Około sześciu procent dzieci w wieku szkolnym w USA przyjmuje Ritalin, lek przepisywany na ADHD, czyli zespół nadpobudliwych zachowań. Jedna czwarta studentów na amerykańskich uniwersytetach bierze jakieś leki psychotropowe. Leki benzodiazepinowe, takie jak Xanax, służące do regulacji emocji i wytłumiania lęku, zażywa w USA pięć procent populacji.

Oczywiście, nie ulega wątpliwości, że wielu ludziom te leki zabierają cierpienie, przynoszą ulgę, a nawet ratują życie. Nie ulega wątpliwości, że farmaceutyka psychiatryczna często jest potrzebna, aby normalnie funkcjonować, w przypadku depresji i zaburzeń lękowych. Ja również biorę leki psychotropowe - 15 mg escitalopramu dziennie. Dzięki nim pozbyłem się w końcu towarzyszących mi od dzieciństwa napadów lęku. Mogę normalnie funkcjonować, odróżniać rzeczywiste zaniepokojenie od ataków paranoi, pracować, regularnie spać, uprawiać sport i medytować. Nie są to jednak leki przeciwnapadowe - nie działają od razu, jak benzodiazepiny, ani nie zmieniają świadomości.

Brak bólu, brak euforii są fetyszami współczesnej kultury

Czym innym jest jednak leczenie ludzi, a czym innym jest paradygmat kulturowy, który opiera się na tłumieniu emocji, zanim te w ogóle się pojawią oraz na natychmiastowej redukcji jakiegokolwiek cierpienia. Brak bólu, brak euforii są fetyszami współczesnej kultury. By dalej trzymać się hip-hopu, twarze popularnych dzisiaj raperów są nieruchome, przypominają pośmiertne maski. Travis Scott, 21 Savage, Lil Uzi Vert na teledyskach pozują z na wpół otwartymi ustami, przypominając trupy. Ostatni raz Tanatos był tak modny na początku lat dziewięćdziesiątych, w epoce grunge'u, kiedy Alice In Chains i Nirvana mówili do nas niemalże z tej drugiej strony. Ich teksty i muzyka były jednak złowróżbne, pokazywały nałóg jako pułapkę bez wyjścia. 18-letni raper Lil Pump pozuje na instagramie z urodzinowym tortem w kształcie ogromnej tabletki Xanaxu. Jednak, czy pozorowany nihilizm współczesnego hip-hopu, (na którym biznes muzyczny i odzieżowy zarabia grube miliony dolarów), nie jest tylko rewersem tej samej monety, na której awersie wybita jest podstawowa obietnica popkultury, obietnica wiecznej młodości i szczęścia, która nigdy nie jest w stanie się spełnić?

Mac Miller miał raptem dwadzieścia sześć lat, był dziewięć lat młodszy ode mnie. Był z pokolenia, które od dzieciństwa dorastało z lekami jako czymś zupełnie naturalnym, zabierając tabletki do szkoły razem z kanapkami i zeszytami. Coraz więcej leków jest przepisywanych na prozaiczne zawirowania emocjonalne okresu dojrzewania. Poczucie alienacji, nieśmiałość, skrytość, nadpobudliwość, wahania nastrojów, hormonalne burze stają się jednostkami medycznymi wymagającymi leczenia. Szeroką panoramę emocji najbezpieczniej jest zwęzić do małego, niby-smartfonowego ekranu, zamienić w emoji.

Tymczasem, jak wiedzą wszyscy, którzy nadużywali substancji zmieniających świadomość - to, że włożysz zatyczki do uszu, nie likwiduje źródła hałasu. Emocje spychane w dół, gdy wygłuszenie zniknie, wybijają na zewnątrz ze zwielokrotnioną siłą. Ludzie od dzieciństwa taktowani i regulowani za pomocą leków, wchodzą w dorosłość kompletnie nieprzygotowani na idące z nią emocjonalne wyzwania. Dla człowieka od dzieciństwa odcinanego od kontaktu ze sobą i ze światem, każda kraksa może być katastrofą. Wszystkie małe rozstania, zdrady i bankructwa dnia codziennego mogą urastać do rozmiarów niewyobrażalnych tragedii. Cierpienie w kontakcie z rzeczywistością rośnie, i wymaga kolejnych, coraz to bardziej zaawansowanych wygłuszeń. Czyli większych dawek - leków antydepresyjnych, uspokajających, alkoholu, w końcu opiatów, które dają ten jeden, niepowtarzalny, rozmiękczający wszystko kop.

To banał, ale warto powtarzać go głośno 

I powtarzać bez przerwy, jak różaniec albo mantrę -

Cierpienie, ból, rozczarowanie, przemijanie, porażka są integralną częścią życia.

Zdanie sobie sprawy z tego faktu, nie na poziomie taniego nihilizmu internetowych memów, ale głęboka, spokojna realizacja i akceptacja tego faktu, może być jedynym ratunkiem dla wrażliwych ludzi, którzy od dzieciństwa byli tuczeni sztucznym cukrem kultury masowej.