Nie dodawaj małego prezentu do dużego

Jeśli do luksusowej koszuli dorzucisz skarpetki, a do eleganckiej biżuterii średniej jakości wino, osłabisz wartość prezentu. Wszystko dlatego, że mamy tendencję do nieświadomego uśredniania wartości prezentów, jeśli otrzymujemy je w pakiecie. Mały (w domyśle tańszy) prezent przyćmi jakość i wartość głównego podarku.

Mamy tu do czynienia z tzw. „Presenter’s paradox”, co moglibyśmy przetłumaczyć jako podarunkowy paradoks. W 2012 roku badania opublikowane w Journal of Consumer Research pokazały, że nie zawsze „więcej” znaczy „lepiej”. Jedną grupę badanych poproszono o oszacowanie wartości iPoda z czystym dyskiem, a drugą grupę o podanie wartości iPoda, na którego ściągnięto jedną darmową piosenkę. Okazało się, że „czysty” sprzęt został wyceniony o wiele drożej niż ten z darmowym singlem.

Gdzie paradoks? Tkwi w tym, że ci sami badani, którzy za bardziej wartościowy uznali iPod bez nagrania, jednocześnie stwierdzili, że gdyby sami mieli podarować taki sprzęt komuś bliskiemu, wybraliby urządzenie z darmową piosenką.

 

Podaruj doznania, nie rzeczy

Nawet najdroższy sprzęt może szybko wyjść z mody, ale wspomnienia z koncertu ukochanego zespołu, romantycznej kolacji we dwoje albo wymarzonych wakacji pozostaną z nami na zawsze. I nie jest to tylko czcze gadanie, potwierdzają to badania autorstwa psychologa Thomasa Gilovicha.

Gilovich przeciwstawił sobie „doing” i „having”. Udowodnił, że pieniądze wydawane na działanie przynoszą nam więcej szczęścia niż te wydawane na przedmioty. Dodatkowo podarowanie bliskiej osobie biletów na koncert, do teatru czy na wycieczkę wprowadza atmosferę oczekiwania, które sprawia, że poprzedzające wydarzenie dni lub tygodnie są przyjemniejsze.

 

Karty upominkowe nie są złe

Przytulanki, porcelanowe figurki, kolejne imbryki do herbaty, gadżety z imiona i znakami zodiaku – prezentów na ostatnią chwilę jest cała gama. A my, w szale przedświątecznych zakupów, jesteśmy gotowi zapłacić za nie więcej, niż są rzeczywiście warte.

– Wydaje 10 dolarów na siebie tylko wtedy, gdy uznamy, że coś jest warte dla nas więcej niż te 10 dolarów. Ale w przypadku prezentów jest inaczej, bo nie kupujemy ich dla siebie. W tym przypadku jesteśmy w stanie zapłacić 10 dolarów za coś, co jest warte mniej. A dla obdarowanego może być właściwie bezwartościowe – wyjaśnia ekonomista, Joel Waldfogel.

W Polsce dość popularne jest dawanie w prezencie gotówki – ta zawsze ma tę samą wartość. Jednak w niektórych krajach taki podarunek mógłby zostać uznany za wyraz lenistwa, a nawet obrazę dla obdarowywanego. Dlatego doskonałym wyjściem są karty podarunkowe. Można je kupić praktycznie we wszystkich sklepach – od dyskontów i hipermarketów, przez sieciowe butiki po sklepy jubilerskie.

 

Myśl jak obdarowywany

Wydaje się, że to pierwsza i najważniejsza zasada, tymczasem wciąż o niej zapominamy. Często kupujemy innym prezenty kierując się własnymi zainteresowani i pasjami. Takie myślenie może mieć niejednokrotnie opłakane skutki. Jeśli jako fanka czytania podarujesz wszystkim książki – wiedząc, że wolny czas wolą spędzać przy Netflixie – mogą poczuć się urażeni.

Recepta jest prosta – po prostu zapytaj rodziny i przyjaciół, co chcieliby dostać. Jeśli odpowiedzą, że nic – patrz punkt wyżej.

 

Wydawaj więcej na innych, niż na siebie

Właściwie nie chodzi o kupowanie drogich pieniędzy, ale o bycie hojnym i pamiętanie o innych. Badania udowadniają, że dawanie prezentów ma niebagatelny wpływ na nasze poczucie szczęścia i jest korzystne dla psychiki. I ponownie – wydawanie pieniędzy na innych sprawia, że czujemy się lepiej niż wtedy, gdy wydajemy je na swoje potrzeby.

Oczywiście możesz sprawić sobie świąteczny prezent, ale nie zapominaj o innych. W końcu w święta najważniejsza jest pamięć o bliskich. Jeśli w twoim budżecie nie ma środków na prezenty dla wszystkich przyjaciół i członków rodziny pamiętaj, że czasem wystarczy jeden telefon i ciepłe słowo.

 

– Nie zapominaj, dlaczego dajesz prezenty… Większość ludzi nie chce, żebyś wydawał na nich dużo pieniędzy – chcą tylko, żebyś o nich pamiętał. A można to zrobić na wiele prostych sposobów – przypomina psycholog, Daniel Farrelly.