powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Moda i uroda

Czy Twój krem jest bezpieczny? UE decyduje o chemii w kosmetykach

Zwykle zakładamy, że kosmetyki, które trafiają na sklepowe półki, zostały już poddane rygorystycznym testom i są całkowicie bezpieczne. Okazuje się jednak, że za kulisami brukselskich gabinetów toczy się właśnie batalia o to, jak bardzo „trujące” mogą być nasze kremy, szminki czy lakiery.

JJoanna Marteklas
Joanna Marteklas
2h temu·2 minuty
Czy Twój krem jest bezpieczny? UE decyduje o chemii w kosmetykach

Fot.: Pixabay

Parlament Europejski zdecydował się na otwartą konfrontację z Komisją Europejską, odrzucając propozycję złagodzenia przepisów dotyczących substancji rakotwórczych w produktach kosmetycznych. Sprawa dotyczy każdego z nas, bo przecież codziennie korzystamy z różnorodnych kosmetyków, powinno nam więc zależeć, by w imię walki z biurokracją nikt nie poświęcał naszego zdrowia.

Urzędowe uproszczenie kontra zdrowy rozsądek

Całe zamieszanie zaczęło się od dążenia Komisji Europejskiej do uproszczenia przepisów i redukcji tzw. „czerwonej taśmy”, czyli nadmiaru biurokracji. W ramach tego procesu zaproponowano pewne ustępstwo: dopuszczenie w kosmetykach substancji toksycznych, jeśli ryzyko z nimi związane zależy od sposobu ekspozycji. Brzmi to skomplikowanie, ale w praktyce chodziło o logikę typu: „jeśli dane chemikalia szkodzą tylko po połknięciu lub wdychaniu, to mogą pozostać w kremie do rąk, bo przecież kremu nikt nie je”. Komisja sugerowała, że w takich przypadkach ryzyko dla użytkownika końcowego jest znikome, podając jako pośredni przykład szminki.

Problem w tym, że europarlamentarzyści i rządy krajowe powiedzieli głośne: „nie” (i bardzo dobrze). Argumentacja była prosta – takie podejście otwiera furtkę dla niebezpiecznych substancji, które nadal mogłyby legalnie krążyć na rynku. Krytycy zauważają, że w przypadku produktów takich jak szminka, kontakt doustny nie jest wcale „przypadkowy”, lecz wpisany w charakterystykę produktu. Dzięki oporowi Parlamentu, ban na substancje rakotwórcze najprawdopodobniej zostanie utrzymany w dotychczasowej, surowej formie.

Dla nas, stojących przed sklepową półką, ta decyzja to przede wszystkim utrzymanie wysokich standardów bezpieczeństwa, z których Unia Europejska słynie na całym świecie. Gdyby propozycja Komisji przeszła, musielibyśmy stać się ekspertami od toksykologii, analizującymi czy dany składnik w naszym ulubionym balsamie jest groźny tylko przy wdychaniu, czy może jednak przenika przez skórę.

Nasze kosmetyki pozostaną bezpieczne, ale…

Warto jednak zwrócić uwagę na drugą stronę medalu – czas. Choć Parlament odrzucił złagodzenie zasad, obecny konsensus daje firmom aż do pięciu lat na wycofanie substancji, które zostaną nowo zaklasyfikowane jako rakotwórcze. Oznacza to, że nawet jeśli nauka ogłosi dzisiaj, że dany składnik jest niebezpieczny, może on legalnie „gościć” w naszych łazienkach jeszcze przez pół dekady. Niektórzy posłowie, jak Per Clausen, otwarcie krytykują ten okres jako zbyt długi, nazywając go nieuzasadnionym narażaniem konsumentów, ale na razie chyba nie mamy co liczyć, że coś się w tej kwestii zmieni.

Batalia o pakiet „omnibus” pokazuje, że unijna machina regulacyjna to ciągłe przeciąganie liny między interesem przemysłu a zdrowiem publicznym. Próba przemycenia złagodzenia norm pod płaszczem „walki z biurokracją” była ruchem ryzykownym i – jak widać – nieskutecznym.

Choć Parlament Europejski zasługuje na pochwałę za zablokowanie osłabienia ochrony konsumentów, trudno nie odnieść wrażenia, że system wciąż jest zbyt powolny. Pięcioletni okres wycofywania toksyn to wieczność w świecie kosmetyków, które zmieniamy co kilka miesięcy. Jako konsumenci wygrywamy tę rundę, bo zasady nie zostaną rozwodnione, ale lekcja z tej historii jest jasna: biurokracja bywa uciążliwa dla biznesu, lecz w kwestii rakotwórczych składników jest naszą jedyną tarczą.

Źródło:Politico

JJoanna Marteklas

Joanna Marteklas

Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.

Więcej tekstów autora→
Udostępnij
FacebookX