Era samotnych wieczorów przed konsolą dobiegła końca. Dziś na spotkaniach towarzyskich zagrać można w tenisa, wziąć udział w teleturnieju czy potańczyć z przyjaciółmi, rywalizując o punkty. Nadszedł czas party games!
Kasia (1,5 metra wzrostu) leje Huberta (dobre 1,9 m) niemiłosiernie. Hubert i Kasia wcielili się w gladiatorów za pomocą bezprzewodowych kontrolerów ruchu.

Pojedynek gladiatorów wybrali spośród sześciu dyscyplin sportu. W opcjach były jeszcze: rzut dyskiem, łucznictwo, siatkówka plażowa, włoskie bocce oraz tenis stołowy. Mogli walczyć w amfiteatrze, koloseum i podziemiach, w scenerii dziennej lub nocnej. Wybrali koloseum w dzień. Po dobraniu poziomu trudności i postaci rozpoczęli kalibrację, czyli dopasowanie ruchów awatara do swojej sylwetki.

Teraz Hubert przegrywa kolejną rundę na oczach rozbawionych kolegów. Na ekranie walka wygląda profesjonalnie, przed ekranem – groteskowo. Chłopak jest ponad pół metra wyższy, lecz dużo wolniejszy. Uderza długimi wymachami rąk, stojąc w miejscu, podczas gdy Kasia przeskakuje z nogi na nogę, robi uniki, błyskawicznie wyprowadza ciosy. Wie, że więcej punktów przyznawanych jest za prędkość i precyzję niż za siłę. Niewielka kamera umieszczona na konsoli wykrywa ruch kontrolera, a system przetwarza go w trzech wymiarach. Awatar Huberta po raz kolejny pada bezsilnie na ziemię. Kasia triumfuje.

Let’s dance!

Zaczęło się niewinnie. Paweł postanowił rozruszać się przy delikatnych rytmach Barry’ego White’a. Wybrał występ solowy, dla początkujących, w wersji skróconej, trwającej niecałe dwie minuty. Zrzucił klapki, chwycił kontroler ruchu, odwrócił się tyłem do kibicujących. „My first, my last, my everything...” – odtańczył najlepiej jak potrafił. Nie wiedział jeszcze, że występ jest nagrywany i będzie go można odtworzyć, a gdy to się stanie, przyjaciół najbardziej rozbawi... jego maksymalnie skupiona mina.

Przy „Kung Fu Fighting” do Pawła dołącza Maciek. Poziom początkujący, za to wersja pełna, trzyminutowa, opcja „bitwa”. „Everybody was Kung Fu Fighting...” – przy refrenie każdy z panów macha rękami w inną stronę. Piosenka niby wolna, ale chłopcy zmachali się porządnie. Różnica punktów niewielka.

Nie drażnić Buzza

„Czym się żywi panda? Bambus, eukaliptus, kokos, ananas”. Gracze zgodnie wybierają „Eukaliptus”. Błąd. Jasne że bambus! Gdy chwilę później na ekranie pojawia się ta sama konfiguracja odpowiedzi, odruchowo zaznaczają bambus. Pudło, bo eukaliptus. Tym razem chodziło o koalę, a nie o pandę! Salwa śmiechu.

Gramy w Buzza, czyli interaktywny quiz sterowany bezprzewodowymi buzzerami – pilotami z dużym czerwonym przyciskiem na górze i czterema mniejszymi poniżej, w kolorach pasujących do odpowiedzi na ekranie. Buzzery reagują dzięki podłączonemu do konsoli gwizdkowi USB.

Pierwszą kategorię pytań wybiera osoba wskazana przez prowadzącego, groteskowego Buzza odzianego w elegancki czerwony garnitur. „Życie jest krótkie jak moje nóżki, dlatego proszę o sprawne wybranie kategorii” – charakterystycznym głosem Piotra Gąsowskiego ponagla prowadzący. „Pytania gotowe, szare komórki gotowe, czas, żebyście kolorowymi przyciskami rozstrzygnęli losy gry na punkty!” – rozpoczyna pierwszą turę odpowiedzi.

„Jaki tytuł miał popularny teleturniej prowadzony przez Zygmunta Chajzera: Idź na ryby, idź na grzyby, idź do kina, idź na całość?”. „Idź na ryby!” – krzyczą rozbawieni gracze, a Buzz się złości: „Wszyscy źle! To już dwie spektakularne wtopy z rzędu, a mimo to... dalej was kocham”.

Przepis na party game

W 2006 roku pojawiły się pierwsze gry na konsole z bezprzewodowymi kontrolerami ruchu. Szeregi graczy zasiliły osoby w wieku 30+, w tym także kobiety; grywający sporadycznie, dla przyjemności, często na spotkaniach towarzyskich.

W party games chodzi o to, żeby było zabawnie i żeby jednocześnie mogło ze sobą rywalizować jak najwięcej graczy. Ograniczenie stanowi liczba kontrolerów.

Aby rywalizować w grupie, trzeba wybrać rozgrywkę, w której każdy po kolei przejmuje kontroler – rzut dyskiem, taneczny występ solowy; lub krótkie rozgrywki 1:1 z wykorzystaniem dwóch kontrolerów ruchu – pojedynek gladiatorów, tenis stołowy, bitwę taneczną. Udaną zabawę warunkuje wtedy czas rozgrywania jednej partii – im krótsza runda, tym lepiej – bo pozostali uczestnicy imprezy nie muszą długo czekać na swoją kolej.

Idealna sytuacja występuje wtedy, gdy każdy może dostać swój kontroler, tak jak w przypadku „Buzza”, gdzie w podstawowym zestawie znajdują się aż cztery piloty, a system obsługuje nawet do ośmiu pilotów jednocześnie. Grać można również przez internet, rywalizując z uczestnikami innej imprezy. Wtedy uzgadnia się strategię: albo każdy na każdego, albo „nasza ekipa” przeciwko nieznajomym. Uwaga: w drugim wariancie wszystkie odpowiedzi konsultujemy ze sobą na głos!

Najpopularniejsze gry na imprezę:

- Michael Jackson: The Experience
- Wii Sports
- Singstar
- Dancestar Party
- Buzz!
- Yoostar
- We dare