Zwłoki tzw. Człowieka z Tollund zostały doskonale zakonserwowane w duńskim torfowisku, w zimnej i kwaśnej wodzie o niskiej zawartości tlenu. Tak dobrze, że kiedy odkryto je w roku 1950, to przypuszczano, że znaleziono ofiarę współczesnego morderstwa. Zmarły to około 30-, 40-letni mężczyzna, który odszedł z tego świata wskutek powieszenia: na jego szyi znajdował się stryczek ukręcony ze zwierzęcej skóry. Archeolodzy bardzo szybko ustalili wiek znaleziska na okres pomiędzy rokiem 405 i 380 p.n.e. Do niedawna jednak spierali się, czy Człowiek z Tollund został zamordowany, czy też złożony w ofierze.

Po śmierci ciało nie zostało po prostu porzucone na torfowisku, lecz starannie ułożone, w sposób imitujący pozycję człowieka pogrążonego we śnie. Zabitemu zamknięto nawet oczy i wymodelowano usta, aby lekko się uśmiechał... Przez lata badacze twierdzili, że nikt zapewne nie zadawałby sobie tyle trudu z ofiarą zwykłego morderstwa.

Wciąż jednak brakowało przeważającego argumentu za tym, że Człowiek z Tollund był rzeczywiście ofiarą dla bogów. Dopiero niedawno udało się przeprowadzić bardzo precyzyjną analizę zawartości żołądka mężczyzny. Ostatni posiłek Człowieka z Tollund badano już wcześniej, niedługo po znalezieniu ciała. Jednak dopiero od niedawna badacze mają do dyspozycji metody, które umożliwiają precyzyjne określenie substancji występujących w na wpół strawionym pożywieniu.

Co zjadł przed śmiercią Człowiek z Tollund?

Podczas ostatniego posiłku mężczyzna zjadł potrawę z gotowanego jęczmienia, z małą domieszką ziaren innych roślin, np. lnu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, bo produkty zbożowe były popularne w epoce żelaza, gdyby nie fakt, że co najmniej 9 proc. potrawy stanowiły ziarna rdestu szczawiolistnego (Persicaria lapathifolia).

W epoce żelaza roślina ta występowała powszechnie na terenie dzisiejszej Danii, jednak starannie oddzielano ją od zboża podczas młocki. Archeolodzy prawie nie znajdują jej pozostałości w spichlerzach ani w zachowanych resztkach posiłków. Przypuszczalnie została więc dodana celowo do ostatniego posiłku Człowieka z Tollund.

Domieszka rośliny powszechnie uważanej za niejadalny chwast mogła mieć znaczenie rytualne. Być może chodziło o symboliczne upokorzenie mężczyzny przed śmiercią, poprzez ofiarowanie mu posiłku złożonego częściowo z odpadków. Resztki z młocki dodano także do posiłku innej, znalezionej w duńskich bagnach, rytualnej ofiary z okresu epoki żelaza, tzw. Człowieka z Grauballe (odkrytego w roku 1952, a pochodzącego z około 290 r. p.n.e.).

Powróz odkryty ze zwłokami i pętla na szyi denata wskazywały, że bez wątpienia zmarł przez powieszenie. Pytanie, czy sam zadał sobie śmierć? / fot. Nationalmuseet / Wikimedia Commons

Ofiara miała odpędzić głód? 

Kolejnym etapem upokorzenia mogło być pogrzebanie ciała Człowieka z Tollund w torfowisku, a nie złożenie go w suchej ziemi. Ludzie w epoce żelaza doskonale znali konserwujące właściwości bagna. Być może chcieli, żeby zabity nie dołączył do swoich przodków, by jego ciało pozostało w tym miejscu na zawsze, zawieszone pomiędzy światem żywych i umarłych.

Ludzkie ofiary składano również po to, aby odpędzić głód. Niektórzy archeolodzy podejrzewają, że ostatni posiłek Człowieka z Tollund odzwierciedlać może fakt, że został zabity w czasie ekstremalnego nieurodzaju. Dodanie do jedzenia chwastów, a więc odpadów, mogło być próbą zwiększenia kaloryczności posiłku.

Z tą hipotezą nie zgadzają się jednak badacze kierowani przez Ninę H. Nielsen z muzeum w Silkeborgu, którzy przeprowadzili analizę zawartości żołądka. Podkreślają oni w publikacji w piśmie „Antiquity”, że ostatni posiłek Człowieka z Tollund był bardzo wartościowy: zawierał prawie połowę dziennej dawki kalorii rekomendowanych dla osób prowadzących umiarkowaną aktywność fizyczną, 10–20 proc. zalecanej dziennej dawki białka, 55–60 proc. węglowodanów oraz 25–30 proc. tłuszczu, pochodzącego głównie z mięsa tłustej ryby, być może węgorza. Nic nie świadczy o niedoborach żywnościowych.

Mężczyzna z bagien: zabity i wrzucony do torfowiska

Dzięki rozwojowi technik badawczych udało się ustalić, że ostatni posiłek Człowieka z Tollund zawierał aż 9 proc. nasion rdestu szczawiolistnego, rośliny uważanej już w epoce brązu za niepożądany odpad. Taki posiłek mógł mieć znaczenie rytualne; naukowcy uznają go za dowód, że Człowiek z Tollund został złożony w ofierze i dopiero później pogrzebany w torfowisku.

Najnowsze techniki badawcze pozwoliły także ustalić kilka innych ciekawych faktów. Znalezione we wnętrznościach mężczyzny pozostałości alg i śladowe ilości przepalonej gliny sugerują, że posiłek przyrządzono na wodzie z jeziora lub bagna i ugotowano w glinianym naczyniu. Naukowcy ustalili także, że Człowiek z Tollund cierpiał z powodu pasożytów przewodu pokarmowego, w tym tasiemca. Prawdopodobnie został zainfekowany, jedząc niedogotowane mięso lub pijąc zanieczyszczoną wodę.