Nazwa „triceratops” pochodzi z greki i oznacza „twarz o trzech rogach”. Dzięki nim i szerokiej kostnej kryzie na szyi triceratopsy są jednym z bardziej rozpoznawalnych prehistorycznych gadów. Były też jednym z ostatnich dinozaurów, które pojawiły się przed wymieraniem kredowym – nie licząc ptaków, które pojawiły się później, a pochodzą od terapodów.  

„Wielki John”, czyli największy znany okaz triceratopsa

Chętni na triceratopsa, nazwanego „Wielkim Johnem”, nie kupują kota w worku. Zanim zostanie sprzedany, będzie można go obejrzeć – ogłosili organizatorzy aukcji. Publiczność może go podziwiać od 18 października, zaś sama aukcja ma odbyć się trzy dni później. Do tego czasu w witrynie domu aukcyjnego można oglądać czaszkę triceratopsa.  

Szkielet ma długość około ośmiu metrów. To rzadki okaz nie tylko ze względu na rozmiary. Jest też jednym z bardziej kompletnych – zachowanych jest ponad 60 proc. kości, w tym 75 proc. czaszki. Został odkryty w 2014 roku w południowej Dakocie przez geologa Waltera W. Steina Billa. Odrestaurowano go natomiast we włoskim Trieście. 

Zainteresowanie prywatnych kolekcjonerów dinozaurami bije rekordy. Muzea pozostają w tyle 

Rzeczoznawcy szacują, że jest wart od 1,2 do 1,5 mln euro. To jednak bardzo ryzykowne szacunki. Aukcje dinozaurów to dość niszowy rynek. Część oferowanych skamieniałości nie osiąga ceny minimalnej i nie zostaje sprzedana. Przy tych zaś, które znajdują nabywców, oferowane kwoty potrafią wielokrotnie przekroczyć oczekiwania.  

W ciągu ostatniego roku obserwuje się wzrost zainteresowania takim aukcjami, a ceny potrafią osiągać rekordowe pułapy. W październiku 2020 roku, również w Paryżu, anonimowy kolekcjoner kupił szkielet jednego z najstarszych dinozaurów: allozaura. Zapłacił za niego 3 mln euro, cenę dwukrotnie wyższą niż oczekiwana. Z kolei kilka tygodni temu szkielet tyranozaura osiągnął na aukcji w Nowym Jorku cenę 31,8 mln dolarów, choć szacowano, że sprzeda się za 6–8 milionów.  

Martwi to muzea i instytucje badawcze, które mają ograniczone fundusze i często przegrywają, przelicytowane przez prywatnych kolekcjonerów. Gdzie trafi „Wieki John”? Ma licencję na wywóz z Francji, a grono potencjalnych nabywców to około dwunastu osób – informuje przedstawiciel domu aukcyjnego Giquello.

Źródło: AFP.