Informacje te zbiegły się w czasie z wydaniem 4-letniego wyroku więzienia dla niezależnej chińskiej dziennikarki Zhang Zhan, która do połowy maja relacjonowała przebieg pandemii w Wuhan. 37-latka przez sąd w Szanghaju została uznana winną "wdawania się w kłótnie i sprawianie problemów", czyli typowym zarzutom stawianym w Chinach dysydentom i obrońcom praw człowieka.

Tymczasem opublikowany przez CDC dokument pokazuje zjawisko obserwowane już wcześniej przez amerykańskich i europejskich naukowców prowadzących w swoich krajach badania serologiczne (stwierdzające obecność lub brak przeciwciał).

Podobnie jak to było np. w Nowym Jorku, gdzie już pod koniec marca 1 na 7 dorosłych miał COVID-19 (10-krotnie więcej niż bieżące oficjalne dane; w sierpniu już 27 proc. z 1,5 mln przebadanych Nowojorczyków), także w Wuhan więcej ludzi miało w swoim organizmie przeciwciała sugerujące przebycie infekcji, niż wskazywałyby to prezentowane publicznie dane o wykrytych zakażeniach.

Badania serologiczne w Chinach przeprowadzono „w miesiąc po zapanowaniu nad pandemią”. Wylosowano 34 tys. mieszkańców Wuhan, Pekinu, Szanghaju i innych miast z prowincji Hubei, Guangdong, Jiangsu, Syczuan oraz Liaoning (22 tys. osób z Hubei, z czego 11 tys. w Wuhan).

W Wuhan przeciwciała związane z COVID-19 wykryto u 4,43 proc. ludzi, w innych miastach prowincji Hubei 0,44 proc. W pozostałych prowincjach wykryto je u 2 osób spośród 12 tys. tam przebadanych. O ile dotąd informowano, że spośród 11 milionów osób żyjących w Wuhan wirusa miało 50354 (potwierdzona klinicznie liczba przypadków), to nowe wyliczenia CDC sugerują, że na jakimś etapie chorowało w sumie blisko pół miliona.

Według Yanzhong Huanga, eksperta chińskiego think tanku Council on Foreign Relations, raport wskazuje na problem niedoszacowania przypadków w najtrudniejszym okresie pandemii. Zaniżone wyliczenia były skutkiem panującego wówczas chaosu (brak środków, personelu, procedur) oraz niewliczania do puli chorych także przypadków asymptomatycznych.

Powtarzając za autorami raportu z CDC, Huang zapewniał też redakcję CNN, że olbrzymi kontrast między występowaniem wirusa w populacji Wuhan a resztą kraju dowodzi „skuteczności chińskich metod [powstrzymywania patogenu] w porównaniu do innych miast, szczególnie Nowego Jorku”.

11-milionowa metropolia 23 stycznia została odcięta od reszty kraju i świata kordonem służb mundurowych. Zamknięto ludzi w domach pod groźbą więzienia, czasem nawet fizycznie blokując możliwość wyjścia poza budynek czy mieszkanie. 76-dniowe ograniczenie wolności dotknęło przede wszystkim wielu chorych z innymi przypadłościami, ale, co podkreślają władze w Pekinie, uratowało kraj przed gorszym losem.

- Rezultat naszego badania pokazuje niską stopę infekcji w skali kraju. Jest to miernik sukcesu Chin w zmaganiach z pandemią i Wuhan jako głównym frontem tej walki. Skutecznie powstrzymano rozniesienie się pandemii na większa skalę – skomentowało chińskie CDC. Opublikowana w chińskich mediach społecznościowych informacja od CDC nie zawiera wzmianki, czy ich analiza zostanie opublikowana w jakimkolwiek czasopiśmie naukowym.

 ​