Gen, który przyspiesza lub spowalnia wytrysk, nazywa się 5-HTTLPR. Występuje w trzech odmianach LL, SL i SS. Badania wykazały, że mężczyźni, których natura obdarowała wersją LL, kończą stosunek prawie dwa razy szybciej niż ci z wersją SL i ponad dwa razy szybciej niż ci z wersją SS. W badaniach uczestniczylo 89 mężczyzn uskarżających się na przedwczesny wytrysk i 92, którzy nie mieli takiego problemu. Pomiarów dokonywały ich partnerki, przez miesiąc podczas każdego stosunku obejmowały partnera jedną tylko ręką, w drugiej trzymały stoper.

Naukowcy z uniwersytetu w Utrechcie, którzy przeprowadzili badania, zaznaczają, że wyniki te dotyczą jedynie meżczyzn, którzy uskarżali się na przedwczesny wytrysk od momentu inicjacji seksualnej. Bywa bowiem i tak, że mężczyzna nabawia się przedwczesnego wytrysku z wiekiem – taki problem nie ma już raczej podłoża genetycznego.

Panom, którzy martwią się, że odziedziczyli po przodkach „szybką” wersję opisywanego tu genu, można poradzić, aby spojrzeli na sprawę szerzej – może obecności mutacji LL u swego ojca, dziadka lub pradziadka zawdzięczają swe istnienie? Bo przez niecierpliwość się czasem wpada, ale z takiej wpadki zrodzić się może nowe życie.

Jeśli jednak ich dziedzictwo bardzo im doskwiera, będą mogli spróbować specjalnego spreju, który ma wejść na rynek. Specyfik nosi roboczą nazwę PSD502 i został opracowany przez firmę Plethora Solutions. Aplikacja jest prosta: trzeba spryskać sprejem swoją męskość. Składniki medykamentu to m.in. lidokaina i prilokaina, czyli dość powszechnie stosowane miejscowe środki znieczulające. W testach, przeprowadzonych m.in. w Polsce, udowodniono, że mężczyźni cierpiący na przedwczesny wytrysk po zastosowaniu spreju mogą kochać się ponad sześć razy dłużej niż normalnie. Swoje doświadczenia ze sprejem większość badanych opisała jako bardzo zadowalające, zakończone bardzo przyjemnymi orgazmami. Nie zaobserwowano jakichkolwiek skutków ubocznych.

Sprej ma trafić na rynek europejski w tym roku, choć dokładna data nie jest jeszcze znana. Przy okazji badań nad lekiem wyszła na jaw ciekawa rzecz: placebo, czyli substancja obojętna, również wydłuża czas stosunku, choć tylko ok. 70 proc. Jeżeli więc którejś pani bardzo się spieszy i nie chce czekać, aż PSD502 pojawi się w aptekach, może udawać, że spryskuje męskość partnera nowym cudownym sprejem.

Nawet jeżeli taki podstęp wydłuży chwile rozkoszy tylko o kilkadziesiąt sekund – mogą to być sekundy kluczowe.