Zasoby mózgu do jego przetwarzania też są o wiele skromniejsze. Dla porównania: do przetwarzania komunikatów wzrokowych przeznaczona jest aż jedna czwarta naszej kory mózgowej, a tylko niewielki procent odpowiada za dotyk. Jednak choć strata wzroku czy słuchu jest dla człowieka dewastującym przeżyciem, to dopiero utrata czucia, a konkretnie receptorów bólowych, grozi śmiercią. Ludzie, którzy ich nie mają, często umierają z powodu urazów i przewlekłych zakażeń mimo podejmowania wszelkich środków zapobiegawczych.

JĘZYK CIAŁA

A co się dzieje, gdy jesteśmy pozbawieni nie tyle samego zmysłu, ile dotyku innych ludzi? Sprawdzano to przede wszystkim na dzieciach. Jednym z najbardziej okrutnych eksperymentów był ten przeprowadzony w XIII w. przez cesarza Fryderyka II Hohenstaufa. Władca zakazał opiekunkom mówić w obecności dzieci i je przytulać. Liczył na to, że maluchy zaczną wypowiadać słowa w pierwotnym języku, którym posługiwali się Adam i Ewa, ale po trzech miesiącach niemowlaki zmarły. Dziś nie ma już wątpliwości, że w przypadku malutkich dzieci dotyk jest niezbędny do życia. Im częściej są głaskane i przytulane, tym lepiej się rozwijają i tym lepiej są przygotowane do tworzenia satysfakcjonujących relacji.

W życiu dorosłym kontakt fizyczny z drugim człowiekiem nie jest już wprawdzie kluczowy dla przetrwania, ale nadal odgrywa ogromną rolę. Dr Kory Floyd, profesor komunikacji na Uniwersytecie Arizony, przeprowadził badanie, z którego wynika, że osoby pozbawione bliskiego kontaktu są mniej szczęśliwe, mają małe wsparcie społeczne, większy problem z odczytywaniem emocji i ich wyrażaniem, są bardziej narażone na zaburzenia nastroju, a ich układ odpornościowy jest słabszy. Praca Floyda, na co zwraca uwagę dr Kinga Tucholska, nie daje jednak odpowiedzi, czy to brak dotyku prowadzi do tych wszystkich problemów czy też jest ich konsekwencją. – Są jednak wiarygodne badania, które mówią już jednoznacznie, że u osoby, która rzadko doświadcza dotyku, tęskni za nim i jednocześnie nie wchodzi w kontakty seksualne, żeby tę potrzebę kontaktu fizycznego z drugim człowiekiem w jakiś sposób zaspokoić, z dużym prawdopodobieństwem rozwiną się symptomy depresyjne i spadnie samoocena. Przeprowadzili je amerykańscy naukowcy dr Narissra M. Punyanunt-Carter i dr Jason S. Wrench – mówi dr Kinga Tucholska.

Do czego jeszcze potrzebny jest dotyk? Między innymi do komunikacji. Długo sądzono, że jeśli mielibyśmy próbować odczytać emocje nieznanej nam osoby tylko na podstawie tego, w jaki sposób nas dotyka, bylibyśmy w stanie odgadnąć tylko to, czy są one pozytywne czy negatywne. Jednak profesor Matthew Hertenstein z Uniwersytetu DePauw swoimi badaniami obalił ten pogląd. Zaczął od sadzania nieznajomych parami po dwóch stronach stołu, nad którym wisiała kurtyna. Uczestnicy badania nie mogli się zobaczyć. Jeden miał dotykać ręki drugiego, starając się przekazać swoje emocje. Drugi miał je odczytywać. Okazało się, że badani potrafili rozróżnić konkretne emocje. Kolejne eksperymenty Hertensteina pokazały, że bez względu na to, w której części świata żyjemy, tylko dzięki dotykowi jesteśmy w stanie z niemal 80 proc. trafnością rozpoznać osiem stanów emocjonalnych: strach, złość, niesmak, miłość, szczęście, smutek, współczucie i wdzięczność.

Kontakt fizyczny, nawet krótki, nie tylko zwiększa więc szansę na to, że zostaniemy zrozumiani, ale też, że inni ludzie będą skłonni spełniać nasze prośby. Wielokrotnie potwierdził to Nicolas Guéguen z Uniwersytetu Południowej Bretanii. W jego eksperymentach sprzedawcom samochodów muśnięcie ręki klienta pomagało zdobyć jego przychylność. Ten sam gest wykonywany przez mężczyzn wobec kobiet ułatwiał zaciągnięcie ich na parkiet w klubie nocnym, a na ulicy – zdobycie ich numeru telefonu.