Epidemia koronawirusa osiąga szczyt. Eksperci: po 13 lutego sytuacja będzie się poprawiać

40,5 tysiąca zarażonych, 910 ofiar śmiertelnych i i blisko 3,5 tysiąca wyleczonych pacjentów – to bilans chorych i zmarłych z powodu koronawirusa na poniedziałkowy poranek. Choć w ostatnich dniach liczby gwałtownie rosną, eksperci szacują, że tendencja wzrostowa utrzyma się zaledwie do 13 lutego. Później – jak oceniają – liczba nowych zakażeń zacznie spadać.
Epidemia koronawirusa osiąga szczyt. Eksperci: po 13 lutego sytuacja będzie się poprawiać

Takie szacunki co do rozwoju epidemii powstały przy użyciu modelowania matematycznego. Specjaliści z Londyńskiej Szkoły Higieny i Medycyny Tropikalnej korzystając z tej metody, doszli do wniosku, że szczyt epidemii będzie miał miejsce między połową a końcem lutego.

– Zakładając, że obecne trendy się utrzymają, prognozujemy szczyt zachorowań między połową a końcem lutego. Istnieje duża niepewność co do tych szacunków, ale jest to możliwe w oparciu o bieżące dane – wyjaśnia Adam Kucharski, profesor epidemiologii chorób zakaźnych z University of London.

W swoich szacunkach eksperci wzięli pod uwagę czas trwania inkubacji wirusa (ok. 5,2 dnia) oraz opóźnienie między pojawieniem się objawów a potwierdzeniem zakażenia (6,1 dnia), a także liczbę ludzi potencjalnie najbardziej zagrożonych zakażeniem wirusem. Zdaniem badaczy – dotychczasowe dane dotyczące liczby zakażonych mogą nie oddawać rzeczywistej skali zjawiska.

Szczyt zachorowań na połowę lutego, a dokładnie na 13 lutego czyli najbliższy czwartek, prognozuje też Xi Chen, profesor nauk o polityce zdrowotnej i ekonomii na Yale. W mediach społecznościowych zamieścił wykres przedstawiający trzy możliwe scenariusze rozwoju epidemii.

Jeden z nich – umiarkowany – przewiduje, że wzrost liczby zakażeń sięgnie sięgnie 60 tys. okokoło 13 lutego, a po tym czasie liczba nowych przypadków zacznie spadać.

W modelu pesymistycznym przyrost nowych zakażeń będzie trwał aż do 26 lutego. W takim scenariuszu zarażonych wirusem może zostać nawet 250 tys. osób na świecie.

Interaktywna mapa zakażeń koronawirusem.

 

Nagrody pieniężne za zgłoszenie gorączki

Chiny, oprócz wprowadzenia największej w historii strefy kwarantanny, postanowiły wprowadzić jeszcze inne – mniej typowe – środki zapobiegania rozprzestrzeniania epidemii. Mianowicie – zaproponowały swoim obywatelom nagrody pieniężne.

Każda osoba z gorączką lub innymi niepokojącymi objawami, która sama zgłosi się do szpitala, otrzyma 1000 juanów (ok. 550 złotych). Z kolei ten, kto zgłosi, że inna osoba może być zakażona wirusem, bo ma gorączkę, otrzyma 500 juanów nagrody.

Taki przepis wprowadzono w regionie Fangxian w prowincji Hubei. Nietypowa oferta ma być aktualna zaledwie do 18 lutego, bo właśnie na ten czas lokalne władze przewidują szczyt epidemii.

Liczba ofiar wirusa 2019-nCoV już przekroczyła liczbę zgonów spowodowanych epidemią SARS, z którą Chiny mierzyły się na przełomie 2002-2003. Zmarły wówczas 774 osoby, z czego 349 w samych Chinach kontynentalnych.

W poniedziałek do Chin ma udać się zespół badawczy WHO, aby wspierać lokalnych specjalistów w walce z epidemią oraz wspólnie z nimi prowadzić badania nad koronawirusem. WHO wyśle na miejsce też zapasy testów, masek, rękawiczek, respiratorów czy koszul szpitalnych. Chce w ten sposób wspomóc pracujący w Chinach personel medyczny. Szczególnie w obliczu narastających problemów z zaopatrzeniem.