A jeśli kobieta ma męski typ seksualności?

- Kiedy kobieta o męskim typie seksualności (np. George Sand) spotka mężczyznę o kobiecym typie seksualności (np. Chopin) – nie ma problemu: nie będzie między nimi dysproporcji. Gorzej, kiedy na taką kobietę trafia „męski” facet, ponieważ dochodzi między nimi do walki o orgazm. Ona raczej nie czeka, aż mężczyzna dojrzeje do seksu, tylko bierze sprawy w swoje ręce. Preferuje pewne pozycje seksualne (wiadomo, że nie będzie leżeć na plecach pod mężczyzną, nie odwróci się do niego tyłem, bo to dla niej upokarzające), a kiedy tylko mężczyzna wykona nie taki ruch, wypowie nie takie słowo albo nie z taką intonacją – ta kobieta natychmiast wyrzuci go z łóżka; będzie się z niego wyśmiewać, spróbuje go upokorzyć.

Znam dużo takich historii. Przychodzili do mnie mężczyźni z impotencją i opowiadali, że – według partnerki – w czasie stosunku mieli nieodpowiednią erekcję albo za wcześnie wytrysk, albo czegoś nie zrobili tak, jak powinni. I zostali przez nią całkowicie przekreśleni. Można powiedzieć, że kobiety górują nad mężczyznami chociażby dlatego, że nie mają erekcji. Bo gdy mężczyzna ma jakikolwiek problem z erekcją, kobieta może go załatwić łatwo i szybko: w trzy sekundy. I pani, która ma męską seksualność, która chce udowodnić, że mężczyzna jest impotentem, że ona tu rządzi, robi to. W taki sposób podnosi swoją wartość we własnych oczach.

Jedną z moich pacjentek jest właśnie tego typu kobieta. Interesują ją tylko starsi, żonaci mężczyźni, których najpierw podnieca, doprowadzając do szału, a potem prowokuje, by użyli wobec niej przemocy. Czasami nawet musi ingerować policja. Raz tak wyśmiewała się z mężczyzny, że ten w końcu zakuł ją w kajdanki. Kiedy policjant spytał: „Zgwałcił panią?”, ona na to: „Kto?! Przecież ten impotent nie może nikogo zgwałcić!”. Chociaż wydawało się, że została pokonana, i tak znalazła sposób, by go upokorzyć. A kiedy znowu spotkała się z tym mężczyzną, on rzeczywiście był impotentem.
 

Taka kobieta nie może dopuścić do tego, żeby mieć orgazm, bo gdyby miała, musiałaby przyznać, że facet jednak jest coś wart. Że może ją do orgazmu doprowadzić...

Dobrze by było, gdyby tego typu kobieta pomyślała, skąd się w niej bierze ta chęć walki. I dlaczego koniecznie musi mieć tego, a nie innego mężczyznę. Pacjentka, o której przed chwilą mówiłem, robi wszystko, by zdobyć pewnego pana. Po drodze zdobyła dziesięciu innych, przy czym każdemu mówi, że kocha tylko tamtego, a oni są tylko na chwilę, żeby zaspokoić jej nadzwyczajną namiętność. Mężczyzna, którego kocha, tak jej się boi, że ucieka, gdy ją widzi. Ale ona musi go mieć!

A jak jest z „kobiecymi” mężczyznami?

To mężczyźni, którzy tak naprawdę chcieliby się kochać ze swoją matką, dlatego odgrywają rolę dziecka – chcą, by kobieta o nich dbała, a także by wymuszała na nich seks. Wtedy oni łaskawie się zgadzają. Nie tak dawno przyszła do mnie dziewczyna, która bardzo kocha swojego chłopaka, ale on ciągle czuje się nieszczęśliwy. Dziewczyna opowiada: „Leżymy w łóżku, on ma erekcję, ale gdy próbuję na nim usiąść, nie pozwala. Twierdzi, że nie będzie się ze mną kochać, bo go wykorzystam i porzucę – takie są według niego wszystkie kobiety. A on nie chce cierpieć z powodu porzucenia”. To typowy sposób myślenia: „Matka mnie porzuciła, matka urodziła inne dziecko, matka kocha ojca, matka chodzi do pracy, ogląda telewizję, a ja jestem biedny, nieszczęśliwy, nikt mnie nie kocha”. I ta reakcja przenoszona jest na partnerkę. Tacy mężczyźni po każdym orgazmie muszą długo odpoczywać, zanim staną się zdolni do następnej erekcji. Powiedziałem tej dziewczynie, jak ma chłopaka dotykać, co przy tym mówić. Zaczęła się z nim bawić, że członek jest ich dzieckiem. I to podziałało tak niesamowicie, że chłopak podniecony rzucił się na nią natychmiast. Teraz kochają się od rana do wieczora.