O planach firmy poinformował agencję AFP jeden z pracowników Google. Prosił przy tym o zachowanie anonimowości.

Projekt o nazwie “Dragonfly” (ang. - ważka) będzie wyposażony w filtry, które automatycznie posortują treści i odsieją to, co nie podoba się chińskiej cenzurze. 

Wiadomość zelektryzowała media oraz organizacje zajmujące się obroną praw człowieka. Niedawno tysiące jego pracowników zaprotestowało przeciw decyzji o przyjęciu kontraktu od amerykańskiej armii. Umowa o wartości 10 milionów dolarów nie została przedłużona. 

- Wewnątrz firmy jest wiele niepokoju. Niektórzy są naprawdę wściekli, że to robimy – takie słowa źródeł wewnątrz firmy przekazuje AFP. Rzecznik firmy nie potwierdził i nie zaprzeczył doniesieniom o nowym projekcie. 

- Zapewniamy kilka aplikacji mobilnych dla Chin, w tym Google Translate i Files Go, pomagamy chińskim twórcom oprogramowania, inwestujemy w niektóre firmy, takie jak JD.com – powiedział AFP Taj Meadows i dodał – Nie będziemy komentować spekulacji dotyczących naszych przyszłych planów. 

Jako pierwsza o sprawie doniosła strona The Intercept pisząc o przygotowywanej wersji na system Android w smartfonach. Według dziennikarzy strony takie rzeczy jak prawa człowieka, religia, pokojowe protesty będą na czarnych listach silnika programu. Aplikacja będzie także znała listę stron blokowanych przez Wielki Chiński Firewall. 

The New York Times cytuje dwa źródła zdradzające takie plany oraz informujące o spotkaniu przedstawicieli firmy z urzędnikami chińskiego rządu. Mimo tego nie potwierdzają chęci powrotu giganta na ten rynek. 

Międzynarodowa organizacja Amnesty International, zajmująca się ochroną praw człowieka, zaapelowała do Google o “zmianę kursu”. 

- Będzie to czarny dzień dla wolności w internecie jeśli Google zgodzi się na ekstremalną chińską cenzurę by zdobyć możliwość wejścia na rynek – powiedział Patrick Poon, zajmujący się w ramach AI sprawami w Chinach – Przedkładając zysk nad prawa człowieka Google stworzy niepokojący precedens i da chińskiemu rządowi zwycięstwo. 

Od dawna internetowi giganci z USA szukają drzwi za Wielki Chiński Firewall. Twitter, Youtube czy The New York Times są tam zablokowane, natomiast wyszukiwarka Bing Microsoftu działa. 

Google wycofał się w 2010 roku po atakach hackerów na konta Gmail, należące między innymi do aktywistów praw człowieka. Mimo to firma zatrudnia w Chinach około 700 osób w trzech biurach. 

W grudniu 2017 Google zapowiedział otwarcie nowego ośrodka badań nad sztucznymi inteligencjami, a wcześniej chiński urząd do spraw internetu dopuścił Google Translate na smartfony. 

Wiadomość zbiega się z ochłodzeniem stosunków na linii Chiny-USA. Niedawno prezydent Donald Trump oskarżył Chiny o kradzież technologicznego know-how i zapowiedział wojnę celną. 

Źródło: Phys.org