Naukowcy z Uniwersytetu Tennessee w Knoxville postanowili się dokładnie przyjrzeć w jakie sposób pary o długim stażu radzą sobie z wewnętrznymi kłopotami. Oczywiście te dobrze dobrane duety zgłaszają mniej konfliktów niż inne, ale przecież nie ma róży bez kolców i zawsze, prędzej czy później, pojawi się spór w związku. Taki spór jednak nie zawsze jest czymś negatywnym.

Wygląda na to, że także dobry związek nie może obejść się bez konfliktów. Kluczem jest umiejętne ich rozdzielenie. Te, które można rozwiązać na drodze porozumienia trzeba załatwiać, a te, gdzie po prostu nie ma mostu między różnicami... odpuszczać. To też pewna forma kompromisu, wymagająca od obu stron, ale w końcu związek to ciągły kompromis w imię czegoś znacznie ważniejszego, co tworzy się wspólnie.

- Szczęśliwe pary częściej miewają zadaniowe podejście do konfliktów i szczególnie widać w tematach, które muszą przedyskutować – mówi Amy Rauer, zajmująca się studiami nad rodziną i dziećmi, główna autorka badań – Umiejętność rozróżnienia między sprawami, które należy załatwić od razu, a tymi, które mogą na razie poczekać, może być jednym z kluczy do długiego i szczęśliwego związku.

Badanie opublikowane w naukowym czasopiśmie Family Process dotyczy dwóch prób na 100 heteroseksualnych parach, które określały się jako „szczęśliwe małżeństwa”. Najpierw wypełniały kwestionariusz dotyczący samych siebie: jakie sprawy były dla nich problematyczne i gdzie dochodziło do konfliktów. Psycholodzy obserwowali także pary podczas prób rozwiązywania tych kwestii i notowali kto w jaki sposób sobie z tym poradził.

Ich obserwacje pokazały, że takie tematy jak intymność, wypoczynek, obowiązki domowe, komunikacja i pieniądze królowały na szczytach list problemów. Tematy takie jak zazdrość, religia czy rodzina były znacznie rzadziej, a wręcz prawie wcale poddawane dyskusji.

Kłótnie szczęśliwych związków najczęściej dotyczyły tego, kto pozmywa albo wyrzuci śmieci: czyli takie, gdzie można szybko znaleźć rozwiązanie. Te znacznie trudniejsze dyskusje, dotyczące światopoglądu czy spraw fundamentalnych to często dla ludzi pole minowe, gdzie wybuch kłótni może przynieść poważne obrażenie się jednej ze stron i stres.

Skoro są tak trudne do rozwiązania i mogą prowadzić do obniżenia poziomu szczęścia w małżeństwie, a dodatkowo trafiały już na pole dyskusji i nie udało się ich rozwiązać lepiej skupić się na rozwiązaniach, a nie samej różnicy i problemie. Rauer przekonuje, że w ten sposób można przejść nawet wyjątkowo trudne „pole minowe”.

My od siebie dodamy, że dla obu stron dobrą radą jest: "nie próbuj wychowywać, ani poprawiać drugiej strony", bo z reguły efekt jest odwrotny. 

Czytaj więcej: