Podobnie jak było to w przypadku epidemii SARS-CoV i MERS-CoV, tak i w przypadku wirusa z Wuhan nie ma zbyt wielu doniesień o infekcjach u dzieci. Np. spośród wszystkich zarażonych MERS mieszkańców Arabii Saudyjskiej, gdzie 15 proc. populacji jest poniżej 19 roku życia, tylko w 3,4 proc. przypadków chodziło o małych pacjentów.

Aktualne informacje o nowym koronawirusie zebrała i opublikowała w serwisie The Conversation trójka australijskich ekspertów: Christopher Blyth (lekarz pediatra, specjalista od chorób zakaźnych dzieci i kliniczny mikrobiolog z Uniwersytetu Zachodniej Australii), Allen Cheng (profesor na wydziale Epidemiologii i Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Monsash) oraz Asha Bowen (z pediatrycznego ośrodka badawczego Instytut Dziecka Telethon).

Statystyka

W pierwszym i jedynym jak dotąd dużym badaniu osób ze stwierdzonym COVID-19 spośród 44 tys. chorych tylko 416 miało 9 lat lub mniej. Żadne z tych dzieci nie zmarło. Australia, według autorów z The Conversation, jest jedynym krajem, w którym wykryto infekcję u osoby poniżej 9 roku życia. 

Nie wiadomo czy niewielka liczba znanych przypadków infekcji u młodych osób wynika z 1) małej liczby dzieci wystawionych na kontakt z wirusem, 2) małej liczby infekcji lub 3) niewielu dzieci zarażonych u których symptomy są na tyle ciężkie, że wymagają pomocy lekarskiej (i automatycznej rejestracji w bazie pacjentów).

 

Czy brak (widocznie) chorych dzieci ma znaczenie?

Gdyby patogen infekował dzieci, ale te chorobę znosiły w sposób łagodny, to stanowiłyby kluczowy element transmisji wirusa. Maluchy wszędzie dotrą, w naturalny sposób (zabawa, niehigieniczne zachowania) rozsiewają wirusa i często zbierają się w duże grupy. Przy braku wyraźnych symptomów nie zmieniają swojej codziennej rutyny (sklep, przedszkole, szkoła) i roznoszą chorobę.

Epidemiolodzy już dawno odkryli, że jedną z najskuteczniejszych metod powstrzymywania wirusa grypy jest chronienie przed infekcją dzieci w wieku szkolnym. Gdy szczepionka na COVID-19 nie została jeszcze opracowana, zamykanie szkół, przedszkoli i żłobków może być trudną konicznością.\

 

Symptomy u dzieci

Nasza obecna wiedza pochodzi z obserwacji młodych pacjentów w Chinach. U zainfekowanych zaobserwowano kaszel, zatkany albo cieknący nos, biegunkę i ból głowy. Gorączkę miało mniej niż 50 proc. chorych. Wiele dzieci nie miało zupełnie symptomów. Większość dzieci i nastolatków z COVID-19 miało łagodną postać infekcji i wracało do zdrowia w przeciągu 1-2 tygodni. Nawet niemowlęta, u których częściej występują ciężkie infekcje dróg oddechowych, chorobę przechodziły relatywnie lekko.

Czy moje dziecko ma COVID-19?

Większość zainfekowanych ma symptomy dotyczące oddychania oraz/lub kaszel, co utrudnia odróżnienie tej choroby od innych patogenów typowych dla okresu jesienno-zimowego (w tym wirusy grypy czy rinowirusy). Jednak, co można uznać za regułę, zarażone dzieci zawsze miały kontakt z osobami (bliscy, członkowie rodziny) u których już potwierdzono infekcję.

 

Jak się zabezpieczyć

Choć nie ma jeszcze szczepionki, naukowcy prowadzą eksperymenty z mieszankami różnych znanych leków antywirusowych (np. tamiflu, leki powstrzymujące rozwój HIV). Eksperci zwracają jednak uwagę, że skoro dzieci relatywnie łagodnie przechodzą COVID-19, poddawanie ich takiej terapii byłoby niemądre przede wszystkim z powodu ciężkich efektów ubocznych (mdłości, wymioty i reakcje alergiczne).

Najskuteczniejszą metodą dbania o zdrowie dziecka, jak i reszty rodziny, jest przestrzeganie zasad higieny. SARS-CoV-2 roznosi się w kropelkach wody, być może nawet bardzo drobnych, gdy zainfekowana osoba kicha lub kaszle. Infekcja może nastąpić poprzez dotknięcie zanieczyszczonego (np. przez to kichnięcie) przedmiotu lub powierzchni i późniejsze, nawet bezwiedne, dotkniecie twarzy. Dokładne mycie rąk wodą i mydłem, kichanie/kaszlenie “w łokieć” gdy się jest chorym oraz unikanie kontaktu z osobami, o których wiemy, że są zainfekowane. Maski powinni nosić tylko chorzy i tylko po to, żeby nie roznosić wirusa.