Niewielu ludzi mogło bezkarnie stawiać żądania Leninowi. Feliks Edmundowicz Dzierżyński był z pewnością jednym z nich. „Pewnej nocy w jesieni 1917 r. Lenin słuchał, łagodnie potakując skinieniem głowy, Dzierżyńskiego wyliczającego warunki, od których spełnienia zależy wykonanie zadania powierzonego mu przez przywódcę bolszewików.

Warunki były dość twarde: oświadczył Leninowi, że obejmie kierownictwo organizacji bezpieczeństwa tylko wtedy, gdy otrzyma pełną władzę i nie będzie podlegał żadnemu nadzorowi. Zgoda Lenina dowodziła szacunku, jakim darzył jednego ze swoich najstarszych towarzyszy walki. Świadczyła także o absolutnym zaufaniu do zdolności Dzierżyńskiego, ponieważ zadanie wydawało się wręcz niewykonalne” – odnotował długoletni szef radzieckiego wywiadu wojskowego Jan Berzin.

Za antycarską działalność  Dzierżyński kilkakrotnie trafiał do więzienia i na zesłanie.

Wytępić Moskali!

Historyk Richard Pipes podkreślił, że „Dzierżyński wychował się w atmosferze silnego polskiego nacjonalizmu, jako młody człowiek chciał wytępić wszystkich Moskali za cierpienia, jakich przysporzyli jego narodowi”. „– Jestem Polakiem – syknął Dzierżyński na kartach fabularyzowanej biografii Lenina pióra Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego. – Polakiem z duszą pełną nienawiści i pragnieniem zemsty. – Nad kim? – spytali z nagłym niepokojem Lenin i Trocki. –  Nad Rosją… – odparł Dzierżyński bez namysłu. –  Nad Rosją? – Tak! Nad Rosją carską, która rzuciła się w spodlenia dla narodu polskiego. Magnatów potrafiła przywiązać do tronu, a lud wieśniaczy zmusiła do samowolnego, w obronie własnej nałożenia kajdan, niewolniczego, ślepego umiłowania ziemi i tradycji! – Towarzysz Dzierżyński hołduje nacjonalizmowi i patriotyzmowi? – pogardliwie krzywiąc usta, spytał Lenin. – Nie! – potrząsnął głową Dzierżyński. – Chcę tylko widzieć Polaków w pierwszych hufcach proletariackiej armii, tymczasem jest to niemożliwe, bo ojczyznę miłują do fanatyzmu, towarzyszu!”.

Bardzo szybko (jeszcze w gimnazjum) jego głównym celem życiowym stała się walka o socjalizm. Podobnie jak Lenin doszedł do wniosku, że „czegoś takiego jak rewolucja socjalistyczna nie można doprowadzić do końca w jednym tylko kraju”. Liczył na zwycięstwo rewolucji światowej, a powstająca w listopadzie 1918 r. Polska stanowiła dla niego przeszkodę i blokowała eksport nowego ładu na Zachód. Zaczął więc nakłaniać rodaków do rezygnacji z odbudowy demokratycznego państwa polskiego i do poparcia internacjonalistycznego ruchu rewolucyjnego. Historyk Jerzy Ochmański podsumował postawę szefa WCzK, pisząc, że „jego – bojownika rewolucjonisty, wartością nadrzędną była walka o socjalizm. Będąc jednocześnie komunistą rozumiał, że prawdziwie wolna może być tylko Polska socjalistyczna, a taka Polska może powstać tylko w wyniku zwycięstwa rewolucji proletariackiej”.

Myśl o socjalistycznej Polsce szybko znalazła odzwierciedlenie w czynach Dzierżyńskiego. I tak jeszcze przed wybuchem wojny 1920 r. przygotowywał kadry komunistów polskich, przebywających w Związku Radzieckim, do pracy w przyszłym nowym aparacie państwowym i gospodarczym Polski.

