Prawo zabraniające seksu osobom tej samej płci to relikt jeszcze z czasów brytyjskiej kolonizacji. Dopiero teraz, po około 150 latach, artykuł 377 znika z kodeksów. W jego tekście stosunek z osobą tej samej płci określany był jako sprzeczny z naturą i groziła karą dożywotniego więzienia. 

- Nie jestem w stanie wyjaśnić jak się czuję. Długa bitwa została wygrana. W końcu zostaliśmy zauważeni w tym kraju – mówiła ocierając łzy jedna z aktywistek Bismaya Kumar Raula zaraz po ogłoszeniu wyroku Sądu Najwyższego.  

Choć prawo rzadko było egzekwowane, to jednak dawało podstawę do poddawania ostracyzmowi i prześladowaniu osób LGBT. 

Spośród 48 byłych kolonii Wielkiej Brytanii, które penalizowały homoseksualizm aż 30 wciąż posiada archaiczne prawo, które jest spadkiem po dawnych czasach. Według Lucasa Mendosa, współautora raportu "State-Sponsored Homophobia" (“Homofobia wspierana przez państwo”) z 2017 roku. 

Indie to miejsce, gdzie słynny artykuł 377 trwał w kodeksie od lat sześćdziesiątych XIX wieku. Według Indyjskiego Narodowego Biura Statystyk w 2016 roku z tego artykułu sądzono około 2100 osób. Do 2014 roku w tym kraju nie prowadzono żadnego rejestru osób sądzonych za homoseksualizm. 

- Ciągły strach przed artykułem 377, który my czuliśmy, nie będzie doświadczeniem następnego pokolenia – mówi Yashwinder Singh z organizacji The Humsafar Trust broniącej w Mumbaju praw osób LGBT. 

Polska: czy prawo chroni osoby LGBT? Zależy kogo zapytasz

W Polsce w tym roku głośno było na temat przygotowanego przez prawicowokatolicką organizację prawniczą Ordo Iuris dokumentu zatytułowanego “Uwagi”. Dokument powstał jako odpowiedź na pracę Rady Europy, która sprawdza czy państwa członkowskie Unii wprowadzają skutecznie w życie “Zalecenie CM/Rec(2010)5 Komitetu Ministrów dla Państw Członkowskich w zakresie środków zwalczania dyskryminacji opartej na orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej”. Chodzi o ochronę mniejszości przed mową nienawiści, dyskryminacją, ostracyzmem, homofobią i transfobią. 

W “Uwagach” prawnicy piszą, że sytuacja w Polsce jest w pełni zgodna z zaleceniami, osoby LGBT mogą być pewne, że nie działa tu dyskryminujące je prawo. Co więcej, zwracają uwagę, że polski rząd potępia wszelkie akty agresji, także te podyktowane homo i transfobią. Raport Ordo Iuris ma być niezależną alternatywą dla sprawozdania rządowego dla Rady Europy. 

Jednak według organizacji Kampania Przeciw Homofobii zajmującej się w Polsce prawami i ochroną osób LGBT sytuacja jest daleka od tego opisu. 

– Gdy biura KPH i Lambdy Warszawa były kilkukrotnie atakowane w 2016 i 2017 roku, ani ówczesny Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania, ani Prezes Rady Ministrów nie kwapili się, aby zająć jakiekolwiek stanowisko w tej sprawie. Potrzebny był apel kilkuset organizacji pozarządowych oraz silna presja ze strony mediów aby Pełnomocnik wydusił z siebie krótkie oświadczenie – mówi na łamach strony stowarzyszenia Lambda Mirosława Makuchowska z KPH – Jedynym organem, który szybko i zdecydowanie potępił homofobiczną motywację ataków, był RPO.

Stowarzyszenie Lambda przekonuje, że prawo polskie w zakresie ochrony osób LGBT jest nieskuteczne lub wręcz martwe. 

 – Po lekturze tego “raportu” można odnieść wrażenie, że Polska jest rajem dla osób LGBT. Zachęcam prawników z Ordo Iuris, żeby poudzielali trochę porad prawnych osobom LGBT, wtedy może mieliby większe pojęcie o tym jak nam się żyje – komentuje Makuchowska.


Działaczka LGBT w Polsce: "Apele są ignorowane"

Polska była jednym z pierwszych krajów zachodniego świata, w których zdepenalizowano stosunki między osobami tej samej płci (de facto penalizowało je prawo zaborców, w polskim kodeksie karnym nigdy taki zapis się nie pojawił). Jednocześnie jesteśmy jednym z ostatnich krajów, który nie wprowadził żadnej możliwości formalizacji związków jednopłciowych. Polskie prawo nie przewiduje również ochrony osób nieheteroseksualnych przed przestępstwami z nienawiści. Dlatego właśnie minister Mariusz Błaszczak może bezkarnie mówić o „paradzie sodomitów”, a Kaja Godek osoby homoseksualne nazywać „zboczeńcami”. Komitet Praw Człowieka ONZ od lat apeluje do polskich prawodawców o ochronę osób LGBT, jednak apele te są ignorowane i tym samym Polska pod względem respektowania praw mniejszości plasuje się na szarym światowym końcu, w jednej grupie z sąsiadami ze Wschodu.

Wiktoria Beczek, dziennikarka i działaczka stowarzyszenia Miłość Nie Wyklucza.

LGBT na świecie 

Według International LGBT Association spośród 193 krajów uznawanych przez ONZ aż 69 wciąż posiada prawo karzące za związki z osobami tej samej płci.