Mowa o substancji o nazwie oksybenzon (znanego także jako benzofenon-3). Związek ten absorbuje promienie ultrafioletowe, a ponieważ jest tani w produkcji, to szybko stał się popularnym składnikiem filtrów przeciwsłonecznych. Znajduje się w kremach, mleczkach, balsamach i żelach kosmetycznych do opalania, a także w odzieży wyposażonej w filtr słoneczny.

Skażenie nawet kilkadziesiąt km od wybrzeża

"Oksybenzon jest obecny w ponad 3500 produktach z filtrem UV dostępnych na całym świecie. Rafy zanieczyszczają także płetwonurkowie, którzy smarują się preparatami z filtrem, a także ścieki spływających z miast do morza" - zauważa jeden z autorów publikacji, dr Omri Bronstein z Wydziału Zoologii na Uniwersytecie w Tel Avivie.

Do skażenia dochodzi przede wszystkim w kąpieliskach, ale także w obrębie raf koralowych, położonych nawet kilkadziesiąt kilometrów od wybrzeża, z powodu przesączania się słodkiej wody, która może być zanieczyszczona ściekami - dodaje.

Substancja działa na koralowce na cztery różne sposoby. Przede wszystkim sprzyja blaknięciu - chorobie koralowców związanej ze zmianami temperatury wód powierzchniowych, wywoływanych przez takie zjawiska pogodowe, jak El Nino, i powodującej globalne obumieranie raf. Naukowcy stwierdzili, że pod wpływem oksybenzonu koralowce stają się jeszcze bardziej podatne na blaknięcie. Poddają się mu nawet w niższych temperaturach, przez co stają się mniej odporne na zmiany klimatu.

Oksybenzon uszkadza też materiał genetyczny koralowców, upośledzając ich zdolność do reprodukcji, przez co wpływa na zmniejszenie populacji. Sprawia również, że koralowiec zasklepia się we wnętrzu swojego fragmentu rafy i ginie, albo prowadzi do deformacji i nadmiernego wzrostu polipa.

Groźna kropla

Naukowcy twierdzą teraz, że związek ten jest groźny dla koralowców nawet w bardzo niskich stężeniach: odpowiadających jednej kropli wpuszczonej do zbiornika o objętości równej 6,5 basenów olimpijskich.

Z nowych badań wynika, że największe stężenia oksybenzonu pojawiają się w pobliżu raf najchętniej odwiedzanych przez turystów, np. wokół karaibskich Wysp Dziewiczych. Stężenie w tych wodach jest 23 razy większe niż minimalne stężenie uznane za toksyczne dla raf.

Osoba spędzająca cały dzień na plaży, smarująca się olejkiem lub kremem z filtrem co dwie godziny (albo po każdym wejściu do wody, wycieraniu się ręcznikiem itp.) może zużyć kilkadziesiąt mililitrów preparatu. Jeśli pomnożyć tę ilość przez liczbę plażowiczów i osób zażywających kąpieli - ilość zużytego kosmetyku może się okazać niebagatelna.

Autorzy badania sugerują, że dla dobra raf lepiej jest używać kosmetyków ochronnych nie zawierających oksybenzonu, albo korzystać ze specjalnej odzieży chroniącej przed promieniami.