Na potencjalny problem z internetowym „wąskim gardłem” uwagę zwróciła Lisa Pierce, ekspertka amerykańskiego przedsiębiorstwa analityczno-badawczego Gartner.

– Najsłabszym ogniwem w łańcuchu, przez które sieć może zostać przeciążona, jest szerokopasmowy internet domowy. Użytkownicy doprowadzą do przeciążenia, jak w przypadku korku na autostradzie, kiedy prędkość spada z 60 mil na godzinę, do 20 mil na godzinę – powiedziała Pierce w rozmowie z „Bloomberg Quint”.

Zdaniem Pierce rosnąca liczba osób pracujących z domu sprawi, że znacznie spadnie prędkość sieci, a nawet może dojść do niespotykanej dotychczas awarii i przeciążenia sieci.

Z tymi prognozami nie zgadzają się m.in. przedstawiciele największego brytyjskiego dostawcy internetu szerokopasmowego – firmy Openreach. Przedstawiciele firmy podkreślają, że sieć jest dostosowana do płynnej obsługi tzw. „wieczornego szczytu”, kiedy ruch jest nawet dziesięciokrotnie większy niż w ciągu dnia, a użytkownicy masowo ściągają filmy, serialne, oglądają sport czy streamy online.

Openreach zapewnia, że poradzi sobie z pracą zdalną, nawet jeśli sytuacja epidemiologiczna się pogorszy i większa liczba użytkowników zdecyduje się pracować z domu.

Mimo zapewnień dostawców internetu, użytkownicy muszą być przygotowani na pewne niedogodności. Szczególnie ci, którzy korzystają ze starszej sieci miedzianej.

 

Ryzyko cyberataków 

Większym problemem dla użytkowników sieci może być brak odpowiednich zabezpieczeń. Dr Asmy Adnane z Uniwersytetu Loughborough ocenia, że praca zdalna niesie ze sobą większe ryzyko włamań lub cyberataków. Zaleca, aby w czasie pracy korzystać z połączeń typu VPN, czyli wirtualnej sieci prywatnej, która szyfruje dane przesyłane między komputerem użytkownika a siecią roboczą.

 

 

Temat przepustowości i wytrzymałości sieci jest o tyle istotny, że choć obecnie w Wielkiej Brytanii odnotowano zaledwie 273 zakażenia koronawirusem, to istnieje obawa, że zachorować może nawet 20 proc. wszystkich pracowników.

Coraz więcej firm w obawie przed rozprzestrzenianiem się wirusa już teraz apeluje do swoich pracowników o podjęcie pracy zdalnej. Szczególnie, jeśli wrócili z zagrożonych rejonów bądź mieli kontakt z osobami, co do których istnieje podejrzenie, że zostały zakażone wirusem z Wuhan.

Takie rozwiązanie wprowadziły już m.in. Facebook i Microsoft. Pracownicy siedziby Facebooka w San Francisco mają pozostać w domach oraz odwołać wszystkie podróże służbowe do odwołania.