powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile
  • Nauka

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Technologia

Przyczepiali samoloty do samolotów. Robili wszystko, żeby wygrać wojnę

W czasach swojej świetności (i tuż po niej) III Rzesza przekuła na rzeczywistość całą masę mniej lub bardziej dziwacznych i szalonych broni. Jedną z nich było połączenie ze sobą dwóch samolotów, co… no właśnie. Jak w praktyce sprawdził się owoc programu Mistel?

M
Mateusz Łysoń
03.07.2024·4 minuty·
Przyczepiali samoloty do samolotów. Robili wszystko, żeby wygrać wojnę
Chcesz czytać więcej treści jak „Przyczepiali samoloty do samolotów. Robili wszystko, żeby wygrać wojnę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google

Bombowce brały myśliwce “na barana”, czyli jak Naziści przerabiali zużyte samoloty na pociski

Już w 1942 roku niemieccy planiści zdawali sobie sprawę, że wojna przebiega nie po myśli Nazistowskich Niemiec i tak oto jeszcze chętniej chwytali się pomysłów na przeróżne, a do tego potencjalnie rewolucyjne uzbrojenie. Jednym z takich działań był program Mistel, który nie bez powodu zawdzięcza nazwę jemiole, czyli pasożytniczej roślinie rosnącej na drzewach. Pomysł Nazistów polegał bowiem na przekształceniu zużytych bombowców Junkers Ju 88 w pociski, ale z zachowaniem ich pełnego projektu i tym samym gabarytów, a to właśnie wymagało specyficznego podejścia w dostarczanie takich ładunków wybuchowych do celu.

Czytaj też:Pierwszy samolot elektryczny powstanie w Chinach. Początek rewolucji w sektorze lotnictwa elektrycznego?

Wersja wideo

Naziści nie wpadli jednak na specjalnie rewolucyjny pomysł wystrzeliwania tych unikalnych bombowców-pocisków. Zamiast tego postanowili po prostu przyczepiać je do dolnej części dwóch szczególnych załogowych myśliwców, bo Messerschmittów Bf 109 i Focke-Wulfów Fw 190. W efekcie te samoloty wznosiły się w przestworza bez jakiegokolwiek bezpośredniego kontaktu swoich elementów z ziemią, a następnie leciały do celu z pozbawionym załogi bombowcem “pod sobą”. Po obraniu odpowiedniej trajektorii kolizyjnej zwyczajnie odłączały od siebie znacznie większe bombowce, a fizyka robiła już resztę. Można powiedzieć, że w pewnym sensie ta broń była prekursorem dzisiejszych bomb ze skrzydłami, ale w bardzo, ale to bardzo prymitywnym wydaniu.

Tego typu pomysł może i nie był specjalnie konwencjonalny, ale daleko mu do miana szalonego. Był raczej jednym z przykładów, które potwierdzały, że wojna nie idzie po myśli Nazistów, a z każdego sprzętu wojskowego trzeba wycisnąć dosłownie wszystko. Dlatego właśnie program Mistel robił użytek z wysokiej dostępności tradycyjnych kadłubów bombowców, które nie nadawały się już do tradycyjnych misji. Proces konwersji Junkers Ju 88 nie był zresztą specjalnie skomplikowany, bo obejmował przede wszystkim zastąpienie oprzyrządowania w kokpicie ogromną głowicą wybuchową. Ta w testach miała wykazywać zdolności do przebijania prawie 8 metrów stali i 20 metrów wzmocnionego betonu, co czyniło ją odpowiednią do atakowania silnie ufortyfikowanych celów.

Czytaj też:C-17 Globemaster III zamieniony w samolot bojowy. Nie uwierzysz, do czego będzie zdolny

Nie była to jednocześnie całkowita prowizorka, bo połączenie myśliwców z wycofanymi bombowcami-pociskami obejmowało m.in. zastosowanie zaawansowanych mechanizmów, które gwarantowały bezpieczne oddzielanie samolotów od siebie. Całego ryzyka jednak nie wyeliminowano i finalnie pomimo złożoności i niepewności operacyjnej, owoce programu Mistel rozpoczęły operacje w maju 1944 roku, obierając najpierw na cel Królewską Marynarkę Wojenną w Scapa Flow.

Pierwsza udana misja tego połączenia miała miejsce w nocy z 24 na 25 czerwca, kiedy to bombowiec uderzył we fregatę HMS Nith, doprowadzając do ogromnych uszkodzeń oraz zabijając dziewięciu członków załogi i raniąc 27 innych. Wcześniej, bo 14 czerwca doszło z kolei do jednej z pierwszych interakcji alianckich pilotów z tą nową bronią Nazistów, ale ograniczone podczas lotu dodatkowym ładunkiem myśliwce nie miały szans m.in. z kanadyjskimi myśliwcami bombowymi Mosquito. Te wyjątkowe duety zostały też skierowane przeciwko flocie alianckiej u wybrzeży Normandii po słynnej operacji Neptun (D-Day), gdzie stawiły czoła znacznym trudnością przez dominację alianckiego lotnictwa.

W miarę postępu wojny dzieło poczynione w programie Mistel zostało również włączone do jednostki specjalnych misji Luftwaffe, bo do KG 200. Na początku 1945 roku, gdy III Rzesza stawała w obliczu nieuchronnej klęski, skierowała jeszcze te potężne bomby-samoloty do zrealizowania strategicznych ataków na mosty czy elektrownie. Plan ten jednak w pełni się nie udał, bo pomimo małych sukcesów (np. uszkodzenia mostu w Görlitz) został udaremniony przez alianckie bombardowania, które zniszczyły tę nazistowską dumę jeszcze na ziemi.

Czytaj też:Sztuczna inteligencja umie przechwytywać wrogie samoloty? Za nami ważny test

Jak więc można podsumować te wyjątkowe bombowce w roli uskrzydlonych bomb? Coś na zasadzie “pomysł dobry, wykonanie nazistowskie”, bo finalnie tego typu broń była zbyt kosztowna i trudna w efektywnym wdrożeniu na służbę. Jednocześnie program Mistel potwierdził potencjał broni powietrzno-lądowych, a to wpłynęło na powojenny rozwój technologii rakiet kierowanych.

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Chcesz czytać więcej treści jak „Przyczepiali samoloty do samolotów. Robili wszystko, żeby wygrać wojnę"?Dodaj Focus.pl do preferowanych źródeł w Google
Udostępnij
FacebookX