Polska prawdziwie niepodległa

Podczas wojny polsko-radzieckiej „Żelazny Feliks” obawiał się, że przewaga Polski nad Rosją Radziecką wykopie grób socjalizmowi i tej „wspaniałej” – w jego pojęciu – idei. Dlatego w 1920 r. wziął sprawy w swoje ręce i zarządził, aby wszystkich Polaków-czekistów wysłać jak najszybciej na front, gdzie mieli zostać wykorzystani w służbie wywiadowczej i kontrwywiadzie. Sam zaś podjął działalność na tyłach frontu południowo-zachodniego. „Powrót Dzierżyńskiego do Polski w 1920 roku stanowił zaiste wydarzenie przejmujące – napisał Norman Davies. – Polska była areną jego wielu osobistych tragedii, a także jedną z najbardziej dramatycznych karier rewolucyjnych wszech czasów; była też ojczyzną, którą po raz ostatni widział sześć lat wcześniej przez zakratowane okna więziennej karetki”.

Od lipca 1920 r. Dzierżyński z grupą polskich bolszewików organizował struktury władzy na przejmowanych terenach. Działając w Biurze Polskim Rosyjskiej Komunistycznej Partii (bolszewików), „Czerwony Kat” prowadził zakrojoną na szeroką skalę działalność propagandową wśród rodaków. W ten sposób przygotowywał ich do utworzenia w przyszłości Polskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. „Interesowało go w zasadzie wszystko, co działo się po drugiej stronie frontu; sytuacja i nastroje panujące w wojsku, poczynania rządu, sytuacja w partiach politycznych, nastroje społeczne i przygotowania do obrony” – wspomina historyk Jacek Czajkowski.

Dzierżyński twierdził, że dążenia separatystyczne są skierowane przeciwko socjalizmowi, stanowczo więc głosił: „Jesteśmy przeciwko prawu narodów do samostanowienia”. Ani na chwilę nie tracił też wiary w to, że ustrój w Polsce spotka ten sam los, co władzę carską w Rosji. Był pewien, że klasa robotnicza Polski pod kierownictwem partii komunistycznej obali istniejący „reżim” i stworzy państwo socjalistyczne. Dlatego też jeszcze podczas trwania wojny polsko-radzieckiej podpisał się pod słowami: „Ginie Polska panów, lecz powstaje nowa, wielka Polska, Polska ludu pracującego, Polska prawdziwie niepodległa, niezależna ani od carów i kajzerów, ani od kapitału ententy, Polska Socjalistyczna Rad Robotniczych, Włościańskich i Żołnierskich”.

W jego oderwanej od rzeczywistości ocenie społeczeństwo polskie miało także sprzyjać ofensywie bolszewickiej. Wśród tych kręgów społecznych, które chciały przeciwstawić się socjalizmowi, dostrzegał poczucie bezsilności, zamieszanie. Robotnicy natomiast mieli przychylnie patrzeć na wkroczenie Armii Radzieckiej. „Chłopi niechętnie odnoszą się do wojny i uchylają się od mobilizacji, klasa robotnicza Warszawy oczekuje nadejścia Armii Czerwonej” – przekonywał Lenina.

W sierpniu 1920 r. w Białymstoku powstał Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski. Dzierżyński miał być zawiedziony, że nie został jego przewodniczącym. 

Żądam tej władzy dla siebie

Według sensacyjnej, choć mało wiarygodnej, powieści Bogdana Jaxa-Ronikiera Dzierżyński był przekonany, że po wojnie polsko-radzieckiej to jemu przypadnie rola propagatora idei socjalistycznych w Polsce i to on stanie na czele nowego komunistycznego rządu. Stąd też  miał się poczuć bardzo dotknięty, gdy w czasie trwania działań zbrojnych okazało się, że Lenin jednak nie wziął pod uwagę jego kandydatury.

 

Miało to zaboleć Dzierżyńskiego tym bardziej, że jeszcze przed rewolucją październikową Lenin obiecywał mu tę funkcję. Jak podaje Ronikier, „Żelazny Feliks” wściekł się na wieść o zmianie decyzji przez wodza. Miał z hukiem wpaść do jego biura i wykrzyczeć: „ – To ja miałem, towarzyszu Iljiczu, stanąć na czele rządu polskiego, nie ten szut Woroszyłow… Mam słowo wasze na to… – Nie ma o czym mówić – Lenin odparł powoli – nie jesteśmy jeszcze w Warszawie. – Jest o czym! – z naciskiem rąbał Dzierżyński dalej.

Tuchaczewski bije pod Radzyminem o 20 km od stolicy… Ale macie słuszność jak zawsze: nie ma o czym mówić! Wara Moskalowi znowu od Polaków. Żądam tej władzy dla siebie (…). Wyjdę stąd z nominacją, zaraz podpisaną przez Ciebie, albo po to, by oznajmić Moskwie, żeś umarł (…).

