Na pokładzie Resilience znalazło się czworo astronautów. Troje Amerykanów: Michael Hopkins, Victor Glover i Shannon Walker oraz Japończyk – Soichi Noguchi.

NASA astronauts, mission specialist Shannon Walker, vehicle pilot Victor Glover, commander Mike Hopkins and mission specialist from the Japan Aerospace Exploration Agency (JAXA), astronaut Soichi Noguchi / Photo by Red Huber/Getty Images

Początkowo start był planowany na sobotni wieczór, jednak ze względu na silne podmuchy wiatru zdecydowano o przełożeniu operacji na niedzielę. Rakieta Falcon 9 wystartowała ostatecznie w niedzielę o godzinie 19:27 czasu lokalnego (16 listopada o 01:27 czasu polskiego) z Kennedy Space Center na przylądku Canaveral.

Po dziewięciu minutach od startu kapsuła załogowa znalazła się na orbicie okołoziemskiej, wcześniej pomyślnie oddzielając się od rakiety. Falcon 9 zaczęła powrót na Ziemię. Jak poinformowali operatorzy lotu, kapsuła znajduje się na właściwej trajektorii, aby dotrzeć do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Lot Resilience do stacji ma zająć około 27 godzin. Czwórka astronautów dołączy do trzech osób obecnie znajdujących się na pokładzie ISS, i pozostanie tam przez około sześć miesięcy.

Kolejny sukces SpaceX

Pierwszy start załogowej kapsuły SpaceX Dragon Crew miał miejsce w maju 2020. Misja Demo-2 pokazała, że kapsuły stworzone przez firmę Elona Muska są zdolne, aby bezpiecznie przetransportować ludzi na pokład ISS, a także sprowadzić ich na Ziemię. Misja SpaceX i NASA to przełomowe wydarzenie, pozwala bowiem uniezależnić się Amerykanom od Rosjan, którzy od czasów misji Apollo byli jedynymi zdolnymi do przewożenia osób na pokład ISS.

Jim Birdenstein, administrator NASA, powiedział jednak, że sukces SpaceX nie oznacza zerwania współpracy z Rosją, a agencja liczy na wymianę miejsc między krajami. Podkreślił, że jest to konieczne na wypadek, gdyby któryś z programów przez jakiś czas był „niedostępny”.

Poniedziałkowy start to pierwszy z cyklu planowanych lotów załogowych obsługiwanych przez firmę SpaceX. Do 2024 roku NASA wyda ponad 8 miliardów dolarów na program Commercial Crew, mając nadzieję, że sektor prywatny będzie w stanie zaspokoić potrzeby NASA dotyczące lotów na „niskiej orbicie okołoziemskiej”. Dzięki temu NASA ma nadzieję skupić swoje wysiłki na dalekich misjach. Mowa tu o powrocie człowieka na Księżyc i misji na Marsa.

Nowa era eksploracji

Startowi Dragon Crew na żywo przyglądał się wiceprezydent Stanów Zjednoczonych Mike Pence, wraz z żoną Karen. Po starcie stwierdził, że sukces misji SpaceX i NASA to potwierdzenie, że Ameryka „odnowiła zobowiązanie do przewodzenia w badaniu kosmosu” oraz otworzyła „nową erę” w eksploracji kosmosu – cytuje Science Alert.

Udanej operacji pogratulował także prezydent elekt USA, Joe Biden. Napisał na Twitterze, że misja jest „świadectwem potęgi nauki i tego, co możemy osiągnąć, wykorzystując naszą innowacyjność, pomysłowość i determinację”.

Również urzędujący jeszcze prezydent Donald Trump zabrał głos na Twitterze. „Świetny start! NASA była bliska katastrofy, kiedy przejęliśmy kontrolę. Teraz jest to zdecydowanie „najgorętszy”, najbardziej zaawansowany ośrodek kosmiczny na świecie!” - napisał.