Nie ustrzeże się przed tym żaden telefon, tablet czy komputer. Inwigilują wszyscy: Barack Obama pozwala swoim służbom grzebać w naszych mailach i telefonach tak samo jak przywódcy reżimów w Korei Północnej czy w Chinach, a hakerzy na usługach NATO są równie pracowici jak ci na żołdzie Władimira Putina. Ale co tam wielka polityka! Codziennie nasze ruchy w internecie, każdy „like” na Facebooku i każde kliknięcie w smartfonie są monitorowane pod kątem marketingowej przydatności dla firm, które muszą wiedzieć o nas coraz więcej, by wcisnąć nam swoje produkty. Wcale jednak nie jesteśmy skazani na permanentną inwigilację. Oto kilka rad, jak zaszkodzić Wielkiemu Bratu, nie robiąc sobie przy tym krzywdy.

Robimy przeciek

Załóżmy, że wykradłeś rządową lub firmową tajemnicę. Masz w swoim pendrivie dane, które mogą uratować świat. Tylko co dalej? Jak podzielić się swoją wiedzą, żeby nie dać się złapać?

Za pomocą telefonu:

Cała elektronika zostaje oczywiście w domu. Wsiadasz do autobusu i jedziesz na osiedle na przedmieściach, gdzie w byle kiosku lub sklepie kupujesz prepaidową kartę z dostępem do internetu. Zwróć uwagę na obecność kamer – jak służby specjalne namierzą numer karty, zaraz skontaktują się ze sklepem, w którym ją sprzedano – jeśli ma kamery, może być z tobą krucho.Kartę włóż do aparatu. Włączaj go tylko wtedy, gdy chcesz zadzwonić. Każda aktywna komórka to także GPS, przesyłający cały czas dane o twoim położeniu do operatora, który przechowuje je potem przez całe lata.Dzwoń i esemesuj daleko od domu. Potem wszystko wyłącz i wyjmij baterię. Wtedy twoje połączenia nie zostawią śladu, po którym można by cię namierzyć.Telefon i tak może cię zdemaskować – jeśli wpadnie w niepowołane ręce, bo jego oprogramowanie przechowuje dane o połączeniach. Skasuj je, przywracając ustawienia fabryczne, a potem dla pewności weź młotek i rozwal urządzenie, rozrzucając części w kilku publicznych koszach na śmieci.

Za pomocą komputera:

Kup najtańszy laptop albo tablet, płać gotówką i nie używaj go w żadnym innym celu. Wyszukiwarki rejestrują automatycznie nasze ruchy, nawet wciskanie „like” na Facebooku zostawia ślad w postaci numeru IP naszego urządzenia.Zostaw w domu komórkę, laptop czy tablet, którego na co dzień używasz, a także wszystko, co łączy się z sieciami bezprzewodowymi, w tym płatnicze karty zbliżeniowe!Znajdź knajpę z darmowym Wi-Fi położoną daleko od twojego domu i załóż tam pocztę na Gmailu, której użyjesz tylko do rozsyłania tajnych informacji. Przy rejestracji nie podawaj żadnych imion ani numerów telefonu. Pamiętaj: kupując coś w kawiarni czy płacąc za bilet komunikacji miejskiej, używaj tylko gotówki.Kiedy już ujawnisz światu swoją tajemnicę, wyczyść z pamięci swojego urządzenia pliki cookies, wyłącz Wi-Fi, potem sam sprzęt i wyjmij z niego baterię. Nie używaj go nigdy w domowej czy służbowej sieci, a tylko z darmowych hot spotów z dala od miejsca pracy i zamieszkania.


Warto wiedzieć:

Te aplikacje warto mieć, aby zatrzeć ślad:

  • Silent Circle - wersje na Android i iPhone kodują rozmowy telefoniczne, maile, załączniki tekstowe, audio i wideo, a także SMS-y, dając możliwość wykasowania ich z urządzenia w ciągu kilku minut od wysłania. Koszt zabawy w nieuchwytnego szpiega to 120 dol. rocznie, czyli około 30 zł miesięcznie.
  • Redphone i TextSecure - Silent Circle dla oszczędnych, którym żal 120 dolarów. Oba darmowe programy kodują rozmowy telefoniczne i wiadomości tekstowe – są dzięki temu trudne do przechwycenia przez oprogramowanie szpiegujące i urządzenia podsłuchowe.
  • DuckDuckGo - wyszukiwarka na smartfony Apple i te pracujące pod Androidem, która nie zapisuje ani nie przechowuje danych o tym, co wyszukujemy w internecie.  Dzięki temu łatwiej ukryć naszą tożsamość i poruszać się w sieci bez zostawiania zbyt wielu śladów numeru IP naszego urządzenia.
  • InTheClear - program na Androida, pozwalający guzikiem Panic! skasować numery i adresy z książki telefonicznej, zapisane w pamięci pliki wideo, foto i tekstowe, listę chętnie odwiedzanych stron, a także zapamiętane hasła dostępu. Panic! ostrzega też znajomych o niebezpieczeństwie wpadki.

Oręż w naszej dłoni

Pendrive to broń mała, ale potężna, bo mogąca pomieścić zawartość sporej biblioteki. Dzięki niej Bradley Manning ujawnił tajemnice dyplomacji portalowi WikiLeaks, a Edward Snowden puścił w świat dowody inwigilacji, prowadzonej przez rząd Obamy. W Polsce dziennikarz Bronisław Wildstein wyniósł na pendrivie listę agentów z archiwum IPN.