Ludzie w gruncie rzeczy – niezależnie od epoki historycznej – zawsze byli tacy sami. Niezmiennie gotowi na miłość i skłonni do uwiecznienia swych uczuć i towarzyszących im emocji – czy to w wierszach, czy to w postaci graffiti na ścianach domów. Nie inaczej było w starożytności. Przestrzeń miejską greckich poleis wypełniały różnego rodzaju graffiti, a wśród nich znajdują się i takie, które dziś nazwalibyśmy obscenicznymi. Graffiti z Tery, ze wzgórz attyckiego Hymettosu czy z Kalami na wyspie Tazos najlepiej pokazują, że pederastia od czasów archaicznych była nie tylko istotną i w pełni akceptowaną społecznie, ale i widoczną w przestrzeni częścią życia codziennego starożytnych Greków.

Niezliczona ilość naczyń ceramicznych przygotowanych na użytek arystokratycznych biesiad (sympozjon) pokrytych jest wyznaniami „X jest piękny” (X kalos). Niekiedy deklaracje te są bardziej dosadne – wśród pochodzących z przełomu VI/V wieku p.n.e. fragmentów ceramiki, odnalezionych na ateńskiej agorze, znajdujemy też i takie, na których widnieje wyryty napis: „Wycierpiał to Sydromachos o zadku szerokim niczym cysterna” czy też „Titas, zwycięzca olimpijski, to analny lubieżnik”.

Źródła te pokazują relacje homoerotyczne w sposób zupełnie różny niż teksty literackie, często propagujące ich „idealną” formę. Jak bardzo codzienność odbiega od żywionych ideałów, pokazują jednak nie tylko archeologiczne pozostałości, ale i niektóre mowy sądowe, jak na przykład pewna, zachowana jedynie w drobnym fragmencie, mowa autorstwa Lizjasza. Czytamy w niej, że młodzieniec Teisis ćwiczył w tej samej palestrze z niejakim Archipposem. Chłopcy posprzeczali się ze sobą w dość ostry sposób i – powodowani wzajemną niechęcią – zaprzestali kontaktów. Teisis opowiedział o kłótni Pyteasowi, swojemu erastesowi i jednocześnie opiekunowi (kyrios) ustanowionemu w testamencie przez ojca chłopca.

Ten natomiast, „chcąc mu się przypodobać, a zarazem sprawić na nim wrażenie mężczyzny zdecydowanego i zaradnego”, namówił Teisisa, aby spróbował spór zażegnać, ale szukać „sposobności, by go gdzieś dopaść bez świadków”. Młodzieniec, gnany żądzą zemsty, wykonał zalecenia swojego erastesa, zwabił Archipposa do domu, przywiązał do słupa i wysmagał go wielokrotnie biczem. Biczowanie powtórzył również kolejnego dnia. Autor mowy zaznacza, że Teisis czynił to, co i najgorsi młodociani rozbójnicy w Atenach, ale nas najbardziej szokuje w tej sprawie zachowanie erastesa – z pewnością nie jest on tutaj wzorem, raczej zgoła odwrotnie.

Tak jak i w kwestii relacji erastes – eromenos, która wcale nie ograniczała się jedynie do funkcji wychowawczej (ale dopuszczała także stosunki seksualne pomiędzy nimi i obopólne czerpanie z nich przyjemności), tak i co do wieku partnerów – uczeni polegali często na przedstawieniach propagujących pewien – daleki od rzeczywistości – ideał homoerotyki greckiej. Nie wydaje się bowiem, by Ateńczycy żywili jakiekolwiek wrogie uczucia wobec osób, które żyły w stałych związkach homoseksualnych. Najlepszym przykładem takiej pary są sportretowani w „Uczcie” przez Platona Agaton i Pauzaniasz, którzy z całą pewnością obaj dawno przekroczyli wiek młodzieńczy. Ich przypadek nie świadczy w żadnej mierze o powszechności tego rodzaju życiowych związków, jest jednak dowodem na to, że – wbrew pokutującej tu i ówdzie opinii – pederastia nie stanowiła jedynej dopuszczalnej formy relacji homoerotycznych w Atenach okresu klasycznego.

Jałowi Grecy?

„Nie masz Erosa w tym, co szpetne jest i złe” – twierdzi ów Agaton w „Uczcie”. Charakterystyczne dla umysłowości i mentalności greckiej jest przekonanie, że to właśnie bóstwo – Eros – pomaga mężczyznom dążyć do doskonałości. Zakochanie (eran) jest samo w sobie stanem pięknym i pochwalanym, więcej nawet – to dzięki Erosowi doszło do najbardziej patriotycznych czynów w dziejach Aten – dokonanego przez homoseksualnych kochanków zamachu na „tyrana” Hipparcha. Erotyka w świecie greckim była pod wieloma względami istotna nie tylko dla życia jednostki, ale i dla dobrobytu całej społeczności. Choć trudno dziś dowieść, w jaki sposób narodziła się pederastia, to nie ulega wątpliwości, że szerokie przyzwolenie dla różnego rodzaju relacji homoerotycznych mogło wynikać poniekąd z ograniczonego kontaktu z porządnymi kobietami – ich przyzwoitość brała się bowiem z zamknięcia na świat zewnętrzny, a nikt przecież nie chciał afiszować się z kobietą powszechnie uważaną za nieprzyzwoitą.

Cała kultura Greków – z ich fascynacją sportem, przesycona współzawodnictwem i dbałością o paideia (wychowanie) chłopców – jest wynikiem i nosi wyraźne ślady oddania się namiętności homoerotycznej. Czy wskutek tego byli Grecy jałowi? Bynajmniej.