Tu wyjął z zanadrza i podał siedzącemu papier – podpisz! – (…). Lenin nie czytając niedbale podpisał. (…) Dzierżyński uśmiechnął się swoim potwornym uśmiechem, zmrużył cokolwiek prawe oko znacząco, przy czym zabrał Leninowi leżący przed nim papier i schował do kieszeni”. Za wiarygodnością tej sceny przemawia fakt, że szef WCzK był znany z zapalczywej natury, nawet jego bliski towarzysz Lew Trocki wspominał: „Dzierżyński był człowiekiem wybuchowym. Żył w ciągłym napięciu. Zapalał się do każdej sprawy, nawet drugorzędnej, jego delikatne nozdrza drżały, oczy płonęły, głos nabierał mocy”.

Mało tego, był osobą zero-jedynkową, biało-czarną, nieznającą kompromisów. Sam o sobie mówił: „nie umiem na wpół nienawidzić czegoś lub kochać, ja nie umiem pół duszy oddać tylko, ja mogę całość oddać, albo nic nie dać”. Jednak rosyjski historyk Leonid Mleczin twierdzi, że „Dzierżyński nie stanął na czele nowego rządu w swoim kraju, czego zresztą zbytnio nie żałował. Do ostatnich chwil nie uważał się za Polaka, lecz przede wszystkim za członka wielkiej wspólnoty ludów”.

Porządek w Warszawie

„Będziemy żyć w jednej wspólnej rodzinie narodów, bez konfliktów i waśni” – opinię Mleczina potwierdzają słowa „Czerwonego Kata”. Socjalistyczne społeczeństwo miało nie znać granic państwowych. Zapewnienia te dalekie jednak były od rzeczywistości. „Gdyby w 1920 r. Armia Czerwona miała więcej szczęścia na Froncie Zachodnim i Polska weszłaby w skład Rosji Radzieckiej, to Dzierżyński żelazną ręką zaprowadzałby porządek w Warszawie – twierdzi Mleczin.

– Polakom dostałoby się od niego nawet więcej, ponieważ w Warszawie Dzierżyński miał wielu nieprzejednanych przeciwników ideowych. Był zajadłym wrogiem polskich narodowców, marzących o samodzielnym państwie”. Bez wahania wysłałby wszystkich przeciwników rewolucji socjalistycznej do obozów koncentracyjnych, co zresztą zapowiadał już w dyrektywie z 1920 r.

Plany Dzierżyńskiego zostały przekreślone przez polskie zwycięstwo w Bitwie Warszawskiej. Mimo to – jak twierdzi historyk Jan Sobczak – „Żelazny Feliks” do ostatnich chwil swojego życia marzył o tym, że powstanie socjalistyczna Polska. Choć jego ojczyzna nie weszła w skład ZSRR, przez lata pozostała satelitą i znalazła się pod kuratelą Kraju Rad. Symboliczna zaś obecność Dzierżyńskiego na „froncie polskim” zakończyła się w chwili, gdy dźwig szarpnął wielką warszawską rzeźbą szefa WCzK, a następnie przewrócił ją z hukiem na bruk. Tydzień po upadku muru berlińskiego.

Symboliczna zaś obecność Dzierżyńskiego na „froncie polskim” zakończyła się w chwili, gdy dźwig szarpnął wielką warszawską rzeźbą szefa WCzK, a następnie przewrócił ją z hukiem na bruk. Tydzień po upadku muru berlińskiego. (Fot. Forum)


Feliks Dzierżyński - Urodził się 11 września 1877 r. w Oziembłowie na Wileńszczyźnie w polskiej rodzinie szlacheckiej. W gimnazjum związał się z socjaldemokratami. Należał do założycieli Socjaldemokracji Królestwa Polskiego i Litwy. Do 1917 roku kilkakrotnie aresztowany.

Podczas rewolucji październikowej poparł bolszewików. W grudniu 1917 r. został szefem Wszechrosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji do Walki z Kontrrewolucją, Sabotażem i Spekulacją (WCzK) – policji politycznej, która rozpętała tzw. czerwony terror w czasie wojny domowej w Rosji. Kierował nią aż do śmierci w 1926 roku.