Rozpłakałem się, gdy zrobiłem to pierwszy raz. Po 11 latach mogłem znów zgiąć nogę w kostce, której wcześniej po prostu nie miałem” – mówi Gudmundur Olafsson. Jest jednym z dwóch ludzi na świecie, którzy testują nową protezę stopy. Wcześniejszy model pozwalał na chodzenie, automatycznie dopasowując zgięcie w sztucznym stawie do sytuacji. Nie było to jednak naturalne dla organizmu – Gudmundur Olafsson chodził przekrzywiony, oszczędzając nogę z protezą i nadmiernie przeciążając drugą. Teraz już nie musi tego robić. Nową protezą steruje za pomocą własnych mięśni – niemal tak, jakby była prawdziwą stopą.

Podobnie poruszony jest Les Baugh, który w młodości stracił w wypadku obydwie ręce na poziomie stawów barkowych. Niedawno przeszedł operację na Johns Hopkins University, dzięki której zakończenia jego nerwów zostały połączone z nowatorskimi protezami. Sztuczne ręce pozwalają nie tylko na chwytanie różnych przedmiotów i manipulowanie nimi. Są też pokryte setką sensorów, dzięki którym pozwalają na wyczuwanie np. faktury dotykanych powierzchni.

„Technologia nabrała ogromnego przyśpieszenia. Dzięki niej będziemy mogli złagodzić, a w końcu wyeliminować cierpienia ogromnej części ludzkości, która dotknięta jest jakąś formą niepełnosprawności” – mówi prof. Hugh Herr, szef laboratorium biomechatroniki na Massachusetts Institute of Technology. Technologie te potrafią zresztą nie tylko przywracać normalne działanie ciała, ale i zwiększać jego możliwości, przekraczając naturalne ograniczenia. „Rewolucja technologiczna oznacza nie tylko koniec niepełnosprawności. To także śmierć »normalności«. Ulepszanie własnego ciała w niedalekiej przyszłości będzie formą sztuki, polem do popisu dla kreatywności” – wyjaśnia prof. Herr.

Protezy: które nogi założysz dziś?

Sam zresztą dobrze o tym wie, ponieważ jako nastolatek stracił obie nogi. „Dziś nie uważam tego za kalectwo. Owszem, moje protezy były kiedyś ciężkie i niewygodne. Dziś jednak są już tak dobre, że zastanawiam się, czy nie amputować sobie rąk, by zastąpić je mechanicznymi” – mówi uczony.

To szokujące wyznanie przestaje dziwić, gdy przypomnimy sobie karierę biegacza Oscara Pistoriusa. Startował na paraolimpiadach, bijąc rekordy szybkości dzięki sprężystym, wygiętym protezom podudzi i stóp. Przez lata nie pozwalano mu na udział w zawodach dla pełnosprawnych. Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych obawiało się, że lekkie sztuczne nogi dadzą Pistoriusowi niesportową przewagę nad innymi biegaczami. Gdy wreszcie dostał zgodę, okazało się, że obawy były nieuzasadnione. Pistorius nie wygrał na lekkoatletycznych mistrzostwach świata w 2011 r. ani rok później na igrzyskach w Londynie. Udowodnił za to, że może biegać równie dobrze jak zawodnicy ze światowej czołówki.

Protezy przestały być czymś wstydliwym także w innych dziedzinach. Pokazują się w nich sportsmenki, tancerki czy modelki. Najbardziej chyba znana z nich to Aimee Mullins, która chwali się, że ma kilkanaście par nóg do wyboru. Część do złudzenia przypomina naturalne części ciała, inne – kompletnie nie. „Jedne są dobre do biegania czy pływania, inne do codziennego użytku, bo dobrze absorbują wstrząsy. Mam też nogi »wieczorowe«, dostosowane do butów o różnej wysokości obcasa” – wyjaśnia Aimee Mullins. Dziś bez problemu można zamówić protezy przypominające wyglądem element robota, ażurowe albo artystycznie zdobione.

Problemem nadal pozostaje cena. Bioniczne ręce Lesa Baugha są warte pół miliona dolarów, a konstruktorzy sami przyznają, że model dostępny w sprzedaży powinien być co najmniej 10-krotnie tańszy. Gudmundur Olafsson chodzi na swojej nowej stopie od roku, ale nie wiadomo jeszcze, kiedy inni niepełno-sprawni będą mogli kupić coś takiego. Jednak i tu technologie zmieniają reguły gry.

Przykładem może być projekt Limbitless Solutions, prowadzony przez Alberta Manero, doktoranta na University of Central Florida. Dzięki technologii druku 3D potrafi on wyprodukować nowoczesną protezę ręki kosztującą kilkaset dolarów, a nie kilkadziesiąt tysięcy. I nie jest to wcale produkt drugiej kategorii. Jedną z takich protez dostał niedawno siedmio-letni Alex Pring.