O ruchu kwestionującym bezpieczeństwa szczepień napisano wiele, ale to wcale nie przeszkadza mu znajdywać coraz bardziej wpływowych zwolenników. W świecie polityki ich niewątpliwym sukcesem jest Parlamentarny Zespół ds. Bezpieczeństwa Programu Szczepień Ochronnych Dzieci i Dorosłych. Jego posiedzenia to swoiste drzwi dla antyszczepionkowców do mediów o większej oglądalności niż zajmujące się teoriami spiskowymi kanały YouTube'a. Tym razem Paweł Skutecki z ruchu Kukiz'15, wiceprzewodniczący zespołu, zapraszając na spotkanie dziennikarzy oraz zwolenników wraz z przeciwnikami szczepień zapowiedział wyjątkowego gościa z USA.

Postanowiłem wybrać się na miejsce by posłuchać eksperta „z zagranicy”, którego nazwisko nietrudno znaleźć wśród często zapraszanych na konferencje ruchów antyszczepionkowych prelegentów. Profesor Christopher Exley sam nie przyznaje się do sympatii z tymi poglądami, przedstawia się jako „pan aluminium”, który swoją naukową karierę dedykował badaniom właśnie glinu i jego zastosowań. 

W swoim wystąpieniu w Polsce profesor już na samym początku przyznał, że jego domeną nie jest medycyna ani farmacja. 

- Nie pracuję nad szczepionkami, nie pracuję z problemem autyzmu – zaznaczył - Pracuję z aluminium, glinem. 

Exley przedstawił opis swoich badań nad wpływem aluminium na żywe organizmy, oraz badania nad jego obecnością w tkankach mózgowych osób cierpiących na autyzm. We wnioskach możemy przeczytać, że u osób ze spektrum autyzmu (ASD) odnotowano w tkankach mózgowych bardzo wysoką zawartość glinu. Ta konkluzja jest chętnie i szeroko powtarzana przez przeciwników obowiązkowych szczepień, oraz ich bardziej radykalnych kolegów rozpatrujący służbę zdrowia w kategoriach spisku korporacji medycznych. 

- Ludzie chorują po szczepionkach, to są fakty – mówił na posiedzeniu komisji profesor Exley, jednak zaraz dodał - Nie jest tak, że aluminium powoduje autyzm, ale istnieje prawdopodobieństwo że jest z nim związane. 

Można by na tym właściwie zakończyć szczególnie, że znalezienie informacji naukowo zweryfikowanych, które obalają tezy profesora zajmuje średnio zorientowanej w temacie osobie około 3-5 minut. Nie warto jednak iść na łatwiznę. Skoro dyskutujemy, to na poważnie. 

Pediatryczny szpital Filadelfii podaje na swoich stronach ciekawe wyliczenie, zestawiając zawartość glinu w szczepieniach ochronnych oraz innych rzeczach przyjmowanych przez dzieci. 

„Ilość aluminium zawarta w szczepionkach jest podobna do tej w jednym litrze mleka modyfikowanego dla dzieci” - czytamy. Podczas gdy dzieci otrzymują około 4,4 miligramy aluminium w pierwszych 6 miesiącach z powodu szczepień, znacznie więcej dostają go w diecie. Karmione piersią w tym samym czasie przyjmują ok. 7 miligramów, a te na mieszance dla niemowląt – 38. Najwięcej trafi do dzieci karmionych mlekiem sojowym – około 117 miligramów w ciągu pierwszych sześciu miesięcy życia. Jak na razie o zorganizowanym ruchu przeciwników mleka sojowego oraz bojowników o zakaz karmienia piersią z powodu ryzyka spektrum autyzmu nie odnotowano. 

Odpowiedzmy sobie jednak na ważne pytanie: po co jest glin w szczepionkach?  Czy rzeczywiście jest tak groźny?

- Przekładanie badań in vitro na ustrój ludzki to już gruba przesada – komentuje badania Exleya polska ekspertka do spraw szczepień, profesor Ewa Bernatowska, kierująca kliniką immunologii Centrum Zdrowia Dziecka – Rzeczy, o których mówi profesor są znane. Szczepionka zawiera minimalna bezpieczną dawkę aluminium po to by wzmocnić odpowiedź poszczepienną.