Amerykański dziennikarz i bankier R. Gordon Wasson poślubił w 1927 r. Rosjankę Walentynę Pawłowną Guercken. Na miesiąc miodowy młoda para udała się w Appalachy. W lesie Wasson przeżył szok, gdy jego żona zaczęła zbierać grzyby. Na próżno przestrzegał ją przed zabraniem do domu i zjedzeniem… kurek. Zdumione odmiennością swego podejścia do grzybów małżeństwo postanowiło zgłębić ten fenomen. Owocem ich podróży i wieloletniej pracy stała się książka „Grzyby, Rosja i historia”, w której Wassonowie zgromadzili wiele dowodów na to, że narody zamieszkujące obrzeża Morza Północnego są mykofobiczne, czują odrazę do grzybów leśnych, a reszta Europy jest raczej mykofilna – uwielbia grzyby zbierać i jeść (od gr. mykos – grzyb).

„Moja żona była Wielką Rosjanką i jak wszyscy jej współrodacy, na kolanach matki nauczyła się solidnej, empirycznej wiedzy o pospolitych gatunkach (grzybów) i miłości do nich, która dla nas Amerykanów jest zadziwiająca. Ja, pochodzenia anglosaskiego, nie wiedziałem niczego o grzybach. W drodze dziedziczenia ignorowałem je wszystkie; odrzucałem te wstrętne narośle grzybowe, przejawy pasożytnictwa i rozkładu” – pisał Wasson w artykule dla magazynu „Life”. „Mykofilia i mykofobia rozdziela Indoeuropejczyków na dwa obozy. Sugeruję, że gdy takie cechy świadczą o całych plemionach lub narodach i pozostały bez zmian w ciągu odnotowanej historii, a zwłaszcza gdy różnią się między jednym ludem a drugim, sąsiednim, mamy do czynienia ze zjawiskiem, którego pierwotna przyczyna jest do odkrycia jedynie u źródeł historii kulturowej”. Jaka to zatem przyczyna? Dlaczego jedni kochają zbierać grzyby, a inni je omijają?

OD AFRODYZJAKU DO NARKOTYKU

Wiadomo, że ponad 20 gatunków ssaków naczelnych w różnym stopniu włącza grzyby do swojego menu. Na tej podstawie przypuszcza się, że nasz związek z nimi zaczął się przed setkami tysięcy lat. „Jest mało prawdopodobne, aby hominidy – żyjące w ścisłym związku z naturą i zdane na wszystko, co ona im oferowała – nie dostrzegały grzybów rosnących w bliskim otoczeniu i nie sprawdzały ich wartości użytkowych” – pisze Robert Hofrichter w książce „Tajemnicze życie grzybów”.

O twarde dowody jednak trudno. Ściany komórek roślinnych składają się z celulozy, której ludzie nie trawią, dlatego fragmenty warzyw, owoców czy zbóż są  wydalane i można je zidentyfikować w skamieniałych odchodach. Tymczasem ściany komórkowe grzybów składają się z chityny, podobnie jak pancerzyki owadów. Jest ona trawiona przez organizm. Naukowcom udało się jednak znaleźć dowody na to, że nasi praprzodkowie gustowali w grzybach – zachowały się na osadach zębów. W jaskiniach na Czukotce znaleziono malowidła przedstawiające ludzi, nad którymi unoszą się grzyby. Niektórzy etnolodzy uważają, że stanowią one wyraz kultu muchomora, który w tej okolicy ma prastare korzenie. Przez tysiące lat syberyjscy szamani pili mocz żywiących się muchomorami reniferów
w celu wywołania wizji. Następnie ich mocz piły kolejne osoby i tak siedem razy przekazywali sobie substancje psychoaktywne.