zapominać o wyświetlaczu LCD z tyłu aparatu – wyświetlacz pozwala obejrzeć zdjęcie w trzech wymiarach zaraz po zrobieniu.

JAK NA POCZTÓWCE


Wyświetlacz i ramka są zbudowane podobnie: mają zmyślny system przesłon, który pozwala wyświetlać dwa różne obrazy, jeden dla lewego, a drugi dla prawego oka. Z kolei wydruki wykorzystują technikę mikrosoczewek, znaną choćby z popularnych kilkanaście lat temu pocztówek trójwymiarowych. Najpierw drukujemy zdjęcie na zwykłej kartce papieru, po czym przyklejamy do niego warstwę plastiku z soczewkami i już – mamy śliczną fotografię 3D.

Trzeba przyznać, że inżynierowie Fujifilm zaprojektowali swój system bardzo sensownie, bo pozwala on nie tylko rejestrować dwa jednakowe ujęcia, ale również hojną ręką czerpie z pomysłu zamknięcia dwóch aparatów w jednej obudowie. Urządzenie można, bowiem przełączyć w tryb rejestracji sceny z różnymi kątami widzenia obiektywów (czyli jednocześnie robimy detal i plan ogólny) albo kręcenia jednym obiektywem filmu, podczas gdy drugim robimy zdjęcia.

SZKOCKI BESTSELLER


Prototyp zaprezentowany kilka tygodni temu na targach Photokina w Kolonii budził wielkie zainteresowanie. Z pewnością inżynierowie z Fujifilm byliby szczęśliwi, gdyby powtórzyli sukces wynalazku Davida Brewstera: szkockiego fizyka, uznawanego za ojca fotografii przestrzennej. Skonstruowane przez niego urządzenie pokazywało odpowiednio spreparowane zdjęcia oddzielnie dla każdego oka. Było wielkim przebojem: w latach 1851–1856 sprzedano ich pół miliona! – nawet dziś byłby to całkiem przyzwoity wynik.

Dwadzieścia lat później zostaje wynaleziona klisza fotograficzna: pozwala to uwieczniać na zdjęciach najodleglejsze zakątki świata, również w wersjach stereoskopowych. Fotoplastykony, czyli urządzenia prezentujące serię trójwymiarowych fotografii kilkunastu osobom naraz, stały się bardzo popularną rozrywką, którą zdetronizowało dopiero kino na początku XX wieku.

Swój pierwszy renesans fotografia trójwymiarowa przeżyła w latach 50. ubiegłego wieku. Powstało wtedy wiele aparatów stereoskopowych, z których najsłynniejszy był amerykański Stereo Realist używający popularnej kliszy filmowej 35 mm. Aparaty takie jak Realist (swoją wersję produkowali też Rosjanie) zdobyły wielu fanów. Idea ich działania była bardzo prosta – aparat rejestrował od razu dwa zdjęcia w różnych miejscach kliszy za pośrednictwem dwóch obiektywów. Po zrobieniu serii zdjęć wystarczyło wywołać slajd, przełożyć do odpowiednich ramek i można było podziwiać trójwymiarowe widoczki.

NIE TYLKO DLA MAJSTERKOWICZA


Dwa lata temu firma Horseman zaprezentowała aparat nazwany 3D Stereo Camera. Bardzo ładnie zaprojektowany, dwuobiektywowy, stylowy, szybki... Miał tylko jedną wadę – rejestrował zdjęcia na zwykłym filmie. Może i nie ma w tym nic złego, tyle że jest to znacznie mniej wygodne niż korzystanie z technologii cyfrowej. Nie znaczy to, że trójwymiarowe zdjęcia cyfrowe dotychczas w ogóle nie powstawały. Zapaleńcy uciekali się do różnego rodzaju sztuczek, np. łączyli dwa aparaty bądź przesuwali aparat między ujęciami tej samej sceny. Powstało wiele programów i systemów prezentacji zdjęć trójwymiarowych w druku i na monitorze komputera. Niestety takie rozwiązania wymagały wiedzy, poszukiwań na własną rękę i żyłki majsterkowicza. Teraz dzięki nowemu aparatowi firmy Fujifilm, będzie można zrobić trójwymiarowe zdjęcie za pomocą jednego spustu migawki. A potem radować się, oglądając serie przestrzennych widoczków: jak cieszyli się nasi prapradziadkowie, gdy w niedzielę szli do fotoplastykonu.