powrót
Focus na życie w dobrym stylu
  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie

Focus na życie w dobrym stylu. Lifestyle'owy magazyn o zdrowiu, domu, podróżach, kulturze i relacjach - codziennie o tym, co realnie wpływa na jakość życia.

FacebookPlatforma XYoutubeInstagram

Nasze tematy

  • Najnowsze
  • Aktywność
  • Dom i ogród
  • Moda i uroda
  • Zdrowie
  • Parenting
  • Podróże
  • Kultura
  • Promocje
  • Styl życia
  • Pupile

Redakcja

  • Polityka prywatności
  • Redakcja
  • Kontakt

© 2026 focus.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.

theprotocol.it
Dom i ogród

Internet kazał mi mieszkać estetycznie. „Me-ism” mówi: dość

Chińskie media społecznościowe to zupełnie inny świat i szczerze mówiąc, rzadko chcę, by cokolwiek, co tam trenduje, trafiło również do nas. W Państwie Środka termin „Me-ism” bije jakieś szalone wyniki popularności, mając w social mediach już ponad 2 miliardy odsłon i wiecie co? Tym razem liczę, że to się rozprzestrzeni globalnie. Jeśli tak jak ja uważacie, że promowane na Instagramie i Pintereście wnętrza wyglądają jak kopiuj-wklej tylko z inną kanapą, to ten trend na pewno was zainteresuje.

J
Joanna Marteklas
56 min temu·3 minuty·
Internet kazał mi mieszkać estetycznie. „Me-ism” mówi: dość

Fot.: Pixabay

Chiński „Me-ism” to odrzucenie gotowych szablonów z katalogów na rzecz projektowania przestrzeni, która jest przedłużeniem osobowości, potrzeb i wewnętrznego spokoju właściciela. Zamiast mieszkania na pokaz, wnętrze, które wspiera rozwój osobisty i codzienne rytuały.

Od „kremowej estetyki” do buntu przeciw szablonom

To tak naprawdę powrót do tego, co najważniejsze, czyli domu jako naszego prywatnego schronienia. Chodzi tu o coś głębszego niż własna przestrzeń w kontekście lokalizacji, a bardziej o to, by to miejsce było naprawdę „nasze” w kontekście wystroju. Jeszcze niedawno chiński internet zdominowany był przez konkretne nurty, takie jak surowe Wabi-Sabi, styl Mid-century modern czy niezwykle popularny „buttercream-style” (styl kremowy).

W zamyśle wnętrza w kremowej kolorystyce, pełne obłych linii i spokojnych, bardzo neutralnych odcieni, miały przynosić ukojenie. Jednak gdy stały się viralem, zmieniły się w powtarzalne matryce obecne w każdym salonie pokazowym. W naszym regionie podobnie wyglądało z szarością – szare meble, szare ściany i… szare życie. To właśnie zmęczenie tą „katalogowością” i byciem „takim jak wszyscy” dało początek „Me-ism”. Ludzie przestali pytać, co jest modne, a zaczęli pytać: „Co jest moje?”.

Dom dopasowany do „mnie”to właśnie podstawa tego trendu

„Me-ism” nie posiada jednego wzorca. Dzieli się na liczne subkategorie, które odpowiadają na specyficzny styl życia. Właściciele zwierzaków wybierają design, który jest im przyjazny. Zamiast legowiska w kącie, które nie będzie rzucało się w oczy, instalują przejścia dla kota w każdych drzwiach albo tworzą domową ściankę wspinaczkową dla pupila. Zabawki psa nie są ukrywane, tylko są częścią wystroju.

„Leniwi” też mają swoją przestrzeń. Taką, w której ergonomia została przemyślana tak, by wyeliminować najmniejszy dyskomfort. Przykład? Podwyższenie blatów kuchennych i szafek tylko po to, by właściciel nigdy nie musiał się schylać. I jasne, dla niektórych to może być już przesada, ale właśnie o to chodzi – to nie nam ma to służyć, tylko mieszkańcowi, a skoro tego potrzebuje i tak czuje się lepiej, dobrze dla niego.

Najciekawsza wydała mi się jednak subkategoria, którą można nazwać „wolnością duchową”. To nic innego, jak przekucie marzeń w rzeczywistość. Właściciele takich mieszkań tworzą sobie pokój do gier, bo chcą. Tak samo, jak mieszkanka Chengdu poświęciła drugą sypialnię, by połączyć ją z balkonem i stworzyć… zamknięty, wewnętrzny dziedziniec inspirowany tradycyjnymi chińskimi ogrodami.

Dom jako akt twórczy, a nie symbol statusu

Dla pokolenia rodziców dom pełen drogich mebli i wystawnych wykończeń był symbolem sukcesu życiowego. Dla wyznawców „Me-ism” taki dom może być niepraktyczny lub po prostu nudny. Współczesne, „meistyczne” wnętrza mogą wydawać się osobom postronnym „dziwne” lub „nielogiczne”, ale dla ich właścicieli są jedynym miejscem, gdzie mogą odnaleźć autentyczny spokój.

Kiedy tak przeglądałam treści otagowane tą frazą, doszłam do wniosku, że dawno nie było w mediach społecznościowych tak zdrowego trendu. Oczywiście, niektóre osoby będą ironizować i mówić, że stosowali „me-ism” zanim to było modne, urządzając mieszkanie tak, jak chcą, a nie pod katalog. Jednak tu chodzi o coś innego. Trendy, zwłaszcza dla młodego pokolenia, są czymś, co łatwiej do nich trafia niż czcze gadanie. Powinniśmy się więc cieszyć, że popularność zdobywa coś, co promuje indywidualizm i skupienie na własnych potrzebach, a nie dbanie o opinię innych.

Moim zdaniem siła tego nurtu tkwi w tym, że tworzy on „bezpieczną przestrzeń” do bycia sobą. To „me” nie oznacza egoizmu, tylko samoświadomość. Fakt, że młodzi ludzie chętnie dzielą się swoimi „dziwnymi” domami, a publiczność reaguje na to z otwarciem, pokazuje zmianę mentalności. Przestajemy być konsumentami stylów, a stajemy się ich twórcami, jednocześnie akceptując różnorodność. To pobudza kreatywność i wyobraźnię, zmusza do szukania nowych rozwiązań, więc i myślenia. A to zawsze jest w cenie. Szczerze mam nadzieję, że przeniknie on także i do nas, bo ciekawie będzie zobaczyć, jakie pomysły wcielą w życie młodzi Polacy.

J

Joanna Marteklas

Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.

Więcej tekstów autora→

Spodobał Ci się ten artykuł?

Daj znać autorowi — kliknij wielokrotnie.

Udostępnij
FacebookX