Matt Hancock pełniący funkcję Sekretarza Stanu ds. Zdrowia i Opieki Społecznej powiedział, że jest to prawdopodobnie największy krok naprzód w leczeniu koronawirusa od początku kryzysu – cytuje polityka BBC.

Brytyjscy eksperci i rządowi doradcy stwierdzili, że dowody na skuteczność remdesiviru są wystarczające. Jak pokazują dotychczasowe wyniki badań, lek przeciwwirusowy w znacznym stopniu skraca czas hospitalizacji chorych.

Hancock zapowiedział, że ze względu na ograniczone dostawy leku, w pierwszej kolejności będzie on podawany pacjentom, którzy „najbardziej z niego skorzystają”.

O decyzji NHS pozytywnie wypowiada się m.in. dr Stephen Griffin z University of Leeds Medical School. Ocenił, że jest to prawdopodobnie najbardziej obiecujący lek w walce z koronawirusem. Odniósł się też do początkowej selekcji pacjentów, którym podany zostanie lek.

– Chociaż jest to zdecydowanie najbardziej etycznie uzasadnione podejście, oznacza to również, że nie powinniśmy oczekiwać, że lek natychmiast zadziała jak cudowne lekarstwo. Zamiast tego możemy mieć nadzieję na poprawę wskaźników powrotu do zdrowia i zmniejszenie śmiertelności pacjentów, co, mamy nadzieję, przyniesie korzyści jak największej liczbie pacjentów – powiedział dr Griffin.

 

Remdesivir – lek na koronawirusa

Remdesivir jest lekiem przeciwwirusowym. Został opracowany w 2014 r. przez amerykańską firmę Gilead Sciences. Pierwotnie miał być stosowany przeciwko Eboli. Testowano go także jako lek na MERS.

Obecnie lek jest w fazie testów klinicznych prowadzonych m.in. w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Wczesne wyniki badań sugerują, że podawanie leku pacjentom z COVID-19 znacząco skraca czas hospitalizacji. Pacjenci, którzy otrzymywali lek, opuszczali szpital średnio cztery dni wcześniej, niż ci którzy nie przyjmowali leku.

Niektórzy badacze zwracają uwagę, że poza szybszym powrotem do zdrowia, nie ma dowodów na to, aby lek był skuteczny w krytycznych sytuacjach i pozwolił uratować więcej pacjentów przed śmiercią z powodu zakażenia koronawirusem.

Lek musi być podawany dożylnie, pod opieką lekarza i zgodnie z jego zaleceniami.

 

Fiasko hydroksychlorochiny

W ostatnich dniach WHO poinformowało o zawieszeniu badań nad innym lekiem, który początkowo miał być „złotym środkiem” w walce z koronawirusem – hydroksychlorochiną.

Przyjmowanie hydroksychlorochiny nawet jako środka zapobiegawczego zakażeniu pochwalał sam prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Amerykańska Agencja ds. Żwyności i Leków przestrzega jednak przed jego stosowaniem na własną rękę.

Hydroksychlorochina – lek stosowany w przypadku malarii – może reagować z innymi substancjami i powodować nieregularną pracę serca, a nawet doprowadzić do śmierci.

WHO zapowiedziała, że przyjrzy się wynikom dotychczasowych badań i zdecyduje o ich dalszych losach.

Światowa Organizacja Zdrowia w ramach szeroko zakrojonych badań SOLIDARITY testuje też skuteczność połączenia leków przeciwwirusowych stosowanych w terapii HIV.