Dunkierka podczas II wojny światowej

Dunkierka to najbardziej wysunięte na północ miasto Francji, leżące bezpośrednio nad Morzem Północnym. Podczas II wojny światowej miejsce to stało się cichym świadkiem ogromnej tragedii, jaka spotkała tysiące alianckich żołnierzy. Odcięci od pozostałych oddziałów, zmuszeni do koczowania na plaży Brytyjczycy przeżyli najprawdopodobniej najgorsze chwile swojego życia. Wielu żołnierzy, przebywających w Dunkierce porzuciło nadzieję na jakiekolwiek ocalenie.

Jak w ogóle doszło do tej sytuacji? Oddziały alianckie, które stacjonowały i walczyły za Linią Maginota ruszyły na odsiecz obleganej przez Niemców Belgii. Nie wiedzieli jednak, że ten ruch został przewidziany i zaplanowany już o wiele wcześniej przez generała Ericha von Mansteina. Wysłane przez niego oddziały przedostały się poza fortyfikacje i odcięły odwrót wojskom alianckim, stopniowo spychając ich w kierunku morza. W ten sposób ponad 450 tysięcy żołnierzy zostało uwięzionych na skrawku lądu, pozornie bez szans na przeżycie.

 

Dunkierka - przebieg ewakuacji

Dunkierka uznawana jest przez naród brytyjski za klęskę, ale często mówi się również o prawdziwym cudzie. Uwięzieni na plaży żołnierze, pozostający pod ostrzałem przelatujących nad ich głowami niemieckich samolotów wydawali się być oddziałem straconym. Jednak już dzień po tym, gdy Niemcy w sprytny sposób odcięli aliantów od reszty wojsk władze brytyjskie i francuskie podjęły działania, mające na celu uratowanie tych ludzi.

Ewakuacja mogła być przeprowadzona wyłącznie drogą morską, jednak przetransportowanie takiej ilości osób stanowiło nie lada wyzwanie. Przeprawienie wojskowych na Wyspy Brytyjskie wiązało się z koniecznością korzystania z dużych statków pasażerskich i transportowych. Te jednak nie mogły podpłynąć zbyt blisko brzegu, by nie osiąść na mieliźnie.

Jednak i tutaj znalazło się rozwiązanie. Łodzie i rybackie kutry, jachty oraz barki transportowe zostały zarekwirowane lub podarowane przez ich właścicieli. Przez cały czas trwania ewakuacji przez Dunkierkę przewinęło się ponad 700 jednostek pływających. To rozwiązanie umożliwiło ucieczkę większości pozostających w niewoli żołnierzy, choć miało również pewną oczywistą wadę.

Mianowicie, aby ewakuacja przebiegała sprawnie do łódek pakowano maksymalną ilość osób. Należało pozbyć się wszelkiego balastu, ponieważ każdy skrawek przestrzeni był na wagę złota. Żołnierze byli zmuszeni więc pozostawić całe swoje uzbrojenie, w tym pojazdy pancerne, karabiny oraz amunicję na plaży w Dunkierce.