Gruczoł Ziemi

Dziedziniec Zamku Królewskiego na Wawelu, ściana przy kaplicy św. Gereona.

Najsłynniejsze miejsce mocy w Polsce jest położone na Wawelu. Według radiestetów pod wzgórzem znajduje się kilka bardzo silnych punktów promieniowania. Najsilniejszy z nich zlokalizowano pod kryptą św. Gereona, gdzie przecina się aż siedem linii geomantycznych. Biegną przez Jasną Górę, Gniezno, Bornholm do świętych miejsc wikingów w Szwecji.

Szczególnie silna linia łączy Wawel z Jerozolimą. Zbigniew Święch, autor wielu publikacji o wawelskich tajemnicach, uważa, że każdy, kto dotknie ściany sąsiadującej z miejscem mocy, zostanie w indywidualny sposób „napromieniowany” energią czakramu. Podobnego zdania był ojciec Czesław Klimuszko, słynny jasnowidz i zielarz. On również żywił przekonanie o zbawiennej dla ludzi energii płynącej z zamku na wawelskim wzgórzu. Wspominał o wizycie hinduskiego profesora, który zwiedzał Wawel. W pewnej chwili naukowiec poprosił towarzyszących mu polskich uczonych, by zostawili go na chwilę zupełnie samego. Profesor stał przez ten czas w skupieniu, z twarzą zwróconą ku wschodowi.

Gdy towarzysze pytali go później, czemu służyła ta medytacja, odrzekł, że od dawna nurtowała go jedna sprawa i tylko tutaj mógł ją rozwiązać. Sława wawelskiego czakramu doprowadziła w 2000 r. do akcji „czakramosceptyków”, którzy w osobie dyrektora zamku stanowczo odcięli się od „miejsca mocy”. Dyrekcja zniechęcona przestojami na krużgankach, które powodowali turyści przytulający się do ściany, aby czerpać energię z gruczołu Ziemi, wywiesiła ostrzeżenie, że „cudowny kamień” nie istnieje, na Wawelu nie działają żadne tajemne siły, zaś uprawianie praktyk okultystycznych wprost nie licuje z godnością Wawelu i jest sprzeczne z zasadami wiary katolickiej. Poza tym – tamuje ruch i niszczy ścianę. W sprawę wmieszał się wtedy zamek królewski w Niepołomicach, ujawniając, że czakram obecnie znajduje się właśnie tam. Miał go przenieść z Wawelu do Niepołomic Kazimierz Wielki – rzekomo pod najstarszą część budowli. No i mamy energetyczną zagwozdkę...

Kazimierz Chodkiewicz pisał przed II wojną światową: „Talizman, serce Ośrodka Mocy, na wpół uśpiony spoczywał w skale prawie dwadzieścia wieków. Jego czas jeszcze nie dojrzał, toteż pulsował tylko energią, niezdolny do przekazania jej w całości. Wobec nadciągającej wojny Hierarchia zdecydowała, aby uaktywnić Ośrodek Mocy i wykorzystać jego pełne możliwości. Wyznaczony został dzień spełnienia aktu Białej Magii. Była to majowa pełnia 1935 roku, tj. 18 maja, godz. 10.57. Naród polski, strażnik Talizmanu, otrzymał rolę w kosmicznym dramacie. Aby mogły być zebrane siły potrzebne do obudzenia Wawelskiego Lotosu, musiał umrzeć jeden z synów tego narodu. Z ciała Marszałka i jego trumny uczyniono drugą część talizmanu, jego dodatni biegun energii. Lotos zadrżał i powoli się przebudzi”. Okultyści twierdzą, że od maja 1935 roku, tj. od śmierci marszałka Józefa Piłsudskiego, czakram wawelski zaczął bardzo silnie promieniować.