Drzemka w dzień to nie problem. Problem zaczyna się, gdy zmienia swój rytm

Drzemka kojarzy się z kocem, fotelem, chwilą ciszy po obiedzie, czasem z wakacyjną sjestą, która brzmi jak coś znacznie bardziej cywilizowanego niż szybka kawa wypita nad klawiaturą. U starszych osób sen w ciągu dnia bywa wręcz traktowany jako naturalny element rytmu: organizm szybciej się męczy, nocny sen bywa płytszy, dzień ma inne tempo. W końcu kto nie skorzystałby z możliwości na chwilę odpoczynku? Nowe badanie sugeruje jednak, że warto patrzeć nie na sam fakt drzemania, lecz na zmianę wzorca.
sen, spanie, okulary

fot. Unsplash

Gdy drzemki robią się dłuższe, częstsze albo zaczynają pojawiać się już od samego ranka, mogą być sygnałem, że w tle dzieje się coś więcej niż zwykłe zmęczenie. Badanie opublikowane w JAMA Network Open objęło 1338 starszych dorosłych z Rush Memory and Aging Project, a sen w ciągu dnia mierzono obiektywnie za pomocą urządzeń noszonych na nadgarstku.

W sprawach snu własna pamięć bywa kiepskim świadkiem. Możemy mieć wrażenie, że tylko przysnęliśmy na chwilę, choć ciało zaliczyło kilka dłuższych epizodów snu. Możemy też nie zauważyć, że drzemka z okazjonalnej przerwy zmieniła się w codzienny przystanek obowiązkowy. Urządzenia typu wearable nie rozumieją naszego usprawiedliwiania się przed samymi sobą. Rejestrują rytm, porę i czas trwania. Trochę jak kamera cofania w aucie: nie ocenia stylu jazdy, ale pokazuje przeszkodę, której kierowca może nie widzieć.

Gdy organizm prosi o sen coraz częściej

Wyniki są bardzo ciekawe, ale też niepokojące. Dłuższy dzienny sen wiązał się z wyższym ryzykiem zgonu w czasie obserwacji: każda dodatkowa godzina drzemki dziennie była powiązana z ok. 13-procentowym wzrostem ryzyka śmiertelności, a każda dodatkowa drzemka z ok. 7-procentowym wzrostem. Szczególnie wyraźny sygnał dotyczył drzemek porannych – u osób, których sen w ciągu dnia koncentrował się rano, ryzyko było wyższe niż u tych, które drzemały głównie wczesnym popołudniem.

Takich liczb nie należy jednak odbierać jako wyroku na popołudniową sjestę. Badanie pokazuje związek, a nie prostą przyczynę. Drzemka sama w sobie nie musi szkodzić. Bardziej przypomina kontrolkę na desce rozdzielczej: jej zapalenie nie jest awarią silnika, ale kierowca powinien sprawdzić, czemu się pojawiła. U starszej osoby rosnąca potrzeba snu w dzień może wynikać z gorszej jakości snu nocnego, bezdechu sennego, chorób przewlekłych, bólu, depresji, problemów kardiometabolicznych albo zmian neurologicznych. Ciało nie zawsze wysyła komunikat w eleganckiej formie. Czasem po prostu coraz częściej zamyka oczy.

Najbardziej niepokojący jest poranny sen. Popołudniowy spadek energii ma w sobie coś fizjologicznie znajomego. Wiele osób zna ten moment po lunchu, gdy koncentracja robi się miękka jak rozgotowany makaron, a fotel nagle zyskuje magnetyczne właściwości. Krótka drzemka w tej porze może być zwykłą przerwą, szczególnie po gorszej nocy.

Poranne drzemki mają inny wydźwięk. Jeśli ktoś budzi się po nocy i niedługo później znowu zasypia, warto spojrzeć na to uważniej. To trochę jak telefon, który po zdjęciu z ładowarki od razu pokazuje 40 procent baterii. Można go jeszcze używać, ale widać, że nocne ładowanie nie poszło tak, jak powinno. U człowieka takim problemem może być przerywany sen, niewykryty bezdech, zbyt mało głębokich faz snu, leki, choroba albo ogólny spadek kondycji. Samo przespanie wielu godzin w nocy nie zawsze oznacza regenerację.

fot. Unsplash

Krótka drzemka nadal może być dobrym narzędziem

W tym temacie łatwo przesadzić w drugą stronę i zrobić z drzemki podejrzanego w kapeluszu, który od początku kręcił się po scenie kryminału. Tymczasem krótkie drzemki bywają korzystne. U wielu osób 20–30 minut snu w ciągu dnia poprawia czujność, koncentrację i nastrój. Problem zaczyna się przy długich, częstych, trudnych do kontrolowania drzemkach, zwłaszcza gdy pojawiają się codziennie i zaczynają rozsadzać normalny rytm dnia.

Dobra drzemka bardziej przypomina reset komputera niż pełną reinstalację systemu. Krótka, celowa, najlepiej niezbyt późno, żeby nie rozbijała snu nocnego. Jeśli jednak sen w dzień staje się czymś, bez czego nie da się funkcjonować, a jedna drzemka płynnie przechodzi w kolejną, organizm może próbować nadrobić deficyt, którego źródło leży gdzie indziej. To podobny mechanizm jak z kawą: jedna filiżanka pomaga wejść na obroty, pięć filiżanek dziennie częściej mówi już coś o przeciążeniu niż o miłości do espresso.

Jeden senny dzień nie powinien nikogo przestraszyć. Po infekcji, stresie, nieprzespanej nocy czy intensywnym tygodniu organizm ma prawo zażądać dodatkowego odpoczynku. Znaczenie ma trend. Jeśli starsza osoba, która wcześniej drzemała okazjonalnie, zaczyna zasypiać codziennie, jeśli drzemki stają się dłuższe, pojawiają się rano albo trudno ją po nich uruchomić, warto potraktować to jako informację o zdrowiu.

Dobrze zacząć od prostych pytań: czy sen nocny jest spokojny, czy pojawia się chrapanie, wybudzenia albo duszność? Czy doszły nowe leki? Czy zmienił się nastrój, apetyt, aktywność, pamięć, poziom bólu? Czy drzemki przeszkadzają w normalnym funkcjonowaniu? Taki domowy wywiad bywa bardziej użyteczny niż nerwowe zakazywanie snu w dzień. Zakaz drzemek nie rozwiąże problemu, jeśli organizm sygnalizuje chorobę albo głęboki niedobór regeneracji.

Źródło: Science Alert

Monika WojciechowskaM
Napisane przez

Monika Wojciechowska

Najbliższe są mi tematy związane z nauką, gadżetami i motoryzacją, a szczególne miejsce zajmują wśród nich astronomia i astrofizyka.