Różne badania, ankiety i zebrane ludzkie doświadczenia wykazują, że wcale nie dla wszystkich poniedziałek jest tym najcięższym do przetrwania dniem. I tak, najwięcej samobójstw w USA ma miejsce właśnie w ten dzień, podczas gdy ankieta przeprowadzona w Wielkiej Brytanii wykazały, że to wtorek jest najbardziej stresującym dniem tygodnia. Inne badanie, analizujące wpisy na blogach pokazały z kolei, że środa jest dniem najmniej sprzyjającym pod względem językowym.

Są też tacy, którzy nie cierpią czwartków – jak twierdzi duet pisarzy ukrywających się pod pseudonimem Nicci French: "Czwartek to chyba najgorszy dzień tygodnia. Przypomina, że tydzień trwa już zbyt długo". Za to piątek to według danych z Krajowej Administracji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego najniebezpieczniejszy dzień na dojazdy do pracy. A co z weekendem? Według niektórych respondentów soboty potrafią być dokuczliwie samotne, a niedziele często wiążą się z poniedziałkowym stresem. I jak tu polubić te dni?

 

Jest na to rozwiązanie – trzeba poświęcić trochę czasu i wysiłku, by odczarować najbardziej znienawidzony przez siebie dzień tygodnia. Droga do tej akceptacji ma trzy tory: zrozumieć i zwalczyć czynniki, które sprawiają, że ten dzień jest dla nas wyjątkowo straszny, nadać mu nowy kontekst i dodać do listy obowiązków jedną czynność, którą uwielbiasz jako cotygodniową rutynę.

 

 

Znajdź najsłabsze punkty

Pierwszy krok wymaga uzyskania konkretnych informacji o tym, gdzie znajdują się punkty bólu. Nie wystarczy powiedzieć, że nienawidzimy poniedziałków, bo musimy wracać do pracy. Kluczem jest zrozumienie, co dokładnie jest tym najgorszym aspektem. Dojazd do pracy? Współpracownik? Stresujące albo nudne obowiązki?

 

Szczegółowe i subiektywne zrozumienie czynników, które plasują ten dzień na samym dole rankingu, jest bardzo ważne, bo umożliwia nam późniejszą pracę nad wyeliminowaniem rzeczy, które sprawiają, że odbieramy go tak, a nie inaczej.

 

 

Zredefiniuj cały tydzień

Kolejny krok to próba zmiany sposobu myślenia o swoim najbardziej znienawidzonym dniu tygodnia.

Poniedziałek można więc traktować jako nowy początek i powiew świeżości, a wtorek może być w zasadzie postrzegany jako drugi poniedziałek, więc można patrzeć na nie jak na dni na rozruch. Środa to dzień, w którym powoli można przygotowywać się do weekendu, więc poziom szczęścia jest odrobinę wyższy i z powodzeniem można zająć się pokaźną listą spraw do zrobienia. Czwartek i piątek to już prawie weekend, więc można zająć głowę planami na nadchodzące dni wolne. Sobota daje nam mnóstwo czasu na robienie wszystkiego, na co mamy ochotę, a niedzielę można postrzegać jako dzień na odpoczynek i naładowanie baterii. To nie brzmi tak źle, prawda?

 

 

Wypełnij każdy dzień czymś, co kochasz

Ostatni krok to trwałe upiększenie najbardziej nielubianego dnia czynnością, która sprawia nam przyjemność. Nie ważne, czy będzie to ulubiona aktywność sportowa, medytacja, wypad do kina, czy kolacja w świetnej knajpie – ważne, by powtarzać to co tydzień, aż stanie się rutyną, a nawet nie zauważymy, kiedy ten znienawidzony dzień okaże się jak każdy inny.