KOMUNIKACJA - MIĘDZY GATUNKOWE POGAWĘDKI

ZWIERZĘTA, KTÓRE MÓWIĄ

Choć badacze nie są zgodni co do tego, czy u innych zwierząt możemy mówić o językach, z wieloma z nich potrafimy wymieniać całkiem szczegółowe informacje

Alex, afrykańska papuga szara, czyli żako, był sławnym lingwistą. Jego imię to skrót od Avian Language Experiment (Ptasi eksperyment językowy), a badała go przez 30 lat amerykańska psycholożka zwierzęca prof. Irene Pepperberg. Alex opanował ponad sto słów, które składał w sensowne zwroty (jak „kocham cię” czy „bądź grzeczna”), potrafił też rozróżniać i nazywać barwy oraz liczby, a nawet zadał kiedyś pytanie: „Jakiego jestem koloru?”. Umiał liczyć do sześciu, odpowiadając nawet na tak złożone pytania, jak „ile niebieskich klocków?”, patrząc na zbiór różnokolorowych klocków i piłek.

Wśród psów najsłynniejsza była Chaser, suka rasy border collie, która w ciągu kilkunastu lat opanowała ponad tysiąc słów, a swe rozumienie udowadniała, przynosząc (z sąsiedniego pomieszczenia, żeby eksperymentator niczego nie mógł zasugerować) dokładnie tę zabawkę, o którą ją poproszono. Jeszcze bardziej imponująca była jej zdolność do logicznego wnioskowania przez wykluczenie. Kiedy eksperymentator poprosił ją o przyniesienie np. małego jeża, a ona wcześniej nigdy tych słów nie słyszała, potrafiła wywnioskować, o którą zabawkę chodzi, kiedy wśród zbioru o znanych jej nazwach znajdowała się jedna nowa. Przy całej swej inteligencji Chaser oczywiście mówić nie umiała.

Jednak niektóre zwierzęta mają tę możliwość, i są to oczywiście nasi najbliżsi krewni, czyli szympansy, bonobo i goryle. Na całym świecie prowadzone są doświadczenia, w których komunikują się one za pomocą ekranów dotykowych lub języka migowego (budowa krtani uniemożliwia im odpowiednią artykulację). Jedną z najsłynniejszych uczestniczek takich badań była gorylica Koko, która opanowała około 1000 znaków zmodyfikowanej wersji amerykańskiego języka migowego i rozumiała 2000 słów. Potrafiła nie
tylko łączyć słowa w nowe związki frazeologiczne (gdy zobaczyła kaczkę, której nazwy nie znała, stworzyła zbitek „woda + ptak” i od tej pory tak kaczki określała). Opowiadała o swoim nastroju, zadawała opiekunom pytania i prosiła o przysługi. Zdawała nawet dostosowaną do siebie wersję testów IQ i osiągała wynik około 90 punktów.

Lecz nawet Koko czy najsłynniejszy migający szympans Nim Chimpsky potrafili posługiwać się regułami gramatyki tylko w ograniczonym zakresie. Są jednak zwierzęta, które to umieją, jak np. Kanzi, bonobo komunikujący się za pomocą ekranu dotykowego. Nie tylko uczy się słów, ale rozumie, że ich kolejność ma znaczenie, i odpowiednio reaguje na polecenia typu: „połóż czapkę na piłce” albo „połóż piłkę na czapce” (w języku angielskim, gdzie rzeczowniki się nie odmieniają, to te same słowa, ale stosowane w różnej kolejności). Podobne osiągnięcia miały delfiny butlonose Akekamai i Phoenix. Polecenia wydawane przez trenera rękami lub za pomocą podwodnych kliknięć mają oczywiście uproszczone reguły gramatyki, ale zdania „rura prawy koszyk weź” i „prawa rura koszyk weź” (oznaczające odpowiednio: „zanieś koszyk po prawej stronie do jakiejkolwiek rury” oraz „zanieś jakikolwiek koszyk do rury po prawej stronie”) są przez nie rozumiane i wywołują właściwą reakcję.

O ile z ptakami i ssakami łączy nas stosunkowo niedawny wspólny przodek, który już dysponował nieźle rozwiniętym układem nerwowym (czyli inteligencja gatunków z tych gromad to właściwie wariacje na ten sam temat), o tyle nasz wspólny przodek z ośmiornicą żył w zamierzchłej przeszłości ewolucyjnej i raczej geniuszem nie był.

A jednak ośmiornice potrafią się uczyć przez obserwację innych osobników, umieją rozwiązywać skomplikowane zadania, wysnuwać logiczne wnioski. Wykorzystują te umiejętności między innymi podczas spektakularnych ucieczek. Kilka lat temu nowozelandzka ośmiornica Inky odsunęła niedomkniętą pokrywę akwarium, wypadła na podłogę, podpełzła do pokrywy odpływu, odkręciła ją i rurami wydostała się do Pacyfiku. To o tyle fascynujące, że u tych zwierząt przekazywanie informacji nie odbywa się z pokolenia na pokolenie. Ponieważ ośmiornica umiera, gdy nowe pokolenie przychodzi na świat, więc każde dziecko musi wynaleźć koło na nowo! Gdyby było inaczej, niewykluczone, że to jeden z tych głowonogów siedziałby teraz przy komputerze, zastanawiając się, czy człowiek ma jakieś przemyślenia i osobowość, czy raczej nie. Ośmiornice mają nie tylko „główny” mózg, ale też każde z ich ramion zaopatrzone jest w niemal niezależny zwój nerwowy pozwalający na podejmowanie własnych decyzji, niekoniecznie związanych z tym, co myśli centrala!