Sprawę ujawnił niedawno w specjalnym raporcie The New York Times. Jego dziennikarze weszli w posiadanie dokumentów wskazujących na transakcje, w których figuruje ponad 150 nazw różnych firm. Wszystkie pozyskiwały od Facebooka informacje o użytkownikach. Dzięki temu mogły skuteczniej pozycjonować reklamy i dostosowywać działanie własnych aplikacji jednocześnie sprytnie omijając politykę prywatności. W zamian portal społecznościowy zwiększał swoją bazę wirtualnych dusz.

Część z tego typu partnerskich miała się zakończyć kilka lat temu, jednak szczegóły ujawnione przez dziennikarzy są szokujące.

- Amazon miał dostęp do nazwisk użytkowników oraz informacji kontaktowych ich znajomych. - Wyszukiwarka Bing firmy Microsoft dostała pozwolenie na podglądanie wszystkich powiązań znajomości profili FB bez żadnego pytania o zgodę ich właścicieli

- Netflix oraz Spotify mogły natomiast bez przeszkód czytać prywatną korespondencję użytkowników

Mimo niedawnych zapewnień Marka Zuckerberga, szefa Facebooka, że to „ludzie mają pełną władzę” nad tym kto może oglądać ich dane ujawnione dokumenty pokazują, że problem wcale się nie skończył. Firma wciąż utrzymuje ścisłe partnerstwo z Amazonem oraz Apple. 

Ujawnienie takiej sprawy jest teraz szczególnie niewygodne dla giganta social media. Jeszcze nie opadł pył po aferze Cambridge Analytica, która ujawniła jak za pomocą portalu można wpływać na wyniki jednych z najważniejszych wyborów na świecie – głosowania na nowego prezydenta USA. W kwietniu wybuchł skandal wokół ujawnienia informacji o 87 milionach użytkowników, których dane Facebook przekazał bez ich wiedzy firmie, która następnie odsprzedała je i umożliwiła dostęp do nich rosyjskim hackerom. Oprócz tego wyciekło prawie 30 milionów prywatnych adresów e-mail oraz numerów telefonów. 

Obecnie portal społecznościowy stara się walczyć o odzyskanie społecznego zaufania. W kolejnych oświadczeniach zapewnia, że chroni dane oraz pozwala swoim partnerom na korzystanie tylko z tego, na co wcześniej zgodzą się właściciele profili. Ujawnienie nowych dokumentów przez New York Times raczej im nie pomoże w odzyskiwaniu dobrego imienia. W 2011 roku Facebook podpisał z amerykańską Federal Trade Commission porozumienie, wedle którego nie będzie dzielił się danymi użytkowników z nikim, chyba, że po uzyskaniu od każdego zainteresowanego wyraźnej i dokładnej zgody. Wygląda na to, że gigant społecznościowy pominął to porozumienie. Oczywiście sam portal w osobnym oświadczeniu zaprzecza, by złamał jego zapisy. 

„Wyjaśniając: żadne z tych partnerstw nie dawało firmom dostępu do informacji bez pozwolenia ludzi, nie łamało także porozumienia z FTC z 2012 roku” - napisał w oświadczeniu Konstantinos Papamiltiadis, szef rozwoju platform i programów Facebooka. Dodał jednak, że medium społecznościowe powinno zawęzić zasady dostępu jego partnerów do informacji o użytkownikach platformy.