- Wchodząc w czwarty miesiąc od początku tej pandemii jestem głęboko przejęty tempem eskalacji tej globalnej infekcji. W ostatnich 5 tygodniach zaobserwowaliśmy wykładniczy wzrost zarażeń niemal w każdym kraju. Liczba zmarłych podwoiła się w ostatnim tygodniu. W najbliższych dniach osiągniemy 1 milion potwierdzonych przypadków – stwierdził szef Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Według dyrektora generalnego WHO, najwięcej pomocy z zewnątrz potrzebować będą kraje rozwijające się, gdzie donosi się dziś o mniejszej liczbie chorych. Ma na myśli państwa afrykańskie, z Ameryki Południowej i Centralnej. Im najtrudniej będzie powstrzymać postęp pandemii a później podźwignąć zgruchotaną jej przejściem gospodarkę.

Poważne problemy nie ominą najsilniejszej obok chińskiej gospodarki świata, czyli Stanów Zjednoczonych. Oficjalne dane na 2 kwietnia to 200 tys. chorych. Według dr Anthony’ego Fauci, jednego z członków sztabu kryzysowego ds. koronawirusa w Białym Domu, trzeba liczyć się nawet z 200 tys. ofiar śmiertelnych.

- Zawsze, gdy mamy do czynienia z modelami prognostycznymi, otrzymujemy najgorszy możliwy scenariusz i najlepszy. Ostatecznie prawda znajduje się gdzieś pośrodku. Nie widziałem jeszcze modelu roznoszenia się choroby, gdzie najgorszy scenariusz się ziścił. Te zawsze są zawyżone – dr Fauci powiedział w CNN. Niemniej, pewne jest, że w USA będą ”miliony chorych”.

Z kolei dr Robyn Gershon, epidemiolożka z NYU School of Global Public Health w rozmowie z Yahoo News stwierdziła, że obecne dane szacunkowe wskazują, że łącznie z niezdiagnozowanymi, w Stanach Zjednoczonych już obecnie może być aż 2 miliony zainfekowanych SARS-CoV-2.

Niedoszacowane mogą być też informacje o możliwościach transmisji wirusa w powietrzu. Aktualne zalecenia (w tym dla Polaków dla przebywających z konieczności w kolejkach wskazują na 2 metry jako odpowiedni dystans zapewniający relatywne bezpieczeństwo względem przenoszenia się patogenu w kropelkach wody wydzielanych przez ewentualnego chorego nie zdradzającego objawów.

Tymczasem według Lydii Bourouiba z uczelni Massachusetts Institute of Technology (MIT) nowy koronawirus wydalony z ciała chorego w czasie kaszlu może przenieść się nawet na 7 do 8 metrów. Zajmująca się dynamiką płynów ustrojowych przy transmisji patogenów, Bourouiba opisała swoje doświadczenia w czasopiśmie ”Journal of the American Medical Association”. 

Wniosek płynący z jej badań jest jasny: aktualne zalecenia trzeba zmienić, bo ”stosowane dziś modele oparte są o [uproszczone – red.] teorie z lat 30-tych XX wieku”. Nie biorą one pod uwagę różnic w fizjologii poszczególnych pacjentów i zmiennych środowiskowych, jak temperatura i wilgotność. Niestety, podkreśla Lydia Bourouiba, tym samym standardom oceny podlegają też testy na skuteczność środków osobistej ochrony (masek etc.) używanych przez służby medyczne i epidemiologiczne. – Nie wiemy co jest ”bezpiecznym dystansem”. Generalnie, w zamkniętych pomieszczeniach trzeba być od siebie możliwie daleko – podsumowuje.