Dlaczego kobiety strzelają rzadziej? Pytania po tragedii w siedzibie YouTube

Trzydziestoośmioletnia Nasim Najafi Aghdam wchodzi do biura YouTube i zaczyna strzelać. Rani 3 osoby, następnie popełnia samobójstwo. W tym roku to niestety nie pierwsza już strzelanina w publicznym miejscu. To, co jest tu nowe to fakt, że stoi za nią kobieta, a dzieje się to dość rzadko. Dlaczego?

Od początku roku 2018 w USA doszło do kilku strzelanin w miejscach publicznych, najgłośniejszą do tej pory była w liceum Douglas w Parkland, gdzie zginęło 17 osób. Najświeższa natomiast, z 3 kwietnia, zaskakuje zarówno miejscem (biuro giganta internetu), motywacjami strzelca (wstępne ustalenia: gniew na YouTube za ograniczanie zasięgu) oraz tym jakiej jest płci. 

 

Meldunek policji San Bruno z Twittera o identyfikacji sprawczyni strzelaniny.  

Według ekspertów behawiorystyki kobiety znacznie rzadziej wykazują skłonność do przemocy niż mężczyźni, a tego przypadki podobne do Aghdam są na tyle rzadkie, że do tej pory nie badano ich osobno. 

– Nie ma wystarczająco dużo przypadków do badań – mówi James Garbarino, psycholog z Uniwersytetu Loyola w Chicago. 

Według amerykańskich statystyk kobiety dokonują około 10-13% zabójstwo w USA. Dane na ten temat w wydanej w 2013 roku książce “The Myth of Martyrdom: What Really Drives Suicide Bombers, Rampage Shooters, and Other Self-Destructive Killers” zebrał Adam Lankford, prawnik karnista. Według niego kobiety rzadziej sięgają po broń palną, zaledwie 8% zabójstw z jej użyciem jest dokonywane przez nie, podczas gdy w przypadku trucizny to 40%, a wywoływanie pożarów około 20%. 

Dokładna motywacja Aghdam na razie pozostaje w sferze domysłów. Kobieta zarzucała serwisowi cenzurę jej kanału poświęconego obronie praw zwierząt, weganizmowi, kulturze perskiej oraz fitnessowi. W ostatnich swoich filmikach domagała się zaprzestania obcinania przez stronę zasięgów.

W 2015 roku w San Bernardino także strzelała kobieta. Drugiego grudnia wraz z towarzyszącym jej mężczyzną otworzyli ogień do uczestników świątecznego przyjęcia zabijając 14 osób i raniąc 21. Mary Ellen O’Toole, emerytowana profilerka FBI opisała ją jako wyróżniającą się sadyzmem na tle innych. 

 

Kobiety wysadzające się w powietrze to coś co pojawia się w statystykach znacznie częściej. O’Toole tłumaczy, że trzeba to uznać za pasywną formę przemocy. 

– Strzelanie w pomieszczeniu pełnym niewinnych ofiar, które opanowuje strach jest bardzo sadystyczne – opowiada – A sadystyczna przemoc prawie wyłącznie jest domeną mężczyzn. 

Czy można te prawidłowości w prosty sposób wytłumaczyć? Niektórzy naukowcy sugerują najprostszą odpowiedź: przez tysiąclecia ewolucja nagradzała agresję u samców (czy to u szympansów, naszych najbliższych krewnych, czy ludzi), a przemoc pomagała w potwierdzeniu statusu i tym samym umożliwiała dostęp do samic. 

Status i seksualna frustracja to według badaczy częste motory napędowe takich strzelanin i właśnie to może tłumaczyć rzadką obecność kobiet jako ich sprawczyń. Wielu sprawców we wcześniejszych komunikatach, listach, nagraniach i innych formach wiadomości zwraca uwagę na swoją frustrację seksualną, brak zainteresowania ze strony płci przeciwnej, poczucie krzywdy i odrzucenia z jej strony. 

Katherine Newman, socjolożka z Uniwersytetu Massachusetts i autorka książki “Rampage: The Social Roots of School Shootings” dodaje, że wielu z nich wcale nie jest samotnikami, starają się brać udział w życiu społecznym, ale przychodzi im to bardzo ciężko, często kończy się upokorzeniem i zawodem. Wolą zatem przekształcić się z “frajera” w mordercę. 

– Niestety znacznie mocniej przemawia do wyobraźni rola antybohatera – mówi Newman.

 

Dziewczyny i kobiety inaczej reagują na podobne doświadczenia, najczęściej przemocą skierowaną na siebie samą, choćby w formie samookaleczeń, a w ramach odegrania się chętniej stosują rozsiewanie plotek niż bezpośrednią przemoc. 

Jednak James Garbarino przyznaje, że podział między płciami odnośnie agresji zaczyna się zacierać. Coraz częściej popularne media dostrzegają problem przemocy wśród dziewcząt, pokazują też inne wzorce, które nierzadko promują taką formę budowania statusu. To jednak nie dotyczy zabójstw, raczej odnosi się jedynie do “codziennej przemocy”. Wśród sadystycznych morderców czy sprawców masakr odsetek kobiet na razie pozostaje niezmienny. Garbarino tłumaczy to płciową kombinacją genów. Wariacje genu MAOA połączone z działaniem stresorów (jak choćby narkotyki) znacznie częściej skłaniają do przemocy i łamania prawa mężczyzn niż kobiety. Naukowiec przypomina, że może wiązać się to także z faktem, że mężczyźni częściej podejmują decyzje w oparciu o wartości abstrakcyjne, podczas gdy u kobiet częściej dochodzi do głosu empatia. 

– Niezależnie od tego co dana kultura oferuje w zakresie usprawiedliwienia przemocy, to mężczyźni chętniej to zastosują – podsumowuje. 

Lankford nie wyklucza z kolei czynników autodestrukcyjnych. 

– Nie odrzucałbym tendencji samobójczych i pewnego rodzaju problemów natury zdrowia psychicznego – mówi. 

Psychoza podlana interakcja z kulturą potrafi być bardzo niebezpieczną mieszanką. Przykład? Choćby nieśmiały wobec kobiet Mohamed Atta (uczestnik zamachów z 11 września) czy próbujący dokonać zamachu w 2009 roku w Detroit Umar Farouk Abdulmutallab, który w internecie miał narzekać na konieczność pohamowania popędu seksualnego na potrzeby dżihadu. 

British Journal of Psychiatry podał w raporcie z 2014 roku, że około 70% Amerykanów cierpiących na psychozę doświadczyło słyszenia głosów namawiających ich do przemocy. W Indiach było to 20% badanych, w Ghanie tylko 10%. 

Źródło: Live Science