Naukowcy z University of California w San Diego szacują, że od początku wybuchu pandemii w styczniu 2020 r. do sierpnia 2021 r. przyczyniła się ona do wyprodukowania niemal 8,5 miliona ton „pandemicznych śmieci”. Większość z nich to odpady medyczne wyrzucane przez szpitale: jednorazowe fartuchy, maski i rękawiczki.  

Nie bez znaczenia jednak są maski, rękawiczki, czy opakowania po płynach do dezynfekcji rąk wyrzucane przez osoby prywatne. Większą część „domowych” śmieci zaczęły też stanowić opakowania, bowiem podczas pandemii zaczęliśmy znacznie częściej zamawiać przez internet

Wszystkie te śmieci powinny skończyć w zakładach, gdzie zostaną przetworzone powtórnie lub w spalarniach. To jednak mrzonka. Większość skończyła na wysypiskach. W niektórych krajach są to niestety także zupełnie dzikie wysypiska, z których śmieci trafiają do rzek, a z nimi do mórz i oceanów. 

Pandemiczne śmieci trafią w większości na plaże 

By przewidzieć, gdzie dokładnie nasze śmieci trafią, badacze stworzyli komputerowy model. Szacują, że do oceanów trafiło (lub niebawem trafi) 25 tysięcy ton dodatkowych plastikowych śmieci związanych z pandemią. Model przewiduje, że ponad dwie trzecie z nich fale wyrzucą na plaże.  

Mniejsza część będzie krążyć w oceanach, gdzie z czasem opadnie na dno lub zasili jedną z wielkich oceanicznych plam śmieci. Jest ich na ziemi pięć: na północnym i południowym Atlantyku, na Oceanie Indyjskim, oraz na południowym i północnym Pacyfiku. Ostatnia z nich, zwana Wielką Pacyficzną Plamą Śmieci jest największa. Na powierzchni ponad 1,5 miliona kilometrów kwadratowych krąży w niej około 3 milionów ton plastikowych odpadów. Niektóre z nich liczą ponad 50 lat. 

Badacze ustalili, że większość z plastikowych śmieci (niemal trzy czwarte) pochodzi z Azji. Trafiają do oceanu głównie z jedną z trzech rzek: Szatt al-Arab (w którą łączą się Eufrat I Tygrys), Indusu oraz Jangcy. Śmieci z Europy są drugim co do wielkości „strumieniem”, stanowiącym 11 proc. plastików w oceanach. Na pozostałe kontynenty przypada łącznie pozostałe 16 proc. odpadów. 

Gdzie trafiają nasze tanie ubrania? Do Chile, na pustynię Atakama 

Plastiki są lekkie i woda unosi je do mórz i oceanów. Ale co dzieje się z ubraniami, które wyrzucamy? Dziennikarze agencji AFP opisują, że trafiają na pustynię Atakama w Chile. Kraj ten stał się światowym centrum odzieży używanej – a przy okazji składowania tekstylnych odpadów. 

Do Chile od wielu lat przybijają statki z używanymi ubraniami (w większości wyprodukowanymi w Chinach i Bangladeszu) z Azji, Ameryki Północnej i Europy. Są tam sortowane i sprzedawane jako odzież używana w krajach Ameryki Południowej. 

Do portu Iquique na północy Chile co roku przybywają kontenery z 59 tysiącami ton odzieży. Z tego jedna trzecia trafia do sprzedaży w Chile lub jest przemycana do innych krajów Ameryki Łacińskiej, a dwie trzecie trafiają na pustynię, bo nie nadają się do sprzedaży. Ubrania nie ulegają biodegradacji (rozkładają się średnio przez 200 lat) i zawierają chemikalia. Nie są przyjmowane na miejskich wysypiskach. Trafiają na dzikie hałdy na pustyni Atakama. 

Jeszcze dwadzieścia lat temu kupowaliśmy dwa razy mniej ubrań 

Na pustyni ubrania zbiera założona przez Franklina Zepedę firma EcoFibra, która przetwarza je na panele izolacyjne. Nie jest rzecz jasna w stanie przerobić wszystkich – zwłaszcza, że śmieci ciągle przybywa. 

Aż trudno uwierzyć, ale do końca ubiegłego wieku kupowaliśmy dwa razy mniej ubrań. Według raportu ONZ, produkcja odzieży na świecie w ciągu niespełna półtorej dekady, między rokiem 2000 a 2014, podwoiła się. Z raportu wynika, że dziś co sekundę na świecie wyrzuca się lub spala kilka ton odzieży, co odpowiada ładunkowi przeciętnej ciężarówki.  

 – Przemysłowi reklamowemu i odzieżowemu udało się jakoś przekonać ludzi, że ubrania czynią nas bardziej atrakcyjnymi, modnymi i nawet są lekiem na nasze lęki – mówi Monica Zarini, która z odpadów tekstylnych robi abażury, okładki notatników i torby. 

– Przez wiele lat kupowaliśmy i nikogo nie obchodziło, że wyrzuca się coraz więcej ubrań. Ale to się zmienia. Ludzie zaczynają o tym myśleć – mówi Rosario Hevia, która w 2019 r. otworzyła firmę Ecocitex, przetwarzającą wyrzucone ubrania z powrotem na przędzę. 

Źródła: University of California Sand DiegoAFP.