od przygnębienia do niepohamowanej furii, nawet kiedy odchodzący kochanek czy kochanka podtrzymuje swoje zobowiązania jako przyjaciel (a często także jako ojciec lub matka wspólnego dziecka) i odchodzi ze współczuciem i uczciwie” – pisze Fisher. Dlaczego najgłębsza miłość zamienia się w najstraszniejszą nienawiść?

Obie te emocje mają wiele wspólnego: łączą się z fizjologicznym i psychologicznym pobudzeniem, obu towarzyszy nadmiar energii. Obie zmuszają do skupienia uwagi na ukochanej osobie, obu towarzyszy intensywne pragnienie: połączyć się z kochankiem albo się na nim zemścić. Oba układy – miłości i nienawiści – są ze sobą w mózgu ściśle powiązane. Nasi praprzodkowie rozwinęli w mózgu połączenia, które pozwalają nam nienawidzić tych, których kochamy – po to, byśmy mogli wywikłać się ze związku bez perspektyw, wylizać rany i zawalczyć o dobro potomstwa – twierdzi prof. Fisher. Jej zdaniem wściekłość to potężny mechanizm oczyszczający, w jaki wyposażyła nas Natura. Pomaga wyrzec się nieodpowiedniego partnera i żyć dalej.

WYCIĄGNIJ WNIOSKI

Porzucenie, zamiast motywować do działania, może równie dobrze wywołać panikę. Stres obniża odporność, dlatego opuszczeni partnerzy często chorują, łapią infekcje.

Kiedy do świadomości ofiary dotrze wreszcie, że nagroda w postaci partnera nigdy nie nadejdzie, wytwarzające dopaminę komórki śródmózgowia – które uaktywniły się w fazie protestu – zmniejszają swoją aktywność. Obniżenie poziomu dopaminy wiąże się z letargiem, przygnębieniem i depresją. Wyczerpany odtrącony kochanek poddaje się. Ogarnia go poczucie beznadziei, apatia, melancholia. Połowa opuszczonych osób cierpi na kliniczną depresję.

Rozpacz jest tak destrukcyjna, że musiała się wykształcić z określonych powodów. Innymi słowy – jest potrzebna. Być może miała pomóc zachować energię w chwilach wielkiego stresu. A może w czasach, gdy nie mieliśmy jeszcze słownego kontaktu z innymi ludźmi, depresja sygnalizowała potrzebę wsparcia i pomagała je uzyskać. Zrozpaczeni kochankowie mogli zgromadzić wokół siebie współczującą i kochającą rodzinę, która zapewniała konkretną pomoc. Dziś wiemy, że depresja daje zrozumienie.