Opublikowany w sierpniu raport Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (IPCC) nie pozostawia złudzeń. Jeśli chcemy ograniczyć globalne ocieplenie do 1,5–2 stopni, musimy szybko i znacząco ograniczyć emisje gazów cieplarnianych. Na tym jednak nie koniec. Musimy też zacząć usuwać nadmiar CO2 z powietrza. A i tak niektóre zmiany stylu życia będą nieuniknione i nieodwracalne.

Ograniczenie emisji CO2 jest możliwe. Niedługo przed publikacją raportu IPCC swój własny opublikowała Międzynarodowa Agencja Energii. Wyjaśnia w nim, jak po kroku możemy na skalę globalną zaprzestać emitowania dwutlenku węgla.

Jak jednak usunąć dwutlenek węgla z atmosfery? Która metoda jest najbardziej skuteczna?

Lasy są najskuteczniejszym pochłaniaczem CO2. Ale jest na nie za mało miejsca

Naukowcy z VTT Technical Research Center of Finland w ramach europejskiego projektu NEGEM (od negative emissions), wyliczyli, która z metod pochłaniania dwutlenku węgla jest najbardziej skuteczna i opłacalna ekonomicznie. Z ich wyliczeń wynika, że jest nią sadzenie lasów.

Zaznaczają jednak, że ta metoda ma jednak jednak zasadnicze ograniczenie – nie da się całej Ziemi obsadzić lasami. Potrzebujemy też ziemi, żeby uprawiać żywność oraz pozyskiwać drewno dla przemysłu.

A może da się połączyć jedno z drugim? W ramach innego europejskiego projektu (LANDMARC) naukowcy z holenderskiego JIN Climate and Sustainability, badają jaki wpływ na pochłanianie dwutlenku węgla może mieć takie połączenie, czyli agroleśnictwo.

Wśród kilkunastu miejsc na całym globie badają na przykład hiszpańskie farmy leśne. Drzewa owocowe sadzone są tam między innymi drzewami, a z poszycia takich zagajników korzystają także zwierzęta.

Usuwanie dwutlenku powietrza metodami przemysłowymi może być niezbędne

Sadzenie lasów i agroleśnictwo nie rozwiążą jednak problemu globalnego ocieplenia. Badacze z International Institute for Applied Systems Analysis (IIASA) w austriackim Laxenburgu  (w ramach projektu ENGAGE),wyliczają, że pochłanianie dwutlenku węgla bezpośrednio z atmosfery będzie konieczne. Bez tego nie ma szans, żeby globalne ocieplenie nie przekroczyło krytycznej granicy 2 stopni Celsjusza.

Jeśli tę granicę przekroczymy nawet nieznacznie, skutki mogą być bardzo dotkliwe. Wskutek upałów i susz ucierpi głównie uprawa żywności, co spowoduje znaczący wzrost cen na całym globie. Badacze wskazują też, że im później zaczniemy usuwać dwutlenek węgla z powietrza, tym dotkliwsze będą skutki. I tym więcej dwutlenku węgla będziemy musieli też usuwać później.

Dwutlenek węgla można zamknąć w skałach

Na Islandii już w 2012 roku powstała pierwsza elektrownia, która dwutlenek węgla pompuje w głąb ziemi. Rozpuszczony w wodzie dwutlenek węgla tworzy kwas węglowy. Porowaty bazalt zawiera dużo wapnia, a reakcji z kwasem węglowym tworzy węglan wapnia (zwany kalcytem).

Część wtłaczanego gazu była znakowana radioizotopowo. To pozwoliło zmierzyć, że z 250 ton dwutlenku węgla rozpuszczonego w wodzie i wtłoczonego pół kilometra w głąb skał, 95 proc. zostało trwale związane w ciągu dwóch lat.

Islandię wybrano jako lokalizację tej eksperymentalnej metody, zwanej sekwestracją dwutlenku węgla, właśnie dlatego, że praktycznie cała wyspa składa się z bazaltów. Niestety, takie skały nie występują powszechnie. W Polsce złoża bazaltów są wyjątkowo nieliczne. Nie możemy więc liczyć na to, że dwutlenek węgla z polskich elektrowni schowamy pod ziemią.

Można jednak odpowiednie skały zmielić i rozrzucać, żeby pochłaniały dwutlenek węgla. Jak wynika z niedawnych badań, jest to metoda bardzo skuteczna. Może pochłonąć dwukrotnie więcej CO2 niż sądzono. Inną metodą jest użyźnianie oceanów, by więcej dwutlenku węgla pochłaniały żyjące w nich organizmy.

Z dwutlenku węgla można produkować paliwa, pasze, a nawet żywność

Z dwutlenku węgla można produkować też paliwa. Pierwsze instalacje powstały w Kanadzie i Szwajcarii już kilka lat temu. Wykazały, że jest to technicznie możliwe. Już w 2018 roku na łamach prestiżowego tygodnika naukowego „Science” oceniano, że jesteśmy na progu opłacalności takich procesów na skalę przemysłową.

Teraz przymierzają się do tego koncerny paliwowe. Technicznie rzecz biorąc jest to jednak tylko sposób na „recykling” dwutlenku węgla – nie znika on z atmosfery na stałe.

Paliwo to nie jedyna rzecz, która może powstać z dwutlenku węgla. Niedawno naukowcy udowodnili, że można zeń produkować także skrobię, czyli żywność. Inni zaś dowodzą, że produkcja paszy dla zwierząt z atmosferycznego CO2 uwolniłaby wiele ziemi przeznaczanej dziś na uprawy. Można by nie niej sadzić lasy.

Źródła: